Jedno ucho się rozleniwiło!

Uszy, jakie są, każdy wie. U owczarków stoją, u jamników kłapciatę są, czasami takie pół-na-pół. Ogólnie to jednak powinny być takie same po obu stronach. Znaczy… powinny-nie powinny, bo u kundelków to żadnych zasad nie ma, jeśli chodzi o wygląd! W schronisku mamy nawet kilku przedstawicieli pół-zwisłouchych i co ciekawe – wszystkie mają tylko jedną stronę klapciatą! Jakby się zmówili! Zawsze to jest praww……llleeee….nie, jednak prawww…..eeee…..zależy jak spojrzeć jednak…..ale jakby jednak się zdecydować tooo… prawe! Znaczy lewe!

…psiolaski nie muszą się znać! Właśnie… Wiele z nich ma problem i co, i się nie wstydzą, to i ja nie będę! 

Nie przedłużając… Na początek dwa owczarki! Najpierw Karol. Owczarek z długimi kudełkami… Aż zazdroszczę, ale tylko trochę, bo by mi kropeczki na pewno zniknęły…

Piękny Karol, piękne kudełki ma i jedno ucho leniwe. Lewe! Znaczy pra..nie, jednak lewe. Nasi podejrzewają, że ktoś go wyrzucił z jeździdła. Na bezczela tak, otworzył drzwi, psa HYC z siedzenia, drzwi zamknął i odjechał. Karol może pędził i pędził, i pędził za jeździdłem… ale w końcu sił w łapach braknie, choćby nie wiadomo, jaka kondycja była. Pobłąkał się to tu, to tam, wychudł, sierść mu się zmatowiła… Aż do nas przyjechał pomieszkać. Nieśmiały taki, chociaż ani nie warknie na nikogo! Na widok piłeczek mu się oko zaświeci, jak kto drapnie za uchem, to też zaczyna się relaksować… Ale cóż, skoro potem i tak do kojca schroniskowego trzeba wracać… Karol czeka na dobrego dwunożnego, kto polubi to jego kłapciate ucho i nie stwierdzi, że to wybrakowany owczar przez to…

Tak samo piękny, tak samo jednostronnie oklapły iiii nie tak samo nieśmiały jest Torel.

Prawda, że jest na kim oko zawiesić….? Cudo! Tylko charakterny i jak się nie zmieni… nie ma opcji, musi mu ktoś nagadać, żeby tak się nie stawiał, tylko zmienił się, jak Ares, w przymilnego piesia. Torel wybiera sobie dwunożnych do lubienia. Nie z każdym na spacer pójdzie, nie każdy może rękę wyciągnąć, żeby wyczochrać czuprynę bujną. Trzeba najpierw przyjść, przywitać się, dać się obwąchać z każdej strony, przedstawić propozycję spaceru i rozrywek wszelakich… Za to jak już spełni się oczekiwania i Torel stwierdzi „okej! idziemy!”, to potem można już tylko się delektować spędzaniem czasu z inteligentnym owczarkiem! I niby taki poważny, a za sznurkiem poleeeeciiii, jak niejeden u nas szaleniec!

Pięęękne ma te kudełki…. Sporo czesania na pewno wymagają, a do tego też trzeba go przekonać… Torel jest u nas nieco ponad miesiąc, więc może jeszcze zmądrz…eee….znaczy on mądry jest, ale wiecie, o co mi chodzi… Musi zrozumieć, że u nas wszyscy chcą dla niego jak najlepiej i nikt tu jego krzywdy nie chce!

Koniec o pięknych, długokudłych owczarkach! Teraz czas na mniejszy kaliber. Oto Kumpel…

Kumpel jest taki wystraszony, bo pierwszy raz od kilku ładnych lat jest tyle czasu na świeżym powietrzu i jest tak jasno! Chociaż jego oczy już chyba tak nie działają, jak trzeba, ale widzi, kiedy jest ciemno, a kiedy słońce świeci. To dla Kumpla bardzo dużo. Kumpel i jego psiumpelka Kama mieszkały w takim pomieszczeniu, w jakim mieszka na przykład Tajfun czy Gogol. Tylko te nasze owczary mają wielkie okna, mają zamontowane takie świecące kulki na górze i codziennie, kilka razy przychodzi do nich dwunożny! A to dać jedzonko, a to posprzątać, a to Tabletkowa z torcikiem, a to wolontariusz, żeby wyprowadzić… Mieszkanie Kumpla i Tajfuna łączy tylko to, że miało cztery ściany, podłogę i drzwi….. Ten mały, niedowidzący psiak właściwie od prawie małego siedział w komórce z oknem zabitym dechami, z dziurawym dachem, a w środku nie miał żadnego posłanka… Beton, śmieci, a potem dywan z…. tego, co się zjadło kiedyś… Żeby nie było mu smutno, to po jakimś czasie dwunożny dokolegował mu Kamę. Razem raźniej w ciemnościach… Czasami ktoś je wypuścił, ale zbyt dobrej rupu…tej…reputacji nie miały na dzielni. Wiadomo, że jak raz kiedyś się wyskoczy z komórki, to szoook, bo tyle światła! I się gania na oślep, potem się dzieci bały, czy coś…

Kiedy przyjechały do nas, to się okazało, że bać się nie było czego! I z jednej, i z drugiej strony, bo nasi jak podeszli na spokojnie do tych małych, przerażonych światłem kurdupsielków to się okazało, że nie taki diabełek jeden z drugim straszny…. I Kumpel z Kamą, kiedy zobaczyły, że nikt ich nie goni, że głaski takie łagodne, że nikt nie krzyczy, to też zluzowały i dały się pogłaskać, a to było takie przyjemne…

Wracając do tematu – Kumpel ma też jedno ucho leniwe! Chociaż jakby tak się przyjrzeć, to u niego jedno jest za bardzo ambitne i stoi, chociaż chyba wygodniej mu by było oklapnąć. To jednak tylko uroku dodaje, nieprawdaż? Jedni mają piękne kropeczki, a drudzy ucho z różnych bajek!

Nieważne, czy ucho z prawej…LEWEJ jest zbyt leniwe, czy to jednak to prawe jest zbyt ambitne i nastawione na nasłuch – najważniejsze, żeby dobrze wpadały do nich dźwięki zawołania wykrzyczanego przez TEGO, specjalnego dwunożnego… 

Zawołasz…?


Na koniec jeszcze mam prośbę… Taką tyci-tyci… Bo wiecie co, ja się przyznam, dlaczego ja piszę, a nie Dżokej…. Dżokej palce gryzie ze strachu, bo mu coś urosło i samo nie wylezie, musi do psiowetów… I zbiórka dla niego jest, bo niby Dżokej nieduży, a jednak dużo monetek trzeba na nią…

Jakby kto mógł, cooo….?

Zbiórka jest TUTAJ.

Proszę… psiebardzo… Jakby każdy czytaciel wrzucił chociaż jedną monetkę…

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)