Rób co chcesz, ale ja tu zostaję, gdzie mokro i chłodno!

Nie wiem, jak to możliwe, ale zdaje się, że ktoś się oparł o pokrętło z temperaturą… To, co ostatnio się dzieje to jest jakieś nieporozumienie! Łapki się przyklejają do chodnika, oddychać nie ma czym, powietrze jest tak gęste, że pewnie by mnie utrzymało nad ziemią, jakbym wszystkie kończyny oderwał! Nasi pomagają, jak mogą, polewają kojce wodą, biegają z konewkami, żeby miski napełniać, a Wolontariusze ufundowali nawet basen! Wszystko dla czterołapów… Teraz starają się skombinować skądś wiatraki, ale nigdzie w sklepach już nie ma, więc jakby ktoś z Was, Drodzy Czytaciele miał jakiś działający wiatrak do pożyczenia chociaż… To BAAAARDZO prosimy…

Próbujemy sobie jakoś radzić, część psów nawet zaoferowała się wachlować uszami, Dżekuś już zaczął ćwiczyć, o:

…ale jednak nie jest to wyatrczające, może dlatego, że Dżekuś ma za małe uszka…

Trzeba jednak docenić starania i podkreślić, że ten pełen empatii psiak jest do adopcji! Malutki, pocieszny, na kolana się zmieści, chociaż się na nie nie pcha, wystarczy mu umiarkowana ilość głasków, byle potem pojechać do domu, a nie wrócić do kojca….

Chwaaała też Matce Naturze za to, że wykombinowała obok schroniska strumyk! To najczęściej odwiedzane miejsce podczas spacerów. Szkoda, że jest na ostatniej prostej, a nie gdzieś w środku, ale dobre i to! Masa zwierzów się moczy tam od poduszek po grzbiet i czasami ani myślą stamtąd wychodzić!

Zastrajkowała w strumieniu na przykład Pyra. Pyra jest pięęęęęęknąąą owczarką (WZDECH….)…

Niczego jej nie brakuje! Prócz domu i pewności siebie… Od jakiegoś czasu się błąkała po odległym mieście, aż się ktoś zlitował i zadzwonił gdzie trzeba, żeby jednak ją wyłapać. Gorąc taki, spać nie ma gdzie, z wodą czasem krucho… Przyjechała więc psiolaska do nas i dostała imię Pyra. Nieśmiałe z niej dziewczę, ale dzielnie z tym walczy z pomocą Wolontariuszy. Na spacery wychodzi, a to już jest dużo!

Chodzi też nad strumyk, gdzie pokazuje wyraźnie, gdzie ma dwunożnego i jak bardzo ani myśli iść dalej…

 

Na pewno z dnia na dzień będzie z nią coraz lepiej, na pewno zacznie się przekonywać, że nikt jej nie chce tutaj skrzywdzić i zacznie merdać ogonem. Przecież od tego są ogony! Wiadomo, że najlepiej by było, jakby ktoś zechciał ją adoptować i przychodził do niej często, i powoli przecierał szlak do jej serca, żeby w końcu zaufała i pokochała…

Nie tylko w strumyku można łapki moczyć! Patrzcie na Sabcię!

Micha też dobra, a jaka uniwersalna! Można się napić, można się schłodzić, ful-wypas! Co do Sabci… Szczęścia ona nie ma. Raz adoptowana była, ale pierwszego dnia wydostała się przez ogrodzenie i poooszłaaa w dal siną. Znalazła się szybko, ale pańcia stwierdziła, że tak niewdzięcznego psa to ona nie chce! No wiecie… pfff…. Nie można było zadaszyć kojca, nie można było z Sabcią spędzać więcej czasu. BO NIE. Sabcia wróciła… A to taaakaa pięęękna psiolaska…

Ten włos, ach! Mięciuchny taki musi być… I sama Sabcia jest super! Przyjazna i chodzi na marsze, więc zachować się umie i wstydu by nie było na dzielni z taką. Tylko trzeba jej dać szansę i najwidoczniej zapewnić jakieś zajęcia, bo mimo kilku lat na karku, ma sporo energii, a przecież dwunożni to lubią podobno. Poleca się Sabcia, z nią nie można się nudzić!

Iiii czytaaaajcieee – HIT! Pisałem o basenie? Pisałem na górze gdzieś. To teraz pokazuję, UUUWAAAGAAAA, UUWAAAGAAA, patrzajcie!

I co?? PSIEKSTRA!!! I to wszystko dzięki wolontariuszom, którzy zbierali monetki to takiej specjalnej puszki w biurze! CZADERSKIE i tylko psiejskie! Nie żadne baseniki dla dzieci, nie żadne plastikowe piaskownice, ale najprawdziwszy basen PSI!!! Testowała jako pierwsza Karma. Nie próbuje nawet ukryć zachwytu! Teraz psiska mają raj na wybiegu – tylko palemek brakuje.

Z tego miejsca chciałem PSIODZIĘKOWAĆ PSIEBARDZO WOLONTARIUSZOM!!!! Jesteście najwspanialszymi Wolontariuszami, jacy chodzą po ziemi! Bez Was nie udałoby się tyle psów wyprowadzić na… psiekstra psy (nie wspominając o spacerach!), bez Was kotom byłoby nudno, bez Was nie byłoby tego wszystkiego dobrego, co jest!

Dziękujemy wszystkim, którzy pozwalają przetrwać nam te upały!


I na koniec jeszcze bardzo ważne apele na gorące dni:

Taaak, nam, zwierzakom też chce się pić. Biegamy, truchtamy, niektórzy latają i skaczą, od tego chce się pić, a w takie upały, to zwłaszcza! I tak jak dwunożni szukają cienia, ochłody i woodyy, tak zwierza szukają tego samego, a jak macie czterołapa na smyczy, to sam wody nie znajdzie… Także pamiętajcie o mniejszych kumplachi zabierajcie ze sobą wodę dla zwierza na dłuższe spacery! I zastanówcie się, że w taki upał warto na taki spacer długi iść… Potem się ledwo wraca…  Warto też wystawić miseczkę z wodą dla sierściuchów czy lataczy, znaczy ptaków!

I drugi apel, skopiowany ze strony Psich Sucharków:

  

Tak, my – psy, chłodzimy się przez paszczę. Nie przez łapy, tylko właśnie paszczowo. Musimy ziajać, czasem się nam język wydłuuuużaaa dziwacznie, czasem może to głośno robimy, ale to jedyna nasza taka „klimatyzacja”. Jak się nam zamknie pysk kagańcem tak, że nie możemy swobodnie wywalić jęzora na wierzch, to możemy paść nawet… a tego byśmy nie chcieli…

Podsumowując – musisz zakładać kaganiec psu? Upewnij się, że jest luźny na tyle, żeby psisko mogło otworzyć swobodnie paszczę do wentylacji!

Dziękuję!

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)