Owca na wypasie, Cichy jest…cichy, a Dares się bawi się!

Dzisiaj nie będę temacił konkretnie. Czasami mi wolno, a co. Dzisiaj będzie miszmasz. Nikt mi pisać nie będzie, że historie się muszą trzymać siebie jak ogony psie rzepów!

Zatem najpierw będzie o Owcy. Owcu… Ow…cowi… Owcu jednak chyba. To był Owiec:

Taki zabiedzony był, wyliniały nieco, w oczach miał przestrach i zdezorientację. Żal było każdemu…

Uszka podwiędłe takie, łapki chuderlawe, nie wspomnę o ogonie, który wygląda, jakby był ofiarą szalonego fryzjera. Miał Owiec jakieś zmiany na skórze, musiało go swędzieć niemożliwie! Nasi się od razu za niego wzięli i teraz mamy Owcę… Owca na wypasie! Patrzajcie:

Może jedno ucho bardziej ma, ale już mniej zwiędłe! I ta grzywa na szyi… I cały odrósł!

Prawda, że teraz to szał? Znaczy ja nie wiem, ale psiolaski tak mówią. Poza tym dwunożne laski też się zachwycają, bo jak pójdą do Owca, a ten zacznie się wdzięczyć, grubymi łapami pomacha, na kraty zarzuci, łeb ogromny zacznie wciskać w kraty… I jak taka laska wtopi palce w grzywę owcową, to jej żadnym traktorem nie idzie oderwać od tego! Owcy…Owcowi… Owcowi w to graj! On zaraz ślipia maślane zrobi, będzie mówić, że on malutki i biedny… No, malutki tak, że na dwóch łapach ma głowę, gdzie sama dwunożna, ale niech mu tam będzie… Młody jeszcze, rok ma raptem… I kocha wszystko i wszystkich. Taki owczarek z niego, a to zobowiązuje. Będą mieli z niego pociechę i przyjaciela największego, najbardziej puchatego, miętkiego, uroczego pod słońcem! Tylko szansę niech dadzą i wypatrzą, i nie przejmują się, że on duży… Owiec tak wewnętrznie jest jeszcze malutkim psiaczkiem. Zresztą, jak przystało na owczarka, na zawsze już taki zostanie. Od środka oczywiście…

Co można napisać o Cichym? …..nooo teeego… że cichy jest.

Na początku ani do zdjęć nie chciał pozować, ani gadać za bardzo. Taki był. I z sierści miał wielki kołtun. Ale się nie skarżył, imię mu idealnie dobrali. Mijały tygodnie, on się moooże trochę bardziej otwierał na dwunożnych, chociaż jakoś tak bez większego entuzjazmu. Na spacer się ucieszy, z dwunożnymi chętnie się miziaście trochę pozaznajamia, ale żeby się rozlewał od razu, to nie. Taki jest… cichy. Co się rozwlekać będę. Jak ktoś szuka takiego ułożonego zwierzaka, który obdarza miłością bezgraniczną tylko wybranych, a innych tylko lubi, to Cichy się poleca! Aaaaa i psisko ma już całkiem rozczesane kudełki! …też miętkie. Podobno, nie macałem.

A na koniec – Dares!

O nim było całkiem niedawno, ledwie miesiąc minął, więc się rozpisywać przesadnie nie będę. Wystarczy, że napiszę, że psisko ma lat już ze dwanaście, nie widać po nim tego zupełnie, bo sił ma tyle, że czasami cherlawi dwunożni mają problem, kiedy Dares zdecyduje iść akurat KONIECZNIE TAM, a nie gdzie indziej. I duży jest przy tym. Dodam jeszcze, że był psem łańcuchowym. Takim krótkołańcuchowym… i wioskowym przy tym bardzo. Kto by pomyślał, że w schronisku znajdzie w sobie rozbrykanego szczeniaka? Patrzcie tylko:

Czaderskie, prawda?? Nasi się napatrzeć nie mogą na tę beztroskę. I kto powiedział, że stary, podwórkowy łańcuchowiec już niewiele z życia czerpać będzie? Że zdrewniały pewnie?? Że tylko leżeć będzie? Dares w sile (oj tak!) wieku, ze szczeniactwem w głowie wciąż czeka na dobry dom… Taki na zawsze, taki, o którym nie śnił i którego nie jest w stanie sobie nawet wyobrazić… Taki, który zna tylko z opowieści…

W związku z tym, że dzisiaj takie trzy opowiastki ni z tego ni z owego mi się zebrały, to również ni z tego ni z owego pozwolę sobie zakończyć.

Płenta będzie krótka i uniwersalna – ADOPTUJ ZWIERZAKA, dużo nas czeka! Przemyśl dobrze sprawę, napisz ZA i PRZECIW trzymania zwierzaka w Twoim domu, skonlustuntuj się z resztą domowników, a jak wszelkie znaki na ziemi i niebie będą wskazywać, że życie ze zwierzakiem jest Ci pisane – zapraszamy psierdecznie!

Dobrej nocy się z państwem! (bo ja napisałem i spać idę…)

Ares.

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)