Pies ma mieszkać na dworze? W porządku, ale co będzie w zimie?

…i wcale mi nie chodzi tylko o to, że buda ma być porządna! Znaczy ma być jak najporządniejsza, ściany podwójne i takie białe coś, co jak się gryzie to się robią kuleczki musi być między ścianami; dach ma być też gruby, a otworek taki, żeby się pies przecisnął bez problemu, ale bez przesadnego luzu; na zimę powieszony dywanik albo coś innego podobnego, żeby nie wiało, a w budzie duużo sianka czy słomek, w które się można zakopać, żeby ciepło było. Taka powinna być buda, jeśli już pies musi w niej mieszkać.

Zwykle jeszcze wokół tej budy jest taka siatka, żeby zwierz po całym ogrodzie nie chodził, się to kojec nazywa. I ważne jest, żeby nie stawiać tej siatki za mało, żeby ten psiur mógł jeszcze trochę pochodzić tam, a nie tylko dwa kroki na zachód, dwa na wschód i jeden na południe… Jeszcze o dachu wspomnę, bo być musi, żeby deszcz nie padał, żeby słońce nie prażyło iii żeby pies nie uciekł też, jak który jest wspinający.

Nnoo.. tyle wykładu na początek, ale to koniec nie jest! Przedstawię teraz psy mieszkające u nas, które mogłyby mieszkać w takim kojcu. Mają odpowiednie futro i w ogóle… Jak się nie znajdzie żadne mieszkanko ani żaden domek, w którym mogłyby mieć posłanko swoje… to trudno, kojec też dobra rzecz, jeśli się nie zapomina potem, że tam mieszka zwierz, który uwielbia kontakt z człowiekiem!

Na przykład Helcia. Została zabrana z terenu firmy. Znaczy byłego terenu, bo firma była z Helcią a potem firma wyjechała w dal siną, a Helcia… nie. Mieszkała tak sobie w samotności miesięcy kilka, aż zupełnie przypadkiem nasi się dowiedzieli i Helcię zabrali. Słusznej postury to psiolaska, futerko też ma nie byle jakie…

…i dobrze widzicie, zakochana w patyczkach po uszy! Mogłaby mieszkać w porządnej budzie pełnej sianka, ale jej opiekunami muszą być ludzie, którzy będą zabierać Helcię na poszukiwania patyczków, żeby mogła je sobie poznosić wokół budy i żeby miała co robić, jak akurat pańciostwo pójdzie do pracy, czy coś. Nie dla niej siedzenie w samotności i kompe… koten… k o n t e m p l a c j a. Zresztą jak ktoś przez okno zobaczy, jak Helcia do zabawy patolkiem zaprasza, to na pewno wyjdzie się przyłączyć!

Albo inna psiolaska – Lidka. Nieprzypadkowo była w poprzednim „miejscu zamieszkania” nazywana Miśką!

Taka psiolaska, że popatrzeć miło! Ze mnie też żaden chart, to i popatrzęc lubię na pełniejsze kształty… Lidzia jest przyzwyczajona do dłuuugich spacerów, do biegania (a jednak!), lubi się porządnie wyhasać. Nie dla niej jakieś tam chodzenie wzdłuż płotu i szczekanie tylko. Trzeba na spacer wziąć, wymiziać, wydrapać, wygłaskać każdego dnia. Inaczej pies zamienia się w smutasa, a przecież nie po to bierze się zwierza, żeby tylko potem smutno w kojcu wyglądał i było żal, prawda? Oczywiście, że są tacy, co to firanki zasłonią i udają, że im nic nie umiera w samotności, ale o nich dzisiaj nie piszemy…

Do kolekcji mamy jeszcze Duala! Och, bo to mało ludzi się nim zachwyca?? Przystojniak, że ja się mogę tylko schować!

Psiolaski do niego wzdychają, co trzecia ma jego zdjęcie w budzie! I jaki jest haczyk w Dualu, że wciąż czeka na dom? Taki, że trzeba mu obiecać, że pies się nudził nie będzie. Dual nie znosi nicnierobienia, nie dla niego siedzenie w kojcu! No chyba, że po porządnym spacerze, takim, że futrzak ledwo człapie łapa za łapą – wtedy okej, grzecznie daje się zaprowadzić. Ale jak Dual uznaje, że jeszcze nie koniec spaceru, to trzeba wracać na kolejną przebieżkę! Za to się nauczył pięknie przy rowerze biegać! …to taka mała podpowiedź dla tych, którzy szukają psa do tego typu rozrywek!

