Chaos!

Było już o porankach. Sam pisałem! Bo to ja znów. Ares. Dżokej nie pisze, booo… nie pisze i już. JA jestem i starczy. Na pewno na mnie czekaliście, bo jestem LEPSZY.

Przecież wiem.

…w każdym razie… Dzisiaj będzie chaos. Będzie chaos taki, jaki był kilka dni temu, kiedy jedna z naszych nie przyszła do pracy, bo się rozchorowała tak, że ani ręką ani nogą! …ale nie ubiegajmy faktów…

Rano zaczęło się niewinnie… Ot, Tygrys próbował rozmawiać z Beethovenem…

Ale chyba Beethoven mu powiedział, że z niego taki Tygrys jak z niego chart i się biedny Tygrys mało nie zapluł, że gdyby nie kraty, to by mu pokazał! …nie wiem co on ma do pokazania, ale wolałem się nie pytać…

…Pinio sprawdzał podwozie jeździdła, bo tam coś ostatnio stukało…

…Rozik przeglądał się w lustrze…

HA! Prawda, że mi się to udało?! Rozik i drugi Rozik! Tam jest taki malutki wybieg i akurat tymczasowo ten zwierz tam przebywał, a Rozik musiał zagadać, posiedzieć, żeby się tamtemu nie nudziło. Tylko wiecie co… wstyd… Bo jak nasza fotopsiografka tak biegała co rusz w inną stronę, to ciągle mówiła na niego Karol. Ale on w papierach ma inaczej…. Bo Karol to owczar, a nie taki szary wypłosz. Tylko ona tak ciągle Karol i Karol i teraz mi się wbiło, że to Karol i nie pamiętam, co wisiało na kartce… A nie będę już lazł, bo noc jest.

Jak już Rozik odsiedział swoje, to poszedł się… popaść troszkę…

I w czasie, kiedy on się tak pasł beztrosko właśnie się okazało, że jednej z naszych nie będzie! Zaraz się wzięła fotopsiografka z jedną psiolontariuszką do roboty! Bo u nas pracy jest ciągle duuużo, a jeszcze jak kogoś brakuje… A tu miejscówki trzeba posprzątać, żarełko poroznosić, tabletki rozdzielić… Tabletki rozdziela Tabletkowa albo zastępca, wiadomo, ale do sprzątania i noszenia misek to każda para rąk dobra!

Jeszcze żeby się nie pomylić! Wszystkie psy na wiatach dostają jeść wcześniej, a potem po kolei, jak leci. Szpitalik, apartamenty, biura, szare lewe, prawe, tylne, przednie, białe lewe, białe prawe… 

Świeże sierściuszki, które ktoś zostawił w pudle na schroniskowym parkingu nie chciały jeść za bardzo, może czekały na kociomatkę… ale nie było…

Renek dostał jeść razem z kotami…

Skubaniec nie widzi, ale doskonale wie, kiedy ktoś zagląda do jego michy! Czarny Milek ma sposób. Jak się Renek odwróci, bo jakiś dźwięk go zaciekawił, to Milek już ma ryjek w renkowej misce i co lepsze kąski wyciąga! Jak Renek znów postanawia zjeść, to Milka już dawno nie ma. Czeka, aż Renka znów coś odciągnie. Sprytny sierściuch, nawet ja muszę pochwalić… Miał swoją michę, ale z jego nikt mu nie wyje. 

Rozik kontrolował dobre zmieszanie karmy z kurczakiem… To taka mieszanka dla tych, które muszą zjeść koniecznie, bo powinny sił nabierać.

Nanki za to nie szło wygonić z wyra… Może to i dobrze, bo nasi tak ganiali, żeby zdążyć wszystko zrobić, że by tylko przeszkadzała…

Po śniadaniu nadszedł czas na sprzątanie!

