Oł maj blog!

I co!? Zaniemówiliście z wrażenia!? PRAWDA, ŻE TAK???

Witam uroczyście na nowej stronie! Pisałem kilka dni temu na tej poprzedniej, że jestem w trakcie przeprowadzki i włala! Serce mnie bije jak szalone całkiem, bo się stresuję, czy się spodoba, czy będzie dobrze przyjęta, czy może wolicie ten poprzednią… Ach, zobaczymy, już przeprowadzone, już działa, już trudno. Kiara mi pomogła z tymi wszystkimi obrazkami i podpowiadała, co by tu jeszcze poprawić, żeby było ładnie…

 – …pewnie, bo chciałeś dać muzyczkę i merdający ogonem kursor…

 – Pięknie by było! To mi zaczęłaś gadać, że nieeee, że nikt nie będzie chciał wchoooodzić, że nieczytelnie będzie… Czytaciele czytać umieją, to by czytali!

 – …a to fioletowe tło i żółte literki?? Mało żeś mnie nie wywalił z biura, jak zaczęłam się upierać, że to będzie najszybciej upadający blog na świecie! 

 – …oooojeeeeenyyyyyy, noo i cooo…. Może i przesadziłem… ale już melodyjkę „Do serca przytul psaaaa” mogłem jednak…

 – ARES!!!

 – ….no dobra… to nie… Jest po twojemu…

Muszę Wam napisać, że ta cała przeprowadzka to była niezła wycieczka w przeszłość… Przeprowadziłem wszystkich, jeszcze z historiami Cygana i Majki. Ile ja się naoglądałem, ile nacieszyłem, nawzruszałem! …ile zwierzaków nie znalazło jednak domów, chociaż pisaliśmy o nich nie raz, po ile z nich przyleciała Majka… ale też wielu znalazło swoje rodziny najlepsze na świecie! …a kilka opowieści jest już nieaktualnych… ale zostawiłem je, bo to nasza historia.

…zauważcie też, że tytuł świadczy o mojej inteligencji najwyższej! Takie wiecie, „maj” jako „mój”, ale w obcym całkiem, zagranicznym języku, a nawiązuje też do tego, że właśnie nam się nowy miesiąc zaczął. Normalnie byłem niezwykle dumny, jak na to wpadłem i po prostu siedziałem całymi nocami i przeprowadzałem wszystkie opowieści, żeby zdążyć na ten właśnie dzień, żeby mi się to zbiegło z tak przegenialnym pomysłem na tytuł. Ufff, udało się, mogę odetchnąć.

(jak się coś nie podoba, coś może ulepszyć, coś poprawić, to napiszcie mi, cooo…? Za taką krytykę kostrunktywną nie będę kłapać paszczą, obiecuję!)


A skoro mamy dzisiaj maj, w dodatku trzeci, to tak mnie naszło… Dzisiaj jest ważny dzień dla dwunożnych. Bardzo nawet, napisałbym. Obchodzą oni święto konstretucji… kostre.. konstytucji… O! Tak to szło! Ta konstret…konstytucja to taki zbiór praw, przywilejów, obowiązków dla dwunożnych. Takie tam rzeczy napisane, że są wolni, że jeden musi szanować drugiego, że zabronione jest krzywdzenie innych i takie tam niezwykle ważne dla dwunożnych rzeczy. I dwunożni doskonale wiedzą, że mają te swoje prawa i przywileje.

Szkoda tylko, że nie wszyscy chcą pamiętać, że my też mamy takie swoje prawa, że też nam się coś należy i że mamy to nawet zagrawantowane…

…że jak już pies musi być przywiązany, to że ta przywięź ma mieć nie mniej niż 3 metry…

I przy okazji, że należy się pełna micha przynajmniej raz dziennie! Ta owczarka była tak chuda, że gdyby nie sierść, to by kości można było liczyć… Była też słabiuśka, bo ktoś zapomniał o jej prawie do życia bez bólu i do odwiedzania psioweta. A ona ma tyle guzów, że by mi palców zabrakło, w dodatku jeden już taki ledwo trzymający się… I ten łańcuch – to, co widzicie, to wszystko. Tak był splątany, że nie mógł się rozciągnąć. Jego było chyba nawet mniej niż ta owczarka miała długości!