Czy te psy nie nadają się do mieszkania w domu? Oczywiście, że się nadają! Helcia czy Lidka na pewno z wdzięcznością będą trzepotać rzęsami za każdym razem, kiedy spojrzą na swoich ludzi! Dual? Pewnie też by się zamienił w kanapowca, aaaaaleeee oczywiście pod warunkiem, że minimum 3 godziny się przebiegnie jednak! Opisałem te czterołapy tutaj, bo jednak jeśli by się znalazły super budy przy super domach z super ludźmi, to by nasi jednak pożegnali się z nimi i życzyli powodzenia na nowej drodze życia…

Jeden jest pies, który może mieszkać na dworze, powinien wręcz i w domu jednak się nie widzi… Oto Tyson. Kiedyś pisał nawet tutaj co nie co, ale go Bulba wyrzuciła…

 Tyson to całkiem fajny pies. Jest średniej wielkości, jest inteligentny i bardzo oddany ludziom, których dobrze pozna. On w odróżnieniu od pozostałych prezentowanych dzisiaj czterołapów ma krótką sierść, a jednak polecany jest do niego kojec… Tysona roznosi energia! Żaden ptaszek nie może obok niego przelecieć zupełnie na luzie, żaden zwierz inny, młodsi dwunożni też nie do końca mogą się spoufalać… Taki to psiur potrzebujący silnego na zewnątrz i od środka człowieka! Wolontariusze zrobili kawał dobrej roboty i Tyson jest już mniejszym postrachem niż kiedyś, ale jednak trzeba pamiętać o drzemiącej w nim sile. Nie będzie czuł się dobrze zamknięty w domu… Tyson jest na takiej liście specjalnej o nazwie „Szukające Miłości Staruszki”. Teraz jest zdrowy jak ryba, koń, rydz, czy co tam jest w tym przysłowiu… Ale gdyby coś kiedyś, to nasi pomogą w leczeniu! Jak się dobrze pogada, to może pomogą też w budowie kojca…? Wszak porządny, duży kojec to jedno z wymagań dla przyszłego opiekuna! Ech, oby się ktoś znalazł gotowy na Tysona, którego Tyson też by polubił… Bo on czeka na dom już 8 lat… W tej chwili jest stażowym rekordzistą…

Budę i kojec objaśniłem na początku. Teraz powiem, że dobra miejscówka to nie wszystko! Trzeba pamiętać, że pies będzie się w nim zwyczajnie… nudził… Nie dziwne przecież, przecież dwunożni muszą też mieć te wszystkie fony, tiwi, plejstejszony czy coś, bo inaczej też nie wiedzą, co ze sobą zrobić i wcale się dobrze nie czują! Pewnie, że jak jest lato, wiosna, jest ciepło, pięknie i słonecznie, to ludziska dużo czasu spędzają na dworze, czterołap ma otwarty kojec, może przyjść na głaski, podrzucić patyczka czy zabawkę, zachęcić do spaceru, jest masa możliwości! …a jesienią i zimą? Wiatr zaczyna miotać suchymi liśćmi, robią się zawieruchy, przymrozki, chlapa… Bywa mniej przyjemnie wtedy. A pies wciąż tak samo czeka na kontakt. Tak samo jak wiosną czeka na spacer, tylko zamiast w ciepłym słońcu – może w jesiennym wietrze, ale jednak są to chwile inne niż cały dzień w budzie wyczekując na jakieś urozmaicenie! W chłodne dni wcale nie mniej chce się przytulić, wręcz bardziej! Rozgrzać się wewnętrznie, porobić coś razem, poszaleć, zmęczyć się! Żeby potem wrócić do ciepłej budy i poczekać na kolejne wyjście za bramę…

Podsumowanko, bo już się zacząłem rozpisywać…

Nie możesz mieć z jakichś powodów psa w domu, ale chciałbyś mieć czworonożnego przyjaciela? Postaw porządną budę w zacisznym miejscu, jeśli musi być kojec – niech będzie taki, żeby zwierz mógł tam się przespacerować jednak, a nie tylko mógł zrobić kółko wokół własnego ogona… A później moja gorąca prośba. Taka gorrrrąąąąca bardzo, parząca wręcz…. Nie zapominajcie o czworonogu, kiedy dni robią się chłodniejsze…

One w mróz i zawieruchę tęsknią za Wami tak samo…

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)