Wreszcie brama otwarta!

Musiałem znów zasiąść przed klawiaturą. Bramy się pootwierały i zaczęło wywiewać psy! Nie mam pojęcia, co to był za wiatr, ale nie zgadniecie, kogo wywiało… Popatrzcie tylko…

Kto poznał futrzastego walenia, który pisał ostatnie dwa posty? Aro we własnej osobie! Wyruszył z dwunożnymi po nowe życie pełne smakołyków, spacerów, głasków… Będzie bez niego smutno. Już jest. Zostaliśmy we trójkę… Taaak, Hepi była z nami, ale też wymaszerowała do domu, jeszcze zanim się psy rozkaszlały. Pewnie, że się ucieszyliśmy! Była już taka chora… Tylko nie pisaliśmy o tym, bo… kilka dni potem wyleciała za Majką… Jeszcze o niej wspomnimy. Na pewno.

Dzisiaj jednak krzyczymy głośno, że brama dla adoptujących otwarta od kilku dni jest! Już można przybywać i zabierać zwierzaki do domów! Sierściuchy można było cały czas, ale szczekacze musiały czekać dłuuugooo… Oby teraz maszerowały do domów jeden za drugim.

Na przykład Alfa. Owczarka piękna.

Już ponad rok czeka na swojego dwunożnego… Grzeczna, pojętna i do szkoły chodziła! Kto by nie chciał psa, co to umie łapę podać i usiąść na zawołanie?! No widzicie, jakoś nikt nie chce… A ona i bawić się lubi, za patykiem pogoni, piłkę poturla, grajdołek sobie wykopie… Chociaż pewnie da się nauczyć, żeby jednak nie kopała, jak trafi do domu z ogródkiem… Szkoda, żeby Alfa zapomniała wszystkiego, czego się dowiedziała… Dwunożny jej potrzebny od zaraz, który będzie kontetu… kotentułował… k o n t y n u o w a ł  naukę psiolaski!

Kolejny taki uczony jest Bandżi.

Bandżiego właściciel jest teraz tam, skąd się nie wraca… Czasami przylatuje, żeby zobaczyć, jak jego psisko się trzyma, czy jeszcze u nas mieszka, czy nie jest mu smutno… Słychać czasami, że Bandżi z nim gada. Fajny zwierz z niego, bo nauczony, że w domu się nie brudzi, a każdego nowego trzeba traktować przyjaźnie niezależnie, czy ma dwie nogi czy cztery. Jest jeszcze całkiem młody, to i ciekawość w nim wielka i na spacerach tu wąchnie, tam zajrzy… Bandżi dla każdego będzie psiuper! Tylko szansę mu daj…

Taki olbrzym mieszka u nas też:

Też łapę umie podać. Łapę… ŁAPSKO! Beetoven jest ogromny, ma też ogrom miłości do ludzi w sobie! To taki miś do kochania, miziania, głaskania i brania na kolanka… Nawet jak trzeba mu kulkę leczącą podać, to można bez problemu mu do paszczy wsadzić i nie użre! Tylko lat ma już sporo i może dlatego kolejka się po niego nie ustawia… szkoda… Jeszcze ostatnio zaczął tracić na wadze, psioweci będą sprawdzać, dlaczego tak jest i oby to nie było nic poważnego… Czy ktoś się zdecyduje wziąć takiego misiowego cielaczka…?

Prawdziwie mała czeka Bajka!

    Bajka ma opcję chowania uszu. Bo na zdjęciu to takie schowane, ale jak coś ją zainteresuje, to zaraz je wystawia przed siebie! Jakiś czas mieszkała w łazience w biurze, bo jak tam trafiła po operacji (nic poważnego, taka tam ochronna, żeby szczeniaków nie było…), to potem musiała zostać przez kaszel – psioweci zabronili jakichkolwiek przeprowadzek. A że mieszkała blisko, to wiem, że jest bardzo fajna! Na ręce można ją wziąć i ani zęba nie pokaże, a to zaleta przecież! Na spacer idzie sprintem, byle dalej od schroniska… Do głaskania chętna, ale też się rozgląda na około, bo ciekawość u niej większa niż ona sama. Bajka jest psiekstra i koniec!

Przybywajcie do schroniska! Stęskniliśmy się za ruchem, za spacerami, nie wspomnę, że wciąż tęsknimy za domem… Nie wszyscy, bo nie każdy miał kiedyś dom… Są psy, które zawsze były podwórkowe i nie wiedzą nawet, co to znaczy być blisko człowieka…

Każdy zwierzak zasługuje na dobry dom. KAŻDY. Każdy by chciał wiedzieć, jak to jest być dla kogoś najważniejszym na świecie… Niektóre tylko o tym słyszały, ale nigdy nie były…

Pokaż im, jak to jest…

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)