…każdy z nas ma prawo do mieszkanka bez przeciągów i takiego, żeby na głowę nie kapało i słońce nie grzało…

…czyli nie takiego, jak tu widać… Wiatr miał swobodne dojście, a razem z wiatrem pewnie niejedna kropla zacinającego deszczu się dostała. Zimową porą musiało być szczególnie przyjemnie! Dobrze, że właściciel mógł się grzać pod kołderką!

Po prostu dobra buda należy nam się jak… psu buda!

Co tu nie tak? Piękna buda, prawda? Szkoda, że dla psa wielkości Zenira, który jest spanielem (jakby ktoś go nie znał), a w tym miejscu mieszkała psiolaska większa ode mnie (jestem owczarkiem, jeśli ktoś jakimś cudem mnie nie zna…)! Mogła spać tylko na tym mokrym, stęchłym materacu…

I mamy prawo do życia w czystości…

…chyba komentować nie będę….

I mamy prawo do czystej wody! 

…chociaż może to jakaś taka specjalna, wiecie, z odżywczym szpinakiem czy koperkiem na lepsze trawienie… Ha, oczywiście, że NIE, to wstrętna, zzieleniała woda smakująca pewnie obrzydliwie, ale czy zwierzak, przy którym to stoi ma jakieś wyjście…? Albo to, albo zwiędnie z pragnienia…

Mamy święte prawo do tego, żeby żyło nam się godnie.

….właśnie…

Nie z krowim łańcuchem przy szyi, nie z dredami dyndającymi zewsząd; nie, kiedy jesteśmy brudni i kiedy wszystko nas swędzi od tego, nie z pchłami, kleszczami, wszołami, świerzbowcami, nużeńcami, grzybami; nie w dziurawych, za małych, za dużych budach z blachy, plastiku, zgniłych desek; nie na metrowych sznurkach…

Pamiętasz o swoich prawach? …pamiętaj o naszych…

(tak, te wszystkie zdjęcia to nasi zrobili, takie miejsca mieli niebywałą okazję odwiedzić…)

Jeden komentarz

  1. jeśli posiadanie psa,kota,lub innego zwierzaka nie będzie obwarowane ostrymi
    rygorystycznymi przepisami,jeśli nie zostaną polikwidowane te wszystkie pseudo
    hodowle,jeśli potencjalni właściciele zwierząt nie będą wrażliwymi pełnymi miłości
    empatii zrozumienia potrzeb swoich podopiecznych ludźmi to z pewnością
    schroniska,przytuliska czy inne miejsca pobytu niechcianych zwierząt będą pękały
    w szwach,na ulicach będzie wiele bezpańskich psów czy kotów które liczyć będą
    mogły jedynie na dobre serce wolontariuszy i ludzi wrażliwych na los zwierząt,
    to wiele zwierząt mających niby swoje domy i swoich dwunożnych jak ich nazywacie
    będzie żyło w takich warunkach jak pokazaliście i opisaliście w tym blogu bo niestety ten świat jest taki że nie każdy kto chodzi na dwóch nogach jest godzien nazywać się
    człowiekiem.
    Potrzeba zmian,zmian i jeszcze raz zmian i to zmian systemowych aby coś w tym
    temacie zaczęło się zmieniać na lepsze,choć nie można nie zauważać że jest już
    i tak o niebo lepiej niż bywało kiedyś, choć to i tak mało,mało o wiele za mało

Odpowiedz na „mic andrzejAnuluj pisanie odpowiedzi