Dziś tytułu nie będzie. 

Właściwie to w ogóle siedzę nad klawiaturą i mi się coś łapki ruszyć nie chcą do pisania. Nic a nic. Ja je zmuszam, a one zawieszone nad guziczkami i ani jedna nie drgnie. I one, i ja, nie wiemy, jak zacząć.

Ja wcale nie chciałem o niej pisać. Nic a nic. Tyle na około było można było się naczytać, że jeszcze u mnie to nie było potrzeba… Ale coś mnie jednak pchło. Pod koniec się dowiecie, co.

Większość z Was historię zna doskonale, ale ja tylko częściowo o niej, potem sobie refleksnę trochę. Chodzi o psa, a raczej o psiolaskę, którą ktoś potraktował chyba gorzej, jak śmiecia jakiegoś. Bo jak coś jest niepotrzebne, to się to wyrzuca po prostu. A widział ktoś, żeby przed wyrzuceniem opakowanie po parówkach czy po czymkolwiek innym okładać drewnianym kołkiem?

Ja też nie.

Czyli Felicja była czymś gorszym niż śmieć. Nie wiem, czy ktoś użył kołka, młotka, buta własnego i chyba już wiedzieć nie chcę. Dwunożni się tym zajmują. Wiem, że to coś porobiło w głowie Felki dziury, złamało nos i w oczach zrobiło kołomyję z wylewami, w tylnych girkach trochę siłę odjęło…

Nie odjęło jej za to siły do życia i głosu. Darłaaa sięęęę w krzaczorach, aż ją ktoś usłyszał, a potem mało nie padł z wrażenia, jak ją zobaczył. Bo prócz głowy całej w czerwieni, to Felicja miała całą sierść w brązie. Znaczy nie w tym, w czym może myślicie, ale w błocie. Bo czerwień na głowie to na pewno to, co Wam się zdaje…

Psiolaska trafiła do psiowetów. Tych naszych psiowetów, więc i nasi ją wzięli pod opiekę i nawet zrobili zbiórkę monetek, żeby Felce niczego nie brakło i wiadomo było, że co czeba będzie, to będzie mieć zrobione. Dzięki wieeeeluuuu dwunożnym, nasi zebrali tyle, że póki co jakoś to będzie. Znaczy wiecie, bo ja się na monetkach nie znam. Dla mię to może być bardzo dużo, chociaż przecież przy takim stanie Felki, to może być zupełnie za mało, ale nasi mówią, że monetek jest akuratna ilość na razie, no to tego się czymam też. Jak będzie się robiło pusto, to się nasi znów zwrócą z prośbką.

Jak jest? Kiepściuchno… Felicja zamieszkała w lecznicy i to się nie zmieni jeszcze jakiś czas. Niebardzo ją ktokolwiek interesuje, przez kilka dni też nic nie jadła… Aż do przedwczoraj, bo zszamała dwa kęski z ręki i nasi mieli święto z tej okazji! Czyli ciutkę, ciutenieńkę jest lepiej! Poza tym nie wstaje, nie chodzi, mało się rusza, albo i wcale, tyle co ślipiem łypnie. Wie, że psioweci są obok, ale jakoś niebardzo ją to obchodzi… Najważniejsze, że miała siłę się wydrzeć na całe płucka, że ona jest w tych krzakach i żyje. Teraz już nie musi nic.

I teraz będę refleksjował.

Felicja poruszyła tysiące serc, tych najlepszych, porośniętych sierścią. Ja nie wątpię, że wszystkie bez wyjątku te serca, które chcą jej pomóc, są dobre. …tylko nie do końca wszystkich ich posiadaczy rozumiem…

Bo na przykład…

Napisała jedna dwunożna, ze chce wpłacić na Felkę, ale nie naszym, tylko w lecznicy. Jak się dowiedziała, że psioweci naszym wystawiają taki papierek specjalny i nasi dopiero wtedy monetki przelewają i tak to się nie uda, jak ona chce, to zaczęła straszyć swoim prawnikiem, prezydentem miasta naszego i jeszcze naszym się oberwało, bo nic nie wiedzą…. …i naprawdę ktoś od niej dzwonił do psiowetów…. Tak wiecie, no trochę nie tędy droga… Znaczy można na spokojnie jakoś się ugadać, jak to pomóc, ale żeby tak od razu pisać o prawnikach, niekompetentencji i tak dalej…?

Jedna organizacja straszyła, że po prostu pojedzie z dwunożnymi w niebieskich mundurkach do lecznicy i Felicję zabierze….

Inna organizacja z baaardzo daleka dzwoniła do takich urzędników ważnych, którzy pracują w takim miejscu, co jest w takim mieście, co…

– Aaarooon…. Urząd Gminy się to nazywa. Felicja była znaleziona w małej miejscowości, na terenie gminy większej miejscowości i tam właśnie zadzwonili.

– Hę? Nic nie kumam, Górna…

– Czytaciele zakumają, wierz mi. I to szybciej, niż po tym twoim tasiemcu z tłumaczeniem.

….ychm… no to jak już wiecie, z kim się skontaktowali, to ja powiem dalej, że też zaoferowali, że ją zabiorą. Ci ważni dwunożni powiedzieli jednak, że Felicja jest już pod opieką weterynarza i że nasi też się nią zajmą, więc nie trzeba.

Dzwonią też chętni, żeby ją adoptować! …nawet jedna dwunożna próbowała naszych przekonać tym, że miała sławnego psa… Znaczy w tych chęciach nic złego nie ma, tylko to jeszcze nie teraz, a potem, to może być różnie, bo kto wie, jak ona z tego wyjdzie i kiedy…? …i czy…?

