Brak czasu na spacery? Może kotka…??

Znów przybywają hurtowo! Zawinięte w kocyki, popakowane w kartony, zakatarzone albo całkiem zdrowe, puchate… miałczące! Bo o sierściuchach dzisiaj będzie. Do wyboru, do koloru, i w ciapki, i w łatki, i ciemne, i jasne, i w każdym wieku.

Dla niektórych dwunożnych taki kotek jest o tyle lepszy od psa, że na spacery nie musi wychodzić, a jak już wychodzi, to zwykle sam. Pewnie, że są tacy opiekunowie sierściuchów, co wychodzą ze swoimi zwierzami na spacery, ale to rzaaaadkoooo się zdarza.

Bywa tez, że jak miałczek w domu mieszka, na wysokim piętrze nawet, to i tak jak zobaczy ptaszka, ma ochotę jednak sprawdzić, czy uda mu się go złapać… na zewnątrz. Czasami zbyt na zewnątrz, więc sierściuszkarze muszą solidnie takie mieszkania zabezpieczać, żeby kot nie okazał się kotem fruwającym… a jednym kierunkiem możliwym dla kota podczas lotu jest ten w dół…

Różne, różniste u nas te miałczki są.

Taki rudzielec na przykład do nas trafił:

To jest Folu. Trafił do nas z ulicy Foluszowej, stąd takie imię ma fajne. Chuudyyy byyył, że strach! Same kosteczki z futerkiem. Nasi się nim zaraz zajęli, bo taki chudy sierściuch to tylko wbija potem łokcie w kolana, więc kto by chciał takiego… Jakieś choróbska też się do niego przyplątały, ale to już jest prawie przeszłość. Teraz Folu jest całkiem ładny, a już oczy to mu się tak dobrały, że lepiej nie mogły, pod kolor sierści. Bursztyn powinni go nazwać… Teraz Folu czeka na fajny dom z sierściuszkolubnymi, którzy pozwolą mu się wylegiwać, gdzie tylko będzie mu najwygodniej i najcieplej!

Mamy też caaaaaaałąąąą maaaaaasęęęęęęęę malutkich sierściuszków…. Po prostu pooootoooop, puchaty poootooop… Są wszędzie! Chcieli nawet mi do posłania kilka wrzucić, ale spojrzałem się tak, że chyba zrozumieli od razu, że to nie jest dobry pomysł…

Jest Roko…

…jest Nita…

…jest Jodek…

 Wszystkie kociaki są właściwie chętne do zabawy, tulenia i miziania, nie ma co się rozdrabniać!

Jeśli chodzi o dostojne, dorosłe mruczki…

Mamy coś prawie-czarnego… Nie wiedziałem, że czarne może być też pręgowane! Ale jak czarne może być bez oka, to i widocznie pręgowane…

Gdzie Kiti stracił oko? Nie wiem, bo nie chce się przyznać. Pewnie tam za jakąś kociolaskę się bił, albo właśnie zupełnie z innego powodu pozbył się oka i głupio przyznać, że był po prostu chory hyhyhy… Umaszczenie ma dość niespotykane, więc pewnie wyfrunie stąd szybciej niż później, ale nie będę pisać na wyrost, bo czasami zupełnie odwrotnie wychodzą zwierzaki do adopcji, niż nam się wydaje na początku. Nikt nie szukał jednookiego prawie-czarnosierściastego sierściucha, więc siedzi on teraz u nas, daje się głaskać i drapać tu i ówdzie i czeka… Oby nie długo!

Wspomniałem, że mamy też małe kotki…?

Jest Balika…

…jest Tunia…

…jest i Lelek…

Wracając do dorosłych… Całkiem pręgowana jest za to Dżasmi.

I też ma bursztynowe oczyska, jak Folu! No moooże trochę mniej, ale ma. Pewnie się komuś zgubiła, ale nikt nie chce się do niej przyznać… Albo nie wie, że Dżasmi jest u nas, tak też może być. Dżasmi jest młoda, więc pewnie niedługo od nas wyfrunie. Znaczy wyjedzie, bo lepiej, żeby koty nie fruwały jednak… Ptaki wtedy nie miałyby żadnych szans… Wracając do tej sierściuszki – jest całkiem w porzo! Do miziania i zabawy pewnie, jak to młody miałczek!

….ekhem…. a co do sierściuszątek…

…jest Tesco…

…jest Dinek…

…czy Tello…

…a wiecie, że te miałczki to nie wszystkie…? Jakby to napisać… to dopiero będzie yyyy…. tak jakbym Wam pokazał dopiero jedną łapę, a mam jeszcze trzy inne kończyny! Plus ogon, głowę i resztę!

Na koniec słów kilka o Bogusiu…

Boguś ma oczy pięknie zielone. Nie wiem, jak z innymi, ale Boguś na pewno miał być zgubiony specjalnie… Został znaleziony w worku, w lesie. Razem z rodzeństwem, ale tylko Bogusiowi się udało… Też jest młody i miziasty. Nie wyglądał na początku zbyt okazale, ale już jest o wiele lepiej i może iść sierściuch do adopcji! Tylko dom musi być dobry! Taki bez worków, do którego mieszczą się miałczki…

Sezon jakiś się zrobił taki, mruczkowy. Może też zrobi się sezon adopcyjno-mruczkowy…? Przydałoby się, bo u nas miejsca więcej się zrobiło co prawda ostatnio, ale już zapełnione do granic.

Zanim przyjdziecie do nas po miałczydełko jakieś, pamiętajcie, żeby pozabezpieczać mieszkania przed zbyt ciekawskimi Waszymi zwierzakami, żeby nie postanowiły tak całkiem niekontrolowanie wymaszerować w świat! Chyba, że Wasze takie mają właśnie być – wymaszerowujące… Wtedy warto obróżkę z adresem założyć, a już na pewno trzeba wszczepić mu czip! Wtedy nawet jak pójdzie gdzieś dalej i ktoś go znajdzie, i przyniesie do nas, to nasi tylko zrobią TITIIIT i będzie wiadomo czyj to sierściuch! Tak sprytnie!

Komu zapakować takiego nakolannika…?

P.S… Koniecznie weźcie ze sobą jakieś przewiewne puzderko, żeby sierściuszkowi się bezpiecznie i w miarę komfortowo podróżowało do domu. …i żeby nie zwiał oczywiście!

Zapraszamy!

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)