Wreszcie można się wygrzewać!

Ciepło, ciepło, ciepełko! Takie coś lubimy i my, i sierściuchy!

Rema uwieeelbiaaa się wygrzewać! Patrzcie tylko:

Trafiła do nas chuda tak, że teraz ledwie ją poznałem! Trochę się zaokrągliła tu i ówdzie, ale udałem, że nic a nic się nie zmieniła… Wiecie, jak to jest mieć koci pazur w nosie…? Ja też nie i nie chcę się dowiedzieć. Rema miała połamaną miednicę, ale już jest dobrze. Lubi sobie posiedzieć wysoko i gapić się z góry na wszystko. Jak ją obcy dwunożny próbuje pogłaskać, to się odsuwa i wygląda, jakby chciała powiedzieć „ooo fuuuu, zabieraj rękę, się myłam pięć minut temu!”, ale kiedy już kogoś trochę zna, to taką minę zamienia zaraz na „oooo taaaak, tu mnie miziaj!”. Kociarniane okno jest otwierane, jak tylko zrobi się na dworze ciepełko i zaraz sierściuchy się tam zlatują na leżanko. Jest tam porządna siatka zamontowana, która nie przeszkadza w obserwacjach, a i sierściuch nie wyleci. Rema uwielbia to miejsce! …chętnie je jednak zamieni to okno na inne, z którego będzie mogła się przetransportować na czyjeś kolana.

Nie tylko sierściuchy lubią poleżeć na słońcu. Na miejscówce naprzeciwko biura leżanko uprawiają psiolaski! Wiadomo, nie można latem pokazać się z nieopalonymi nogami!

Na przedzie siedzi Musia. Malutka sunia, która przyjechała do nas nieśmiała, ale już ją psiumple i psumpelki nauczyły odwagi nieco. Popatrzcie tylko na to niewinne maleństwo:

Nawet, jak trochę pokrzyczy na początku, to bać się nie ma co. Musia pewnie boi się bardziej, tylko jej się wstyd przyznać… Trzeba ją przekonać smakołykiem i słowem dobrym… Jest naprawdę nieduża, girki ma niedługie, więc zdaje się, że nawet do kolana nie sięgnie! Mi to pod brzuchem mogłaby przejść. Uroku jej odmówić nie można, bo to ucho jedno klapnięte ma śmieszne! I młoda jest, może ledwie rok temu na świat przyszła, to też jest ogromniasty plus! Wiadomo, że większa nie urośnie, a jeszcze spędzi ze swoją rodziną duuuużo, dużo lat! …tylko potrzebny jest ktoś cierpliwy, żeby jej świat pokazał i przekonał, że nie taki zły jest…

Psumpelką Musi, która się z nią opala na tamtym zdjęciu wyżej to Lila. Lila to też takie strachajło, chociaż jest coraz lepiej.

  Prawda, że śliczna! Mi się podoba i zawsze zwracam uwagę na grację i lekkość, z jaką się porusza w kojcu… Ach, gdybym był młodszy! Lilka ma rok i pół, a już rok mieszka w schronisku… Niebawem stuknie jej pierwsza rocznica, ale świętować nie będziemy, bo i nie ma co. Wyłapali ją i jej brata do klatki, zaraz potem zamieszkali oboje u nas i szybciorem się wolontariusze zabrali za przekonywanie szczeniorów do ludzi! Idzie to powoli, ale psiurki pojętne są. Najidealniej by było, gdyby znalazł się ktoś, kto by w domu Lilkę posocjalizował, bo wtedy by się na dobre przyzwyczaiła do tego jednego dwunożnego i poczułaby się na pewno bardziej domowo i spokojniej… Tylko w tej adopcji nie pomoże fakt, że Lilka miała coś z bebeszkami i teraz musi ciągle dostawać te torciki z kulkami od Tabletkowej… Dwunożni zwykle chcą psa zdrowego, a Lilka niby zdrowa, bo czuje się dobrze, ale kulki specjalne jeść musi…

Kto się lubi wylegiwać na słońcu i brakuje mu towarzystwa?? Rema, Lilka, Musia i pewnie niejeden sierściuch i szczekacz baaardzo chętnie dotrzymają towarzystwa! Na zawsze…
Marzą o tym i śnią, i kiedy taka pogoda piękna się robi, to żal, że muszą w schronisku siedzieć, a nie hasać gdzieś po łąkach skąpanych w słońcu! Jeszcze całe życie przed nimi, jeszcze tyle kilometrów do przebiegnięcia, tyle piłek do złapania, tyle promieni słońca do wchłonięcia w futerko!

…może przy Tobie znajdą swoje miejsce…?

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)