Rozkoszniaki!

Too jaaa! To znów ja! Już mi lepiej! 
Przed Wami kropiasta Larsi, która szamie teraz wszystko, co chociaż trochę pachnie jedzeniem, nabieram sił, więc i pisać mogę.

Napiszę Wam w sekrecie, że Dżokej to tak niebardzo chyba do pisania… Tak jakoś pisze niemrawo, że jak czytam, to bym poprawiła to i owo, ale się wtrącać nie chcę… Wysłałam więc go spać, a sama sobie tutaj podziubię. 

Ostatnio wlazłam do tej naszej Tabletkowej po coś, nie pamiętam, po co… Aaa wiem, plasterek mi się obsunął, to żeby mi poprawiła. Tam, gdzie ona ma te wszystkie kulki zdrowotne, mieszka Fili, Rozik i Polar. Tooo, co tam zobaczyyyłaaam… Taki bezwstyd! Wam piszę! Taki bezwstyd, że aż oczy moje musiałam zasłaniać! 

Patrzcie tylko:

Rozik się tak rozkłada! Na zewnątrz jest średnim, futrzastym zwierzem z białymi oczami. W środku jest wdzięczną, kochającą i kochaną radością! Nie wiem, czy coś widzi, ale patrzy się tak, jakby miał na wylot kogoś przepatrzeć… Nie każdy zobaczy w nim TO COŚ, ale jak komuś będzie to dane, to może zyskać fantastycznego psiumpla, który pokocha tak szybko, że się ten ktoś nie zdąży nawet zdziwić… Kochany jest i koniec. Daj mu szanse. I JUŻ!

Takiego mamy jeszcze psiekstra kawalera… kolorystycznie by do mnie pasował… Może ciutkę niższy, ale mogę łeb nosić niżej, a co tam… Tupet we własnej psiosobie!

Hę? Czaderski, prawda? To ucho zalotnie oklapłe… Tupet jest taki, że nie raz słyszałam, że można go jeść łyżkami. Nie wiem, jak to jest, bo ile razy obok niego przechodziłam, to był w całości… Oooo ten jak się popatrzy tymi maślanymi oczami to niejednej miękną kolana…. Daje się utulić, wyczesać, wykiziać, taki jest przytulankowy, że wielu już sie dało nabrać, że to taki nieduży piesio… Wystarczy jednak go na spacer zabrać i od razu wyższy o głowę, kopyta wydłużone i leeeeciii przed siebie! Nie da się go nie lubić. Nie da się nie zakochać w tych oczydłach błagających o kontakt… Jak ci dwunożni, co chcą adoptować zwierzaka, mogą być tak nieczuli na jego dźwię..ee…wdzięki??

Jeszcze jeden taki rozkoszny sam w sobie…

Wielki, kudłaty miś?? Ależ skąd! To dokolanowy Zenir! …tylko na posłaniu bardziej dopasowanym dla Nany, ale kto zabroni mu tam leżeć?? KTO ŚMIE mu powiedzieć, że to nie jego miejsce?? Zenir na co dzień mieszka w kuchni, ale też przechadza się po placu od czasu do czasu, jak wiadomo, że nikomu przeszkadzać nie będzie. Mylne jest jednak stwierdzenie, które każdemu się nasuwa – że ten futrzak jest przytulaśny i tylko do miziania… Niestety nie jest i trzeba wiedzieć też, jak go podejść…. Czeka chyba Zenira u nas emerytura… Kto się zdecyduje dotrzeć do niego na tyle, żeby odważył się zaufać i wymaszerować do domu…? Dobrze, że u nas już go dobrze poznali i on poznał dobrze naszych, i zdaje się, że czuje się u nas całkiem swojsko…

Wielu szuka takich miziastych, które by patrzyły się maślanymi oczami. Zenir to może nie, ale Rozik i Tupet nadają się przeidalnie! Dooobra, Rozik ma białe oczy, ale jakże jest wyjątkowy dzięki temu! A Tupet ma funkcję zmniejszania i zwiększania! W domu dużo miejsca nie zajmie, za to na spacerach zadba o kondycję jak nikt! Rozik może nie dla każdego jest pięęękny, ale jak już trafi do domu, jak się mu kudełki obetnie, jak mu odrosną nowe… To niejeden się za nim obejrzy! Za to Tupet już z daleka zachwyca urodą!

Ech, niech wreszcie ktoś im da szansę… Może Ty…?

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)