Punkty są złe?? Właśnie, że nie! Część II – Delfin

Dzisiaj druga część krótkiego cyklu o punktach tymczasowych. Pierwsza część była o punkcie w Kolsku. O, TUTAJ można poczytać. Dzisiaj będzie o punkcie z całkiem innej strony, bo jakby spojrzeć na mapę, ten pierwszy jest po prawej, a drugi po lewej. A chodzi o Krosno Odrzańskie! Właściwie to obok, ale o tym za chwilę…

Z tego punktu przyjechało do nas kilka psów, ale jedna nieśmiała, o drugim już było na blogu kilka razy, więc po szczegóły przejdę się do Delfina.

Delfin jest super kumplem, dwunożni bardzo go chwalą za przyjacielskość i wrażliwość, i to, że ogólnie jest takim psem dla każdego. Nie miał szczęścia w punkcie, u nas też jeszcze się do niego nie uśmiechnęło, a już rok czeka… Szkoda, bo jakby ktoś szukał psa do tańca, spacerowańca, miziańca, to Delfin jest jednym z pierwszych na liście!

Podreptam jednak do samego zainteresowanego, bo czas leci, a do końca daleko!

– Dzień Dobry, Delfinie!

– Cześć! Siema! Albo sie nie ma, hyhyhyhy! Racja, jestem do miziańca i do tańca! O, mam zdjęcie z czasów punktowych, jestem tutaj z jedną naszych, która jednocześnie jest tamtejsza i tutejsza:

Dość o mnie! Wiadomo, że jestem piękny, uroczy, kocham ludzi, umiem się zachować na mieście iiiii skromny! SKROOOMNYYY przede wszystkim! To moja największa zaleta!

– Delfin… Nie chciałbym być niemiły, czy coś… ale wiesz… Punkt…

– AAAaaaaa taaaak, punkt!

Przyjechałem tutaj, do schroniska z tymczasoweeego puuunktu przeetrzymywaania psów… Czy jakoś tak, bo to skomplikowana nazwa. Akurat ten „mój” znajduje się w Krośnie Odrzańskim. Właściwie nie w Krośnie samym w sobie, ale na obrzeżach. Może nie całkiem na obrzeżach, ale blisko… Można powiedzieć – POD Krosnem – w Osiecznicy. Ale należy do Krosna! Miastowe to jest! Nic nie mam do wiosek, tam żyć można nieklawo, ale też klawo całkiem, z ogrodem…

– Delfin! Bo nie skończymy dzisiaj! Matko, suczko, ale sobie wybrałem gadułę…

– Ychm… Nie to nie, do Morisa idź! O, wiem! Do Foxy! Ona na pewno ci dużo powie… Nie zdążysz nosa wsadzić do kojca, już do budy wejdzie… Ooo Matko Suczko, nie patrz się tak krzywo… Dobra, już mówię.

Punkt nasz tymczasowy to wieeeelki budynek, w środku są kojce z budami, miseczkami, zabawkami i tak dalej, i z każdego boksu jest osobny mały wybieg na zewnątrz. Czadersko, ci mówię! Prócz tego na około jakiś czas temu zagrodzili, więc jak przychodzą nasi, to mogą psy wypuścić na większy wybieg i mogą sobie ganiać, hasać i się wydurniać do woli! Znaczy do czasu aż nasi nie muszą wracać do domu… Ale wiadomo, że wrócą. Zawsze wracają, nie zostawiliby psów…

Zabierają psiury też na spacery, czy jest ciepło…

…czy mróz i śnieg po paszki!

Muszę przyznać, że nasi z tego Krosna to są niesamowici! Wiecie, ile razy ich wypraszali drzwiami, a oni wchodzili oknem?? Zabijali okna, to oni robili podkop! Oczywiście wszystko w przenośni, bo budynku punktu nikt nie niszczył, ale bywało, że nasi nie byli do końca mile widziani tam… Oni jednak ciągle, uparcie wracali, walczyli o psy, o to, żeby miały możliwość spacerów, kontaktu większego z ludźmi i o wiele innych rzeczy też walczyli… Aż ktoś tam zobaczył gdzieś, że z nimi to jednak żartów nie ma i niech będzie – niech działają, skoro chcą tak bardzo.

Oj, a nasi chcieli… i chcą! 

