No i znowu tydzień minął…

No i znowu tydzień minął. Trochę się działo, bo… ale chyba lepiej się schowam, bo zimno dzisiaj jak w psiarni. Bezogoniaści[1]-wymyślają czasem takie określenia, że nie wiadomo, co o nich myśleć. Jak w psiarni! A gdzie indziej to już niby nie? Też! Sami chodzą poubierani na cebulkę, a niektórzy to jeszcze coś piją. Rozgrzewającego. Widziałem na spacerze.
Właśnie przyszła niedawno jakaś kobieta z synem. Rozgrzewała się przedtem mocno, bo czułem aż u siebie. I dalej gadać, że jej sąsiadka psa ukradła i chyba oddała do schroniska, więc ona go przyszła zabrać, bo to nieprawda, że jej dzieci się nad tym psem znęcały, że to sąsiadka wredna, a dzieci dobre, a pies kochany, więc oddawajcie, jak go macie, a on taki śliczny był, ona go tu sobie zaraz poszuka… Rozumiecie? Ale psa nie było, nikt tu takiego nie przyprowadził… Poszła wreszcie. Do bramy jakoś trafiła, a później nie wiem… Ten jej pies chyba sam zwiał. I wcale mu się nie dziwię.

Widziałem Arctica – on ma za parę dni iść do ludzi. Ci wyglądają w porządku. Dowiedzieli się dokładnie od naszych bezogoniastych, co mają przygotować w domu na jego powitanie. Poszczekaliśmy trochę. Przychodzą do niego codziennie w odwiedziny, oglądają, na spacery wyprowadzają. Będzie miał dobrze.

I jakiegoś nowego przywieźli. Z nim to coś nie tak… Padł na ziemię i tak się dziwnie rzucał… Bezogoniaści mówią, że to chyba padaczka czy jakoś tak. Popędzili zaraz po lekarstwa, dali mu – przeszło. Zobaczymy, co będzie dalej.

Dowieźli też z interwencji[2] dwie nowe suczki z małymi. Jedna miała się całkiem dobrze, ale drugą strasznie kleszcze obsiadły. Trzeba jej było te kleszcze usuwać. Popatrzyłem trochę z boku, jak to robią. Suczka zerknęła na mnie i mrugnęła – podobało jej się to. Małe też ma przyjemne – chyba znajdą się dla nich chętni do adopcji[3].

Potem poszedłem w odwiedziny do Tipsy. Jak ją przywieźli, miała takie dłuuugaśne pazury, że zaraz ją tak nazwali: Tipsy. Ale poza tym miała paskudne guzy i trzeba ją było operować. Powieźli, zrobili co trzeba, przywieźli z powrotem. Całą listwę mlekową jej usunęli przy okazji. To było parę dni temu, a dzisiaj widać, że wszystko będzie w porządku. Rany goją się doskonale, a ona zadowolona łazi, szczeka, bawi się… Tylko opatrunki jej przeszkadzają, więc zrywać próbuje i co chwilę trzeba je poprawiać. Beethoven ma podobnie. Też go zoperowali, usunęli guza z łapy. Ogromny był. A teraz pies, jak nikt nie widzi, zrywa sobie te opatrunki, ale celowo to robi, bo lubi, jak się łazi koło niego. Leży wtedy rozwalony, pozwala się bandażować, a gębę ma taką rozanieloną, jakby przed chwilą zeżarł kilogram schabu!

A potem był telefon i bezogoniaści popędzili samochodem na kolejną interwencję. Późno wrócili i przywieźli jakąś suczkę, trochę do wilka podobną. Nie chciała dać się zamknąć w kojcu, zęby pokazywała, musiałem zagadać do niej, uspokoić. Okazało się, że szła sobie spokojnie drogą, gdzieś za Ochlą, ze swoim kumplem, też wilczkiem. I jego potrącił samochód. Ktoś – może zresztą ten, kto potrącił – zadzwonił tu do nas no i nasi bezogoniaści pojechali. Jak chcieli zabrać wilczka z pobocza, to ta suczka zaczęła go bronić: warczała, obiegała w koło, nie dopuszczała… Ale bała się, w końcu więc pozwoliła i jego zabrać, i siebie do samochodu zapakować. I do lecznicy! A tam popatrzyli i powiedzieli, że miednica strzaskana i łapa. I pytają, czy składać zwierzaka, czy… brr! Nasi bezogoniaści powiedzieli, że składać, bez gadania, no to uśpili wilczka, na stół i do roboty… Nie wiadomo, co będzie, bo został tam, w lecznicy. Poczekamy, aż go przywiozą, zobaczymy…

Ciemno tu, klawiatury nie widać. Chyba jednak znowu wyjdę. Zresztą, czy muszę o wszystkim pisać od razu? Nie piekarnia! Lepiej pójdę do stróża, poszczekam… Pewnie się nudzi. Sam w taką ciemną i zimną noc… Bezogoniaści też potrzebują towarzystwa. A jaki towarzysz może być lepszy od psa?

Wrrredaktor Cygan

[1] Bezogoniaści – jak ktoś nie rozumie, co to znaczy, to znaczy, że sam jest bezogoniasty. Nasi bezogoniaści – ci, co się kręcą po schronisku i służą psom: sprzątają, jeść dają, wychodzą na spacery i takie różne

[2] Interwencja – wyjazd po bezpańskiego psa (lub kota)

[3] Interwencja – wyjazd po bezpańskiego psa (lub kota)

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)