RRRRRR!

Dzisiaj o Rrrrrokersie, Rrrrruli, Rrrrrregonie i Rrrrrrufku! To takie imiona, co nam najłatwiej wymówić, bo każdy pies RRRRR mówi pięknie i to od maleńkości! Nie przedłużając zatem, bo mam nadzieję, że niedziela będzie pięęękna i przyjdziecie tłumnie na spacery, zaczynam…

Rrrrrrrokers jest duży, misiasty i czasami mu się to RRRR wymsknie niestety…

Chłopak ma swoje zdanie i nie czai się, czasami je po prostu wypowie. Lubi postraszyć, zwłaszcza jak widzi, że ktoś się go obawia. A jest czego! Znaczy tak na pierwszy rzut ślipia… Bo Rokers jest duży, nasi wklepali na stronę, że nawet BARDZO i jeszcze przez tą misiastość i poważny wygląd sprawia wrażenie psa, co to sobie nie daję wyżerać z michy! Potrzebuje takiego dwunożnego, kto będzie jego też traktować poważnie i nie będzie się bać. Bo pokazać trzęsące portki przy nim to dla niego tylko sygnał, że można z takim dwunożnym wszystko zrobić! Mamy nadzieję, że wolontariusze go przekonają, że nie warto się tak spinać… Albo że znajdzie się dla niego odpowiednie miejsce na ziemi…

Czas na psiolaskę RRRRRulę!

Kolejna misiasta, tylko ta przy okazji jeszcze miziasta. Sierść puchata, ślipia w pięknym kolorze, musiała być czyjaś i to jeszcze do niedawna. Stara się też nie paskudzić w kojcu, więc może w domu mieszkała…? Z domowych pieleszy do schroniskowego kojca to niefajna zamiana…  Dobrze, że jest ciepło porośnięta… Musiała się zgubić, czy jak… W miejscowości, gdzie się błąkała, próbowała się przykolegować do kilku domów, ale nigdzie nie było JEJ dwunożnych.  Już miesiąc czeka na swoich.

Rrrrregon przyjechał do nas w ten sam dzień, co Rrrrula.

Chociaż z innej miejscowości. Regon przylazł na teren jakiejś firmy i postanowił, że się nie wyprowadza. Nie mógł tam zostać, więc go do nas przywieźli. Jest wielki jak Rokers, ale nie w głowie mu jakieś warkolenia! Uwielbia ludzi, spacery, mizianie, głaski i drapanie za uchem, w dodatku kopytkuje z gracją i wdziękiem:

 

Dobrze, że śnieg leży, to widać, gdzie biega… Inaczej to tylko czarna plama! Mam nadzieję, że nie spotka go ta klątwa czarnych psów i że wymaszeruje do superaśnego domu…

I na koniec, chociaż wcale nie jest pod żadnym względem ostatni – Rrrrrufek!

U Rufka nie da się znaleźć jakichś rasowych powiązań… Niby to oko niebieskie jedno mogłoby coś podpowiadać, ale reszta…? Zresztą, czy to ważne? Ważne, że Rufek jest przyjacielski niezwykle i kocha wszystko i wszystkich! I pojętny do tego, paczcie:

  I grzeczny, i inteligentny, i ten wygląd oryginalno-zawadiacki… Do nas trafił chudy jakiś taki i zaniedbany, ale już jest super-psiekstra i tylko brać takiego Rufka! On i dzień rozjaśni, i na spacerze zachowa się na medal, i łapę poda pomocną, jak będzie jakiś problem… Czeka od wakacji, i to nie od tych, co teraz były, ale jeszcze wcześniejszych… Długo…

To nie wszystkie psiurki na RRRRR. Jeszcze ich kilka jest, ale o większości już było, a tu trzeba uzormaicać przecież! Psy wciąż różne, ale pytania wciąż podobne… Czy ktoś zechce miziać taką piękną sierść Ruli dnie całe do końca świata…? Czy ktoś pokocha takiego kundla nad kundle w postaci Rufka…? Czy ktoś odpowiednio silny pod każdym względem zechce dać dom Rokersowi…? Czy wielki i czarny jak smoła Regon znajdzie dla siebie miejsce, gdzie znajdzie miłość, przywiązanie i dluuugie spacery…?

Pytania wciąż te same. Jaka będzie odpowiedź…?

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)