Ta jedna z naszych, co jest zarówno tamtejsza i tutejsza przychodzi do mnie czasami, ma do mnie słabość, co tu dużo pisać… Opowiada mi, co tam nowego w puncie się dzieje i kto nowy tam mieszka.

Teraz to tam się średnia wieku podniosła…

Jest Muniek. Staaruuszeek… 

Zębów już prawie nie ma, ale radzi sobie jak może z jedzeniem, nikt mu codziennie nie gotuje, nie ma jak… Wolontariuszki podrzucą miękkie jedzonko, ale zwykle musi jeść co jest… Wyobrażam go sobie na kolanach u jakiejś starszej pani czy pana, pasowałby! Nie musi nawet na kolana, przy nogach może też posiedzieć!

Razem z nim w kojcu mieszka druga seniorka – Kruszynka.

Piętnaście wiosen już przeżyła! Malutka jest, nasi się boją z nią na duży wiatr wychodzić, bo jeszcze ją zwieje… Dobrze, że na smyczy jest, to najwyżej by fruwała jak latawiec, tylko uszka by powiewały! Najfajniej by było, gdyby razem z Mańkiem znalazła wspólny, spokojny dom… Kto przygarnie takie dwa siwe pycholki??

Siwuszkiem jest też Majeczka. 

Majeczka do najmłodszych już też nie należy, ale dzielnie i całkiem sprawnie się trzyma! Ona też w sam raz do spokojnego domu, gdzie jest czas na mizianie czworonoga, a na spacerach się nie szaleje. Pies ideał dla ludzi, którzy nie mają albo siły albo chęci na bieganie z czworonogiem, którym robi się lepiej, kiedy zobaczą ufne, psie oczy, kiedy mogą pomiziać miękką sierść oddanego czworonoga…

Bardziej spacerujący jest Misiek!

Mówią o nim w punkcie – psi hipis. Uwielbia włóczęgę, uprawiał ją zresztą z powodzeniem zanim trafił do punktu. Na pewno uwielbiałby podróże, spacery, wędrówki dalekie i bliskie! Ciekawy świata i uuwieeelbia obczajać psiolaski! Byłby idealnym kumplem dla każdego, kto chciałby mieć towarzysza na dobre i złe. Misiek pójdzie za swoim człowiekiem na koniec świata! 

Jest też pseudosiwulec – Kazik.

Pseudo, bo jest siwy, ale wcale nie jest stary! On, jak Misiek, był takim powsinogą pewnie, bo ani smyczy nie znał, ani spacerów. Wcale nie wiedział, po co ma z dwunożnymi chodzić łapa w łapę… Połapał się jednak, psy mu poszczekały trochę, wyjaśniły i teraz już jest o niebo lepiej! Przyzwyczaiłby się do dobrego szyyybko. Tylko jakiś kąt w domu kogoś dobrego jest mu potrzebny…

Ostatnim już psiakiem w punkcie jest Chester! Czytaj Czester…

Ooooch, on to już nic wspólnego z seniorami nie ma! Mniej więcej rok po świecie chodzi. Co ja plotę, chodzi… BIEGA! Przez świat z Chesterem tylko galopem! Idealny do dżogingów, aportowania, zabaw. Bawi się też z innymi psami! Idealny dla aktywnych ludzi, którym brakuje czworonożnego kompana!

Z ciekawostek… W Krośnie punkt odwiedza ze swoją pańcią pies, psiolaska znaczy. Pańcia wolontariuje, a przy okazji psiolaska się przebiegnie z kumplami i się pobawią. Najzabawniejsze jest jednak to, że jest jedynym czworonogiem, którego ciąąągnie do punktu! Po spacerach psy pozamykane, drzwi do budynku pozamykane, a psiolaska ani myśli do domu jechać! Punkt jej pachnie ŻAREŁKIEM, ona zostaje! HA! 

Tutaj można ją popodziwiać, w całej swej okrągłości…

(To ta biała w łatki, brązowy jest kumpel Chester…)

– Uff, to by było na tyle, Tysiu…

– Dziękuję w imieniu swoim i Czytacieli za rozwianie wątpliwości i kolejny dowód na to, że jeśli ludzie są cierpliwi, uparci i zdere… zteder…. z d e t e r m i n o w a n i (no!), to w punkcie tymczasowym też psiaki mogą mieć dużo radości czekając na dom!

KONIEC CZĘŚCI DRUGIEJ, NIEOSTATNIEJ…

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)