Najpierw wszyscy wybałuszyliśmy ślepia…

Najpierw wszyscy wybałuszyliśmy ślepia, bo do schroniska wjechał samochód dostawczy i zbiegli się do niego wszyscy nasi bezogoniaści i zaczęli wyładowywać z niego palety. Nieraz już tak było, ale tym razem samochód był większy i zapach z niego szedł jakiś inny. Potem wszyscy pootwieraliśmy pyski i ślinka nam pociekła, bo na tych paletach było jedzenie. Psie[1]. I kocie[2].Okazało się, że to wynik pewnej akcji: gdy bezogoniaści w marketach kupowali jedzenie dla swych pupili, mogli od razu głosować, jakiemu schronisku dla bezdomnych zwierząt w Polsce chcą pomóc. I za każdy oddany głos schronisko dostawało jeden posiłek dla psa (lub kota). Akcja trwała parę miesięcy i w efekcie zjechało do nas pięć ton karmy! Cieplej się nam zrobiło na sercu, a ja poczułem się trochę głupio, bo nieraz tu przecież psioczyłem na bezogoniastych. Więc przynajmniej dzisiaj będę pisał same przyjemne rzeczy.

Przyniesiono do nas coś, co było nieduże, szare, w skorupie i miauczało. Nie ma miauczących żółwi, więc domyśliliśmy się, że to kot. Po bliższych oględzinach okazało się, że ta skorupa to jego sierść, ale zupełnie skołtuniona. I z natury biała, a nie szara. I długa. A kot nie byle jaki, bo pers czystej krwi. Pojutrze trafi do fryzjera, a jak odzyska urodę, to pewnie długo tu nie zabawi. Zjawy obejrzały go i stwierdziły, że jest zdrów jak ryba.

A nieco wcześniej trafiło do nas prosto ze śmietnika coś małego, białego, co piszczało. Szczeniaczek, ale taki śliczny, jak rzadko. I do niego zjawy się dorwały, zbadały i zabrały sobie. Bo zjawy nie tylko nas leczą. Niektóre koty i szczeniaki trafiają do nich, a stamtąd nie wracają już do schroniska, tylko od razu idą do nowych domów[3].

W ogóle zjawy to szerszy temat. Kiedyś do niego wrócę i napiszę więcej. Na razie tyle.

Kończę, bo właśnie zajechało kolejne auto i wyskoczyli z niego bezogoniaści w mundurach. Pokazywali się tutaj i wcześniej, ale nigdy aż tylu! Ciekawe, czego chcą!…

Wrrredaktor Cygan

[1] Psie – czyli: doskonałe; nie mylić z: pieskie, czyli fastfudne, tfu!

[2] Kocie – hm… ponoć da się zjeść, tylko trzeba mocno zamknąć oczy i nie oddychać.

[3] Wiecie, jak to jest… Zwierzęta odchodzą. Ze starości, z powodu chorób. Kończą często w gabinecie u zjaw. A ich bezogoniaści zostają sami i cierpią. A zjawy patrzą, oceniają… I niektórym, wartym zaufania bezogoniastym, podsuwają nowego domownika.

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)