O dłuuugich uszach, czyli dzisiaj wszyscy jesteśmy zającami!

– Soońka, ale szalejesz… Może się nawąchałaś jakieś miętkiejkoci czy kocimiętki, czy może tabletki jakieś pomylili… Albo wiem! Czaisz się zawsze, to pewnie pożarłaś jakieś tej naszej z tacką!

– Nnnieeee… Nie wiesz, że dzisiaj jest dzień zająca?? Mówią niby, że jakaś Wielkanoc, czy coś, ale na około pełno baranów, zajęcy i kurczaków! Zwierzaki nasze też dzisiaj różowo-zajęcowo-uszate!

Wyrosły Stefanowi, ale jemu oklapłe…

W końcu jest spanielem! A przynajmniej mocno w typie. I super, że z ogonem! Kiedyś się obcinało, a teraz na szczęście jest to zabronione… Nawet sobie pomerdać potem nie można… Stefek przyjechał do nas z miasta pociągów – Wolsztyna. Ponoć już jest panem w średnim wieku, ale po spanielu nie poznasz! Radosne to, ciągnące na smyczy, niuchające na lewo i prawo, taki spanielowaty i od środka i od zewnątrz. Tylko czy ktoś zobaczy w nim młodego duchem psa czy tylko starszego wiekiem…?

Koty też dostały różowych uszu dzisiaj! Na przykład Turkus.

Wygląda może mało ciekawie, ale mało kto, kiedy jest chory, wygląda szczególnie pięknie… Turkus właśnie trafił do nas mało zdrowy, ale jego kociorganizm okazał się niezniszczalny i z pomocą różnych tabletek i innych takich nie-do-końca-przyjemnych dochodzi do siebie. Za jakiś czas pewnie ta nasza fotografka zrobi mu bardziej eleganckie zdjęcia, o ile ktoś go wcześniej nie adoptuje, bo ponoć przylepa z niego straszna! Ponoć, bo mnie do sierściuchów nie wpuszczają… Oj że powarczę trochę… No i co wielkiego!

Gibol też się usznie zaróżowił!

Teeeen to jest kocur nad kocury! Widać zresztą, poliki ma jakby grał na trąbce od urodzenia! Też choroba go dopadła – oczy ma takie maciupkie, bo mu się zawijają do środka. Za mało się dziwi, od razu by mu gałki oczne na wierzch wychodziły! Wyluzowany widocznie, tyle drzemał, że aż same ślipia zaczęły mu się zamykać… Nic fajnego z tymi powiekami, ponoć drapie, szczypie i swędzi… Będzie miał operację i znów obejrzy świat pełnią źrenic! Każdy, kto chce pomóc -> U góry po prawej jest zdjęcie śmiesznego psa z miską. Jest tam napisane ZBIÓRKA NA BURKA. Jak się kliknie w tego psa, to od razu wyskoczy strona ze zbiórkami na nasze zwierzaki, między innymi na Gibolka. Można przelać monetkę albo papierek, dowolnie, ile kto może. Obiecuję nie warczeć więcej na sierściuchy! A przynajmniej mniej… troszkę…

Wracając do uszu – najpiękniejsze ma uszy dzisiaj Rafiś!

Rafiś już u nas był, ale nie pamięta… Szczeniakiem był wtedy. Tak mu się jakoś niefortunnie trafiło… Są domy, do których żadne zwierzę iść nie może, ale niestety nijak są te domy nieoznaczone. Powinny mieć wielkiego, czerwonego balona na dachu albo w oknie i transparent „tak naprawdę nie szukamy przyjaciela i nie wiemy, po co nam pies, ale weźmiemy, bo może będzie fajnie”. W każdym razie Rafiś jest u nas i czeka… Młody jest, roku jeszcze nie ma, teoretycznie powinien znaleźć dom niedługo. Oby tym razem naprawdę dobry!

Nam z Hedarem nie wyrosły różowe uszy, ale nie chcieliśmy być gorsi, więc sobie założyliśmy, żeby nie odstawać wyglądem, o!

   Chcieliśmy życzyć wszystkim Czytacielom zdrowych i wesołych świąt! Wesołego jajka, ogromu jedzenia, masy radości i nabierania sił na spacery z nami ohohohoho! Prawda, Hedarku?

– Prawda! 

– A jak już się nasiedzicie i najecie, i znów nasiedzicie… To przypomnijcie sobie, że spacery są zdrowe i bardzo wskazane! Przyjdźcie do schroniska, u nas cała chmara psów będzie gotowych pomóc Wam spalać te wszystkie pyszności!

Wasza najulubieńsza blogowa Sonieczka i… Wasz ulubiony spowalniacz biurowy – Hedziutek.

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)