Gorąco takie… Michę daj z wodą! Może być woda bez michy!

Może będę nudny. Ale materiał, który mam do pokazania, wręcz przeciwnie! Będę napięcie budował powoli…. Powtórzę – może będę nudny, ale to dlatego, że znów jest gorąco. Mało powiedziane, że gorąco. ROZTAPIAMY się jak śnieg na wiosnę. I znów będę apelował, żeby z psem na spacerach:
– nie spacerować po asfalcie i chodnikach za długo, kiedy słońce grzeje jakby mu płacili za każdy stopień nagrzany więcej…
– nie chodzić w ogóle za długo i żeby obserwować przy tym swojego zwierza. Jedne mogą więcej dreptać i nic, a innym po pięciu minutach już siły odchodzą wszelkie i ledwie się wlecze…

Poza tym wodę ze sobą zabierajcie, jak idziecie gdzieś dalej! Bo pić się chce każdemu i wiem, że to dla niektórych dziwne, ale niezależnie od ilości łap, woda jest potrzebna tak samo!

Jeszcze jedna ważna rzecz. My się nie chłodzimy tak, jak się wydaje większości, że wystarczy nas pochlapać po grzbiecie i psiekstra. Chłodzimy się trochę brzuchem, trochę poduszkami na łapach… Ale przede wszystkim chłodzimy się pyskowo. Jak wywalamy ozór na wierzch i dyszymy, to znaczy, że się chłodzimy. Jak jest gorąco i nasz język robi się trzy razy dłuższy – to dobrze! Tak ma być i nie przeszkadzaj nam, nie zamykaj nam pyska! Jak już niektórzy muszą nosić napysknik, bo lubią udziabać, czy coś szamią przy śmietnikach – zakładajcie tak dopasowany, żeby pies mógł otworzyć pysk i wysunąć język! Nie mówcie, że nie ma takich napyskników, bo są. Trzeba poszukać.

Jak nie będziemy mogli ziajać, a na dworze będzie gorąco… To tego no.. Grozi nam odejście tam, skąd się nie wraca… I to odejście nie będzie przyjemne dla nas. Pamiętajcie więc o tym.

Nie raz i nie dwa pokazywałem, jak się psy namaczają w strumieniu niedaleko schroniska. Czasem piją, czasem namaczają się od spodu, czasami tylko łapki, a niektóre to gardzą zupełnie. Ale mają wybór. I ten wybór jest ważny. Umówmy się – nie dogadamy się tak na szczekająco. Nie powiemy dwunożnym – DAJ PIĆ. Musicie być przygotowani, że nam się zachce i trzeba nam PROPONOWAĆ od czasu do czasu… Może i wychodzimy na jakąś arystokrację, ale trudno.

Dzisiaj też będę pokazywał serię wodną.

Na początek Maszka. Maszka jest z tych, co to moczą spód.

Jest też z tych nieśmiałych, owczarkowych i udających, jakie to są groźne… Tymczasem boi się ona bardziej pewnie niż ten po drugiej stronie, na którego szczeka… Niepotrzebnie tak Maszka się wydziera z zębami na wierzchu. Przecież jakby pokazała, że tak naprawdę w głębi jest psiolaską kochaną i potrzebującą kontaktu, to by miała go więcej…

Na szczęście wolontariusze nie dają się nabrać i powoli ją przekonują, że nie ma co się bać, bo naprawdę przyjaźń dwu-czteronożna może być naprawdę spoko! Jeszcze się nauczy… Chociaż w domu byłoby łatwiej…

Kolejny w zestawieniu jest Bleyk. Czarrrrrny jak węgiel owczarek!

On może być nawet z tych czarnych niemieckich… Są takie! Bleyk pilnował terenu, ale jego opiekun nie chciał zapewnić mu tego, co powinien dostać stróż podwórka… Nawet minimum nie chciał mu dać, więc Bleyk przyjechał do nas. I dobrze! Tu ma spacery, pełną michę i zrobił się całkiem ładny… Tak psiolaski wzdychają.  Bleyk jest z tych ciągle-chodzących. Ciągle by coś oglądał, sprawdzał, pilnował, czy wszystko w porządku. Nosi go! On ma metodę chłodzenia na chodzonego:

Ten filmik to akurat nie jest letni, ale strumień jest, to się nadaje. Zresztą skoro Bleyk był tak twardy, że chłodził się jesienią, to teraz to dopiero do strumienia wskakuje! Widzieliście zresztą ten marsz dreptany na końcu?? Tak owczarkowo prawdziwie… Nadawałby się Bleyk dla każdego, kto lubi spacery długie… Ten to by wyglądał w parze… Się dziwię, że jeszcze nikt nie zechciał takiego czarnego owczarka u swojego boku!

Za to na pewno letni film mam z Nerfką!

To jest niezmordowana psiolaska! I do gonitw, i do aportowania, a energii ma tyle, że ja się dziwię, gdzie to się mieści w niej! Szczęścia nie ma coś… Bo za odważna jest! Pokory nie ma! Wymagania ma, co do dwunożnych, bo jej trzeba udowodnić, że ktoś da radę z jej szaleństwami. Na początku próbuje zakrzyczeć każdego, ale są wolontariusze, którzy z nią wychodzą i ją uwielbiają, a ona ich! Po prostu się znają i dwunożni dużo piłeczek i patyczków rzucają. Wiedzą, że to sprawia Nerfce frajdę i lubią jej dawać tę przyjemność. Może i nie z każdym ta psiolaska się od razu pozna, ale wystarczy się umówić na zapoznanie i całkiem inaczej wszystko będzie wyglądać! Byłoby super, gdyby znalazła dom, kiedy jeszcze ma tyle energii w sobie i radości z życia…

Aaa teeeraz prawdziwa perełka! Ten to się umie chłodzić! Przed Wami kolejny owczarek, ale już nie taki czarny. O Koliku było nie raz, ale co on wyprawia… to trzeba zobaczyć i trzeba przypominać, bo przecież szaleństwo!

Wiem, że siedzenie to żaden wyczyn, każdy umie. Ja też. Ale patrzcie na to:

Kolik KOCHA wodę! A ile ma energii! Owczar w średnim wieku jest, ale jak widać, w niczym mu to nie przeszkadza. Energii bym mu sam zazdrościł! …ale mi się nie chce tyle biegać, więc mi nie przeszkadza, że mnie nie roznosi…

Jeśli myśleliście, że to był już szał, to patrzcie na TO:

Jak komuś tutaj zęby na wierzch nie wyszły z radości, to ja nie wiem już, co może Was ucieszyć. Kolik to RADOŚĆ w postaci najczystszej!

Z innymi psami też się bawić umie, z sobą się umie bawić, jak widać było, kocha wszystkich… No może się tak sprzedać nie umie, czy jak wiem… Może za duży, za ciemny jest… Dlatego tak ocieplam jego wizerunek, bo może jednak ktoś go weźmie, ktoś znajdzie u siebie miejsce dla Kolika…

Widzicie? Chłodzenie jest ważne! Niektóre zwierzaki się same chłodzą, niektóre z przymusu, a niektóre by ciągle siedziały w wodzie albo szalały rozchlapując ją na prawo i lewo! …nie chcecie dać im tej radości piłeczkowo-wodno-spacerowej częściej…?

Nie żeby tam zaraz Kolik MUSIAŁ mieć koniecznie basen przy domu. Czy taka Nerfka albo Maszka. Wcale nie! One Was pokochają bez tego luksusu! To Wy będziecie ich luksusem…

Mieć pewne miejsce w czyimś sercu… Bezcenne…

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)