Codziennie może być święto!

Dziś ważna data. Sprawdziłem w kalendarzu, który wisi na ścianie w biurze. Nasi taki kalendarz robili i tak mi się jakoś wydaje, że na przyszły rok też będą robić…. W każdym razie sprawdziłem, i dziś jest nasz dzień! Wszystkich nas! Zwierząt znaczy! Dzień Zwierząt… jeden z najważniejszych dni w roku.

Będę apelował, żebyście byli zawsze mili dla wszystkich zwierzątek, nieważne czy latają, pełzają, biegają, kopytkują, beczą, miałczą, linieją czy świecą zadkami w letnie noce. Wszystko się zaczęło od zwierzątek. Tak, tak, zaraz po tym, kiedy na świecie królował chaos!

Pozwolicie jednak, że się skupię bardziej na istotach mi bliższych niż inne – na psach. Znam niejednego i przyznam, że codziennie w odbiciu w szybie widzę niezłego przystojniachę! Znam też od podszewki ten brak dobroci dla nas…

Zna to też Krosby… 

Do dzisiaj nie chce się przyznać, jakie było jego życie, ale kulenie się przy każdym gwałtowniejszym czyimś ruchu mówi samo za siebie. Wcześniej potrąciło go jeździdło, poturbowało solidnie i właściwie odjechało zostawiając małego psiurka na pastwę losu… Dobrzy dwunożni się zajęli i tak trafił do nas. Już doszedł do siebie, chociaż w głowie dalej ma coś pokrzywione i nie może się wyluzować, ale kto w takim hałasie i „nie u siebie” może…? Widział ktoś smutniejszego psa…?
Jelcia z jakiegoś powodu szukała sobie nowego miejsca w życiu, ale gdzie się pojawiła, tam zaraz jej kazano iść sobie byle dalej.

W końcu ktoś zadzwonił, żeby ją wyłapać, ale czy nie można było tak od razu…? Trzeba było w nią wgniatać poczucie winy, że wszędzie przeszkadza i nikt jej nie chce? Teraz trochę potrwa zapewnienie, że stąd nikt jej nie ma zamiaru wypędzać. Łatwo nie jest… Na spacerach trochę się wyluzowywuje, ale kto tam wie, co ją spotkało jeszcze wcześniej… Przecież z jakiegoś powodu szwędała się zupełnie sama.

Ciastka też ktoś tak straszliwie zaniedbał, że między kudełkami świeciła mu się skóra na czerwono.

Po leczeniu, które miało być długie, ale na szczęście nie było, Ciastek stał się jedynym w swoim rodzaju najburejszym burkiem.

Miał nawet znaleźć dom, ale jakoś nie wyszło i mimo że to jeden z najbardziej fajowskich psów, wciąż ogląda świat przez kraty… Chociaż lepiej tak, bo jakby nie zwiał komuś, albo by się ktoś go nie pozbył, to może i by go już nie było… Taka to dobroć go spotkała…

Dzięki Wam, dzięki dzieleniu się z nami tym, co macie najlepszego w Was samych, możemy znów uwierzyć, że może być dobrze. Dzięki Wam możemy być szczęśliwsi. Dołączcie do naszego świata, stańcie się lepsi pomagając nam, bądźcie NASI…

Jedna z psiolontariuszek nagrała taki film magiczny. Magiczny, bo jak się go ogląda, to nagle wiatr w oczy wieje, a za plecami ktoś cebulę kroi. I na tym filmie widać całe dobro, jakie dostajemy od wszystkich, którzy specjalnie dla nas przechodzą przez schroniskową bramkę.

 

Prawda, że kroili…? Mi się sprawdzało za każdym razem, a oglądałem dużo razy!

Film magiczny, ale na filmie to żadna magia. To życie. Nasze życie. Widzicie na nim najpiękniejsze momenty – przechadzki leśne, bieganki wybiegowe, szaleństwa, tulenie, dzielenie się radością i nadzieją, przelewanie psiektolitrów DOBRA… Widzicie tupanie girkami, oczekiwanie, wzrok niepewny – „czy ja też wyjdę? myślisz, że ja też??”…

…a może to i jest magia…? …a może nasi są czarodziejami kolorującymi nasz mały świat…? Bez nich przecież ani pół cienia nadziei by nie było w naszych oczach, ani nawet końcówka ogona by nie zamerdała… …czy w ogóle byśmy istnieli jeszcze…?

Możesz być częścią naszego świata, możesz go zmieniać na lepszy, możesz zmieniać się sam. Dzień Dobroci dla Zwierząt może być częściej, wcale nie potrzebujemy odczuwać, że to jakaś szczególna data. Każdy dzień może taki być!

…a jak zabierzesz któregoś z nas do domu, to każdy dzień będzie najświętniejszym świętem…

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)