I ja bym chciał powiedzieć, że to super, że Felka poruszyła tyle serc, ale… ona jest już pod najlepszą opieką psiowetów, ma naszych, ma wsparcie wieeeluuu dwunożnych, którzy podzielili się monetkami (jakby się kto pytał, to się ich zebrało w sumie ponad 2300!), a dom… Przecież ona niebardzo wie, co się dzieje na około, cały czas musi dostawać w łapę takie przezroczyste coś, co leczy i sprawia, że się Felka nie wysuszy, żadne wycieczki nie są możliwe ani na pół metra. No może na badanko jakieś pokój obok w lecznicy. I ja wiem, że wszyscy chcą dobrze, że te domy też czekają, tylko naprawdę nasi nie będą go wybierać na podstawie sławności innego psa…

Bo Felicja przede wszystkim jest straszliwie skrzywdzoną psiolaską, która potrzebuje teraz ciszy i spokoju. Gdyby nie było o niej słychać aż w całym kraju, to by nie było takiej kolejki, to by się inni nie kontaktowali, że wezmą do siebie. Przecież wiem. Mało takich zwierzów się pojawia wszędzie…? Nie tylko nasi mają pod opieką takie bidy, ale to o Felicji piszą i mówią wszędzie. I to Felka jest „gwiazdą”, chociaż wcale nie ma o tym pojęcia i wiem doskonale, że wolałaby nią nigdy nie być i żyć sobie w ciszy, w jakimś fajnym domu… Chociaż tego to nie wiadomo, może nic fajnego jej w życiu nie spotkało? Może to miał być koniec jej nędznej przygody, ale się nie udało…

Grzebłem sobie trochę w internecie. Jest wiele apeli o schronienie dla jakiegoś psa czy kota, bo dom wcale nie jest dobrym domem, bo mrozy, a tu ani pół dachu nad głową i nie ma gdzie takiego biedaka zabrać, bo akurat apelująca organizacja nie ma już miejsc i funduszy. Może takiemu pomóc, chociaż w żadnym dzienniku o nim nie będzie…? Jest bardzo wiele zwierzaków czekających na domy, takich baaaaaardzo potrzebujących też. Może takiego adoptować, chociaż na cały internet się to nie rozniesie…?

Ja się po prostu boję, wiecie, że kiedy skończy się szum, kiedy wszystko ucichnie, kiedy Felicja stanie na łapki, to i domy się schowają… Bo przy adopcji nie będzie wywiadu, nie będzie głośno, że „oto JA biorę Felicję”.

I jeszcze jednego się boję. Kiedy już będzie tak dobrze, jak tylko może być z jej zdrowiem, ale kiedy okaże się, że na przykład jednak tylne girki to zostaną leniwe, że oczy trzeba będzie leczyć do końca życia, że jednak wyda się, że ona nie jest najmłodsza, że już w pleckach jej trzeszczy (a trzeszczy), że może nigdy nie zamieni się w przytulaśnego pieseczka, a będzie lekutko wycofana przez traumę albo to, co jej tam w głowie namieszali kijkiem….. że jak jednak coś nie będzie idealne, to się ta cała miłość sławna skończy… I zostanie Felka z nami, i będzie kochana tak samo, jak wszystkie inne, ale już nikt prócz naszych nie będzie pamiętać o tym, jaka była jej historia…

Bardzo będę życzyć Felicji, żeby doszła do siebie, żeby może miała jakiś zanik pamięci i nic jej nie zostało z tych wydarzeń… To jedno niech się stanie – niech straci pamięć, niech nauczy się wszystkiego na nowo, niech wydobrzeje, rany się zagoją, kości zrosną, ślipka wydobrzeją i niech wróci jej wiara w dobro. A potem niech znajdzie się dom, w którym OSTATNIĄ rzeczą na liście „dlaczego bierzemy właśnie ją” będzie „była sławna, pisali o niej, teraz wszyscy powiedzą, że to MY ją mamy!”….

…….

a jakby kto pytał, o tego, komu ręka nie zadrżała i oko nie mrugło, kiedy okładał Felicję…. Dalej nie wiadomo, kto to…. Ale się znajdzie… Jak się dwunożnym nie uda, to to zło do niego wróci…. oj wróci…

2 komentarze

  1. Ale się spłakałam! Ludzka podłość nie zna granic…Kidy w końcu kary za takie bestialstwo będą tak dotkliwe by ten kto chce to zrobić zastanowił się 100 razy????. A co do tej kobiety co prawnikami straszy to dziwna sprawa…naprawdę dziwna…Bo jak ktoś chce pomóc finansowo OBCEMU pieskowi to co za różnica czy wypłaci na konto weterynarii czy fundacji? Przecież wiadomo że te pieniążki i tak trafią gdzie mają trafić…

  2. Dzisiejszy wpis jest bardzo, bardzo, bardzo smutny i nie dziwię się, że łapki odmawiały pisania. Przecież takich historii w ogóle nie powinno być! Ludzie są okrutni. Dobrze, że są też i wspaniali- może dlatego ten świat jeszcze istnieje. Felicji życzę powrotu do zdrowia fizycznego i szczególnie psychicznego. I trzymam też kciuki za inne bidy w schronisku (Sopelka, Paproszka…), żeby spotkały na swojej drodze Tych Wspaniałych i przenigdy nie zaistniały w mediach, z powodu swojej tragedii spowodowanej przez ludzi.

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)