Z apartamentu został wyniesiony Pimpek ze Szczerbatkiem na taki malutki wybieg koło domku wolontariuszy. Tam jest dla małego psa dużo miejsca, a i płotek niewysoki. Pimpka znacie, a Szczerbatek wygląda…

…no nieszczególnie, co ja poradzę… Dotknąć się nie da za bardzo, trzeba wiedzieć, jak podejść. Taki austytyczny jest…

Razem z Pimpkiem mieszka Derlik, on trafił na większy wybieg. Łooo, po nim było co sprzątać… Trudno, tak to już jest, że co się zje, to trzeba… no… A spacerów zawsze będzie za mało… Nikt potem nie ma pretensji, złego słowa nikt nie powie! Się sprząta… znaczy… nie się… nasi sprzątają, wymieniają kocyki i kołderki, podłogę szorują, potem jeszcze raz myją, potem wycierają i jest pięknie.

Na ogarnięcie czekały też zmęczone szczeniorki jedne… 

…i drugie…

To czarne na wprost, z boku kojca, to dwa chłopaki. To wyżej to chłopak i dziewuszka. Też świeżaki. trafiły do nas przegrzane i leeeedwo człapiące… Jest lepiej… Zwłaszcza te dwa na dole. Drą się na całego, kiedy akurat nie śpią! 

Ten z boku to Drągu. Jego muszę pochwalić! On tylko kałużę zostawił, ani jednej grubszej niespodzianki! Jego wziął na spacer do lasu jeden wolontariusz i u niego to rachu-ciachu i posprzątane było! 

Koło Drąga mieszkają jeszcze dwa inne psy, to się potem zamieniły z Derlikiem na wybiegu! Derlik wrócił na czyste podłogi, a Kapsel z Kanią poszły poganiać. Wtedy przyszła pora na mycie podłogi u nich…

…a ile przy tym wszystkim nasi musieli wodę zmieniać, ile papieru poszło, ręczników, rękawiczek… Ale nikt nie narzeka! 

Nasi tak biegali i biegali, że sam Rozik w pewnym momencie stwierdził, że nic tu po nim, że idzie do siebie. Trawę ocenił, z nie-Karolem pogadał, karmę spróbował, zaakceptował, wszystko grało. Stanął pod drzwiami swojej miejscówki i szczekał tak długo, aż ktoś nie pobiegł i go nie wpuścił. Taki jest mądry! 

…Pinio przeciwnie – on niespecjalnie czuł, że miałby jakkolwiek przeszkadzać. 

W całej swej piniowej łysolkowatości przechadzał się po całym placu…

 

…ale że to małe jest, to nasi musieli pomyśleć za niego i wpakowali go do Pimpka, do zagródki. Potem trochę zaczęło kropić, więc Pimpek ze Szczerbatkiem wrócili do apartamentu, a Pinio… cóż…

   

Tak się urządził, że go nasi na początku nie znaleźli i uznali, że tam jest pusto… Bo kto inny go tam umieścił, kto inny wyjmował Pimpka… Martwić się jednak nie ma o co, Pinio szybko wrócił do kuchni!

Ufff… Kolejne miejscówki już ogarniali inni nasi, którzy przyszli do pracy na swoje zmiany. Też mieli ręce pełne roboty, kocyków, ręczniczków, szczotek… i nie będę wymieniać, czego jeszcze.

Powoli też schodzili się wolontariusze pełni energii i gotowi na spacery, więc wcale spokojniej się nie zrobiło na placu, chociaż przez mały pokropek wcale nie było tak, jak być mogło… Ale i tak nie narzekamy! 

…na koniec zobrazowanie wyrzutu sumienia. Jakby ktoś kiedyś się pytał, jak wygląda, to właśnie tak:

    

Mistrz. Mistrz nad Mistrze. Nie ma drugiego takiego. Nie ma i koniec, Wam piszę. Najbiedniejszy, najbardziej zrezygnowany, z najsmutniejszymi oczyskami na całym świecie. Tupet we własnej psiosobie. 

Nie chce Wam się przyjść do schroniska, a masz czas i moglibyście? To spójrzcie na zdjęcie powyżej i zastanówcie się raz jeszcze. I jeszcze raz. Aż nie podejmiecie jedynej słusznej decyzji…

Ares.

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)