Jeden pies – telefonów na palcach nie zliczę! A reszta czeka…

Telefon zadzwonił.

– Dzień Dobry, na klatce schodowej przywiązali pieska. Ze trzy godziny już będzie, jak siedzi i czeka…

Nasi pojechali. Przywieźli chodzące, czarne cudo…

Młoda psiolaska. Ząbki bialutkie, jęzor różowy, reszta czarna jak smoła! Imię dostała… Przez zgryz (dolna szczęka to jej wystaje jak niedomknięta szuflada!) miała dostać imię Knurka, ale nie wszyscy chcieli się zgodzić, więc została Nurką. I od razu nikt się nie domyśla! Sprytnie!

Wiedzieliśmy, że będzie wielu chętnych, ale żeby aż tak?! Telefony, maile, wiadomości na „fejsie”, komentarze z pytanie o „dostępność”, po prostu M A S A K R A!

Nurka to co prawda kundelek, bo tatuażu nie ma, ale widać, że ma w sobie całą masę koker-spaniela. Nasz Kiero miał takie dwa i nasza rzeczowniczka też miała, ale jednego… I oboje mówią, że może to być pies cudowny, ale może mieć swój charakterek! Także z takiej cukierkowej Nurki może wyjść kiedyś diablica. Może jedna osoba napisała, że ma już psa w typie tej rasy, myślę, że większość „chcących” po prostu CHCE ślicznego pieseczka, żeby wyglądał i był uroczy.

Co jest najgorsze w tym wszystkim? Nie to, że wielu chętnych, bo w końcu nasi wybiorą z tego jakiś super dom. Najgorsze jest to, że wszyscy, którzy dowiedzą się, że jednak jej nie dostaną, nie przyjdzie się rozejrzeć za innym kundelkiem (bo K-Nurka to kundelek!), ale będą się dalej rozglądać za czymś, co będę mogli ładnie, rasowo nazwać…

A czy to źle, żeby w domu było coś najoryginalniejszego na świecie?!

W czym jest gorsza Zandi na przykład?

To też taka kluska na krótkich nogach, jak ja, ale większa ode mnie ze trzy razy! Zandi jest całkiem super. Ogonem zamerda na widok człowieka, jak ktoś kucnie przy kracie, to Zandi od razu się ociera, jak sierściuch jakiś, obraca się, czy ten ktoś się patrzy i zacznie ją miziać. Jak zacznie – to zaraz oczy zamyka i zaklina, zeby chwila trwała wiecznie… Stara nie jest wcale, ma 3 lata. Na spacery pierwsza, do biegania i zabawy! Tylko brać, pokocha tak samo jak inne psiaki…

Jeszcze jest Solek II. Ten młodziak roku jeszcze nie ma!

Przyjechał do nas z całą ekipą takich młodziaków. Im się poszczęściło, już są w domach… Solkowi wystarczy się pokazać, a on już tak merdoli ogonem, że ledwo go widać! (znaczy ogonka ledwa widać…). Czemu jeszcze u nas siedzi? To jest nie do zrozumienia, nie do pojęcia. Nazwiemy go koker-kundel, albo kunde-spaniel… Może wtedy? O, wiem! Labrador to jest! Co z tego, że do kolana?! Pra-pra-pradziadek z ciotecznej strony mógł być labradorem, to prawie jakby sam Solek był! A on by tak chciał kogoś kochać…

Albo Tacik. Kolor właściwie spanielowaty, ale nie jak K-Nurka, tylko rudy. Włos – no może nie tak długi, ale trochę tak… Uszka krótsze… ale uroku mu nie brakuje!

A pocieszneee tooo, jak nie wiem! Jak mu się łapy ruszają, to i ogon, nawet jak stoi, czy leży, to tak czy siak ogonem zamiata. Na spacery jak biegnie, to tyle jest podskoków przy tym i tak radość rozrzuca na około, że aż miło popatrzeć. Do zabaw by się nadał, do długich spacerów też. Mały jest, to mało zje, małego posłanka potrzebuje, małej miseczki i obróżki… Potrzebuje jednego dużego czegoś – człowieczego serca, które by chciało go pokochać. Przecież on cały dom radością wypełni! Nudno z nim nie będzie i smutno na pewno też nie. Tylko biec do schroniska umowę podpisywać i Tacika pod pachę brać…

Co złego jest w kundelkach, które nie mają domieszki, jakiegoś pra-pra-pradziapsa rasowego w rodzie? Niektóre na pewno mają, ale co zrobić, jeśli kundelskie geny silniejsze? Te domy, które chcą K-Nurkę, na pewno są dobre. Przynajmniej w większości… Szkoda tylko, że jeśli już obudziła się w nich chęć posiadania psa, to za innym się pewnie nie rozejrzą… Jeśli ktoś jednak przygarnie najzwyczajniejszego kundelka, jeśli K-Nurki nie będą mogli – to oczywiście super w dechę! Dlaczego jednak myślę, że spora część osób takiego nierasowca nie zechce…?

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)