Średnia uroku się nam podniosła.

Ja wiem, że ostatni post był o tym, żeby się nie patrzeć na wygląd, żeby się zerkać jednym okiem i tak dalej, ale umówmy się, nie umiecie jak my, żeby tylko nosem czuć, a reszta nieważna. Znaczy część z Was tak umie, ale nie wszyscy i dzisiejszy post jest dla tych, którym miękną serca na sam widok kogoś wyjątkowo urokliwego, a musicie wiedzieć, że się u nas średnia podniosła ostatnio. I tak jest baaardzo wysoka przeze mnie, no bo sami popatrzcie:

Prawda? Czar, wdzięk, powab, te sprawy. Jakoś ciągnę ten poziom… Wiadomo, wszyscyśmy piękni, ale niektórzy bardziej i dziś będzie o takich, co przyszli niedawno i mają w sobie tyle uroku, że tak szybko, jak przyjechali, to pewnie wyjadą, bo kolejki będą.

Psotka nie przyjechała akurat niedawno, aaaallleeee od chyba wczoraj czy przedwczoraj może szukać już oficjalnie domu!

Kiedyś może o tym napiszę, jak to bardzo ważna jest taka wolność i o co w tym chodzi, bo ja to musiałam przetrawiać wiele razy, zanim zrozumiałam, łatwo nie było… ale się udało, wiadomo, wrrredaktorski łeb nie jest byle jaki!

Wracając do Psotki… Czyż nie jest urocza?? Wygląda szczeniakowato, ale dorosła już, większa nie urośnie, czyli idealnie! Pisałam o niej TUTAJ, więc jak klikniecie, to się magicznie przeniesiecie i poznacie ciutkę jej historii smutnej. Zrozumiecie, dlaczego tak bardziej niż bardzo chciałabym, żeby znalazła najlepsze miejsce dla siebie. Jaka jest? Psiantastyczna! Ogromnie pozytywna, uwielbia i dwunożnych, i inne psy, ogon jej się nie zatrzymuje. Teraz, jak już jest wolna i może iść do adopcji, to na pewno szybko ktoś się w niej zakocha, bo nie sposób inaczej. Oj, wdzięczna będzie, już ja wiem…

Kolejną uroczą, przylepiastą psiolaską, która z kolei przyjechała raptem kilka dni temu, jest Maszina.

Tu może nie widać tak bardzo, ale patrzcie na to:

Te uszka, prawda?? A wiecie, że możecie mieć taki widok codziennie? Po przebudzeniu, przed snem, przy obiedzie, serialu, na spacerze… każdego dnia będzie zadzierać łepek (bo i mała jest), żeby spojrzeć na Was z uwielbieniem. Maszina jest nieśmiała co prawda, ale to tylko na początku, potem szybko się oswaja i zaraz się pcha na kolana. Może ktoś ją porzucił, skoro była znaleziona przy drodze? Za wysoka wyrosła? Miała być jamnikiem? Nie wiadomo. A może ktoś jej szuka, a ja tu tak piszę brzydko trochę? Oby! Czekamy wciąż, czeka psiolaska, aż znajdzie się znów w domu, gdzie będzie bezpiecznie i mniej straszno…

Kogo mamy następnego? Następną właściwie, bo co za niespodzianka – znów będzie psiolaska, znów nieśmiała, ta jest akurat trochę dłużej, bo ze dwa miesiące. Oto Hamletka:

Tą co jest za co tarmosić! Te kudełki przy uszach, te uszka okrągłe, jak miś! W dodatku wygląda jak owczarka, a wcale nie jest, jest średniej wielkości, więc prócz niej na kanapie zmieści się jeszcze ktoś. Hamletka kłapała ryjkiem na początku, strasznie była przestraszona, wszędzie kraty były, psy zawodziły, sierściuchy patrzyły z góry, z tego ich jedynego okna kociarnianego, to się nie ma co dziwić, że się zląkła, ale widocznie owczarkowe geny ma, a wiadomo, że to zobowiązuje, więc w końcu zrozumiała, że nie ma się czego bać i już jest lepiej. Najbezpieczniej u dwunożnego pod pachą, wiadomo… Inne psy też lubi, dzięki nim jest odważniejsza, więc jak już masz zwierzaka i szukasz drugiego, to kto wie, może to hamletkowe uszka będziesz tarmosić przez najbliższe lata…?

Aaa naaa kooonieeec…Na koniec Tokajka, która ma taką urodę, takie kudełki, że aż mnie skręca, bo niechętnie, ale przyznam, że mnie wyprzedza… Patrzcie:

Przecież ja to się wszystko wyczesze porządnie, jak to odrośnie jak trzeba, jak się odżywi, jak się zrobi lśniące… Oooo słuchajcie, to będzie na co patrzeć i w co palce wplatać! A musicie mi wierzyć, że to jeszcze nie jest szczyt futerkowych możliwości, bo psiolaska była okrutnie zaniedbana, posklejana i brudna, kiedy do nas przyjechała, a było to raptem kilka dni temu, więc tyle o ile jakoś ją odczyścili na świeżo. Masy też jeszcze takiej nie ma, bo tam pod tym ubrankiem to kosteczki same są, tłuszczyku za dużo się nie wymaca. Ta misiowa psiolaska będzie cudniejsza o wiele, zwłaszcza jak trafi do dobrego domu… A jak z charakterem? Jak większość dzisiejszego zestawu – jest nieśmiała, a kto wie, co ją spotkało kiedyś, że taka jest? Tylko tak mi się zdaje, że ktoś będzie musiał się pilnować też, żeby Tokajka od nieśmiałości nie poszła w zazbytnią pewność siebie, ale z odpowiednim dwunożnym wszystko da się zrobić!

Widzicie, jakie cuda można znaleźć w schronisku? Mamy więcej uroczych, ale już większość przedstawiałam wcześniej, to co się będę powtarzać. Znaczy czasami trzeba dla przypomnienia, ale dziś prawie same nowe, Psotka właściwie też, bo raptem od teraz może szukać domu, więc jakby świeża dla Was.

Zapraszamy wszystkich wielbicieli uroczych, pozytywnych nieśmiałków, co to mają miejsca w domach na zwierza, i oczywiście przypominam, że to nie są wszystkie, bo przecież nocy nie starczyło, żeby wszystkie opisać… To skoro ja się tak nastarałam, to teraz Wasza kolej, żeby pokazać, że po coś to wszystko robimy…

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)