Dowodzi Brodziaty. One nie chcą być gorsze!

– że niby rządzić chcą??

– no co ty, Dżoookeej, przecież by nie dali rady! 

– to w czym gorsze nie chcą być??

– jak to w czym? W brodzie!!

Nasz GłównoDowodzący Brodziaty jest… brodziaty. Większość zwierzów nie ma jak zapuszczać, bo natura taka, że albo pies ma, albo nie ma… Sierściuchy to wogóle mogą pomarzyć!

…co prawda, kiedy usłyszał to Spektro, to musiałam szybko zwiewać z zasięgu jego łap, bo miny nie miał zbyt milusiej…

…a Zawad nie chciał uwierzyć, bo przecież już jest dorosły i jak to brody nie będzie?! On chce mieć ZAROST!

…aaaaale wybaczcie, drogie kocury – wąsiska może macie, ale brodę możecie mieć tylko w snach!

Za to nasze szczekacze? Mają, a niektórzy mają takie, że pewnie i Brodziaty zazdrości!

Na początek ze skromną brodą jest Będek.

Trafił on do nas całkiem zadbany! I sierść była niebrudna i boczki niezapadnięte. Musiał się zapodziać całkiem niedawno od zgłoszenia, że się błąka! Tylko to już było kilka miesięcy temu, więc jakby ktoś go szukał, to już by pewnie znalazł… Taki z niego kundel bury, ani nie za mały, ani za duży, za biały, za czarny, za kudłaty i za łysy też nie. W sam raz z każdej strony! W zachowaniu też w sam raz. Na dwunożnych cieszy się za każdym razem jakby ich tydzień nie widział, a inne psy traktuje właściwie… nijak. Czyli idealnie! Bury, brodziaty Będek czeka…

Dalej mamy włochatą pandę, czyli Sepię.

O Sepii było nie raz. I pewnie nie dwa. Bo jest na kim oko zawiesić! Biało-czarna, w kropki, łatki, plamki, piękna jest! Z zachowaniem też już zdecydowanie lepiej, bo kiedyś to przecież była tragedia! Siedziało to takie szczupłe, biedne w kącie i patrzyło przeraźliwie smutno na każdą wyciąganą rękę… Teraz Sepia nabrała ciałka, nabrała odwagi, pojawiła się radość na myśl o spacerze i na widok smyczy! Co prawda ze smukłej psiolaski stała się całkiem puchatą… pandą… ale uroku jej to nie odebrało! Sepia czeka na cierpliwych dwunożnych…

Na końcu mamy exe… equse… e g z e k w o (oczytana jestem, a co! To znaczy, że są na jednym miejscu!)

Kapitan:

On, tak jak Będek, trafił do schroniska zadbany i z wyczesaną brodą. Też się pewnie zgubił… Przecież niemożliwe, żeby ktoś tak fajnego Kapitana zgubił specjalnie! On jest przytulaśny, a że nieduży jest, to na bezczela może się ładować na kolana i domagać się głasków i czochrania po kudełkach! I taki jamnikowaty trochę, więc w lesie zaraz łeb w dół spuszcza, nos uruchamia i węszy… pewnie jakiegoś dzikiego zwierza by chętnie wywęszył! Psiekstra, brodziaty Kapitan czeka na załogę, której mógłby dołączyć!

Na końcu przedstawię Kritę!

 

 Też ma brodę niemałą! Akurat psiolaski wcale się nie przejmują, że mają zarost! Wcale im nie ubywa psiolaskości od tego! Kricie ktoś taki prezent zrobił świąteczny, że ją do drzewa przywiązał… Pozwolę sobie zauważyć, że to jeden z najmniej trafionych prezentów… wcale nie trafiony wręcz… Wracając do Krity – nie dość, że całkiem wysoka i zgrabniocha, to jeszcze komendy zna i na smyczy umie chodzić, i grzecznie spaceruje! Same zalety dla właścicieli wielkopsów, zwłaszcza brodziatych! Krita czeka na pewnych opiekunów…

Widzicie, jakie brodacze piękne! Wcale sami brodziaci być nie musicie, oni będą za Was! Ja się nie znam, bo brody nigdy nie miałem, ale to pewnie przyczesać trzeba czasem, w zimie śnieg wygrzebywać, a jesienią liście. Przez cały rok pewnie robi piękne szlaczki z wody od miski do każdego kąta w mieszkaniu, ale przecież czymże są te drobne czynności w porównaniu z ‚maniem’ takiego super brodacza w domu, prawda?

Prawda!
Dzisiaj pisaliśmy na zmianę. Tacyśmy zgodni!
Dżokej i Larsi.

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)