Nowa współ-psiolasko-biurowa-lokatorka!

JEST! Jest już! Od poniedziałku jest nowa mieszkanka biurowa! Tak jak sobie wymarzyłem  – psiolaska! I taka miła jest, i uprzejma, i przystojna… I czarna, jak ja! I duża też, chociaż ode mnie mniejsza. Ciut.

Było kilka kandydatek, chociaż akurat ta była na pierwszym miejscu na liście mojej i nie tylko.

Nie będę więcej w niepewności trzymał! Pamparampammmmm, moją współ-psiolasko-biurową-lokatorką jeeeeeest….

SONIA!

Taaak, ta sama, która w schroniskowym kojcu spędziła 10 lat… chyba nawet rocznicę miała kolejną niedawno, albo będzie mieć… Sprawdziłem, będzie mieć 24 marca. Nie obchodzimy tych rocznic, ale najważniejsze, że Sońka będzie mogła ją spędzić otoczona dwunożnymi. Zawsze to łatwiej… Chociaż może ktoś nam biuro zaczarował i skoro Bulba i Klajd tak szybko wyfrunęli, to może i ona, i ja..? Na pewno zwiększą się szanse, bo teraz już KAŻDY ją spotka, kto wchodzi! 

Jeszcze ją tylko nauczę leżeć w przejściu, wtedy już na pewno nie sposób będzie jej nie zauważyć… Wiadomo, że nie osiągnie tej samej GRACJI i nie będzie w tym tak UROKLIWA jak JA… 

Ach, i patrzcie jakie zdjęcie! Bulba sobie wieszała pod ławką, ja sobie powieszę na kaloryferze…

HA! Widzieliście!? Nie mogła się oprzeć MNIE! Nie ma się co dziiiiwiiiiiiić…

…psia stopa, muszę się wysypiać jednak przed pisaniem… 

…chrr… tyle muszę jeszszszsz…. CHRRrrrrr….. sdsdlkcndsvkjlluir

– …padł na klawiaturę… Nadaje się do pisania po nocach jak ja z moimi stawami do skakania przez płotki…

To zdjęcie wyżej to tak przypadkiem, Hedar powiedział, że mam jakiegoś paprocha i mi nosem zdejmie, a skądże ja miałam wiedzieć, że ktoś zdjęcia będzie robił?! Nie umiem skasować, to niech już będzie, ale już ja tego Hedarowskiego po lesie przebiegnę za to!

Może i całe życie spędziłam za kratami, ale dobrze wychowana jestem – wiem, że trzeba się przedstawić i przywitać (znaczy odwrotnie), więc…

Dzień Dobry, nazywam się Sonia i będę pomagała Hedarowi w pisaniu. Chociaż jak tak patrzę teraz na niego, jak mu łeb zwisa z tego krzesła na którym siedział przed klawiaturą (dobrze, że krzesło na kółkach, mogłam przepchać kawałek dalej…), to myślę, że to raczej on będzie pomagał mi… czasami…

Jak już jesteśmy w temacie spania. Po przeprowadzce tutaj dostałam posłanie. Psiekstra posłanie, czarne (a czarne wyszczupla, wiadomo!), wygodne takie i w ogóle! Poszłam tylko na chwilę do biura, żeby jeszcze raz się upewnić, czy ja aby na pewno tutaj już zostanę i od razu wróciłam… I zobaczyłam TO:

Tak, to Hedar. Tak, na moim prywatnym posłaniu… Hedar nie rozumie „to nie twoje, nie kładź się”, długie łapska i ciężki zad wepchnie wszędzie! Taki jego urok…

W każdym razie – fajnie mi tutaj! Spacery codziennie, mogę też sobie po placu połazić, jak mi się chce, to idę i przeszkadzam ludziom, niech głaszczą (a co!), a jak mi się nie chce, to idę się położyć. Leżanek duuużooo, cała podłoga, dwa posłania w korytarzu i jeszcze w biurze mam, o!

Posiłki pod nos podstawiają! Szkoda, że takie małe biuro wybudowali… Zresztą nasi też mówią, że mogłoby być więcej miejsca i wtedy mała wataha by biegała po korytarzach! Byłoby wesoło i piłki byśmy sobie rzucaalii, i byśmy za nimi biegaaali, pluszaki tarmosiiliii… Bo Hedar to tylko SPAĆ i JEŚĆ, i OTWÓRZ MI TE DRZWI WRESZCIE!

Na posłanku można nie tylko leżeć i nie tylko jeść. Takie żółte coś jeszcze można memłać:


Dostałam to, bo im się nie spodobało, że zabieram ołówki… Oj tam. Drewniane? Drewniane. Proste? Proste. Patyka przypomina? Przypomina. To o co chodzi?! Raz tam sobie podeszłam do naszego głównego dwunożnego i po prostu SOBIE wzięłam z jego ręki, skąd miałam wiedzieć, że jeszcze będzie mu potrzebny? Jak świsnęłam drugi raz, to mi wyjęli takie właśnie coś żółte i mogłam w spokoju sobie pożuć (bo to miękkie było). Nie spodobało im się tylko, kiedy mi się odgryzł kawałek… Szybko zabrali i wywalili do takiego wielkiego kubła. Próbowałam wyciągnąć, ale mi go zamknęli…

Nawet jedna taka mi przyniosła specjalnie dla mnie dwa patyki, ale wtedy to ja już mi ochota przeszła na zabawę, bo do mojego ulubionego pomieszczenia wszedł ktoś… A jak ktoś tam wchodzi i siada, i zaczyna stukać, iiii zaczynaaa paaachnieeeć…. To co mnie wtedy jakieś suche badyle obchodzą?

Nie widać, ale potrafię tak stanąć, że nos mam dokładnie na wysokości widelca!

Ach, się rozpisałam… W dodatku o sobie, to nie wypada! Miałam dobre wrażenie zrobić, a chciałam wszystko pokazać i tak się jakoś porobiło, że zaczyna świtać. Tylko co ja z tym Hedarem zrobię… Dalej drzemie na krześle. Drzemie, co ja piszę, przecież on śpi tak, że mogliby go razem z tym siedzeniem wynieść!

– HEDAR! Eeeee budź się!!

– Hę?? Spałem ze dwie minutki chyba, nie?

– Tak, a potem kolejne dwieście. Zabieraj zad, spać trzeba iść.

– Ale napisać trzeba! Przecież środa jutro!

– Środa już jest dzisiaj, post napisany, słońce na horyzoncie zaraz się pokaże, spać!

– Oj, to cuudoownieee, Sońka, jesteś w dechę! Cudownie, spaaaać, już świta, a ja przecież jeszcze prawie nie spałem…

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)