Trochę już pada, ale to wciąż cisza przed burzą.

Nic się nie poradzi, jak się jest takim super wrrrredaktorem, jak ja i się wymyśla takie tajemnicze tytuły postów, że potem wszyscy wchodzą, bo są tacy zaciekawieni, bo jak może padać, jak my pod dachem, a jeszcze burza ma być. HA! Takie rzeczy tylko u nas. O co chodzi?

O sierściuszątka. Dużo sierściuszątek. Gdzieś są, lecz jeszcze nie wiadomo, gdzie. Znaczy kilkanaście już u nas, ale wiecie… Bywało, że tygodniowo było kilkanaście takich stadek małych!  Boję się co prawda pisać głośno, bo przecież wiadomo, że pewnie ten czas znoszenia kartonów, toreb, skrzynek z sierściuszątkami dopiero nadejdzie… Jedna partia już wyrosła, jak na przykład Zim, Lato, Wiosek i Jesień. Kiedyś wyglądały tak:

Miały ogrom szczęścia w tym wszystkim, bo przyjechały z kociomatką, którą nasi nazwali Demeter. O, tutaj jest:

Jak ona sobie radziła z rozróżnianiem tej tygrysiej gromadki?? Może jednemu śliniła jedno ucho, drugiemu drugie, trzeciemu ogon, a czwarty był jako jedyny suchy? Nie widziałam, żeby nasi tak robili, to już tym bardziej nie wiem, jak wiedzą, który jest który… Już trochę wyrosły, uszka im się zrobiły bardziej szpiczaste, ale chyba ciągle nie mogą się wyspać, bo ślipia takie śnięte.

Nic dziwnego, pewnie jak jeden śpi, to drugi akurat chce się bawić, a trzeci siorbie, czwarty marudzi, potem kolejka się zmienia i już ten pierwszy się rozbudza, drugi siorbie, trzeci śpi….. Nie idzie się dogadać w takim stadzie. Brakuje im pewnie kolan do wyleżenia się porządnie i do zaśnięcia, i tak dziesięć godzin w objęciach… Marzy im się pewnie, nasłuchały się od kociomatki i teraz się doczekać nie mogą.

…a teraz uważajcie… patrzcie i liczcie…

Podpowiem – są dwie dorosłe! Pomogłam?

Od razu napiszę – nie podjęłam się liczenia. Ja to wiecie, do trzech mogę, góra do pięciu, a tu… pełna mieszanka sierści! Kociomatki są dwie, ale niespodzianka – prócz swoich dwóch gromadek, przygarnęły jeszcze trzecią, takie są fajne! Dzięki temu opuszczone stadko nie siedzi samo w klatce, nie tęskni za ciepełkiem, nie ma problemów z zaśnięciem, bo nie słychać mruczenia, czy coś… Nie ma zwijania się w kłębek i leżenia w kącie! Taki luz jest:

Podziwiam te kociomatki, dajcie spokój… Przecież jak wstaną, to najpierw jeść, potem myć, potem jeść, spać, myć….

…potem znów myć, jeść, spać, jeść, spać, myć, jeść…..

I tak całe dnie! I swoje, i nie swoje! To jest poświęcenie! Czego o sierściuchach by nie powiedzieć, ale to im przyznać muszę, że te dwie to wyjątkowo się przykładają.

Taaak, wszystkie te sierściuszątka będą szukać domów pewnego pięknego dnia, jak już się usamodzielnią, najedzą i w ogóle. Znaczy te czteropororoczne – Zim, Lato, Jesień i Wiosen już szukają, także jak ktoś chce mieć burego tygrysa, to śmiało! Jak ktoś woli dorosłego, to kociomatka też się poleca!

I teraz, skoro już napisałam na samym początku o burzy… Bo na razie to lekko pada w porównaniu do tego, co może być…. Wierzcie mi, nasi już niejedno przeżyli, a ja razem z nimi, bo się muszę usuwać z drogi ciągle, jak kolejny karton jest niesiony, a potem to mi drzwi zamykają przed nosem i nie mogę nawet wściubolić kawałka oka do środka!

I wiecie, bo ja już słyszę, że się nasi martwią, co to będzie. Nie ma tyle miejsca, bo nigdy nie ma, żeby być pewnym, że wystarczy na te wszystkie stadka. Potem klatki są WSZĘDZIE, a nie daj Doga, żeby gdzieś nagle ktoś kichnął! Nasze schronisko jest jednym z najlepszych wśród najlepszych schronisk, ale wyobraźcie sobie, że taki zaraz czy inna bakteria zupełnie się tym nie przejmuje! I tak przylezie, skubana jedna. Dlatego potrzebne są takie miejsca, w których stadka mogłyby dorastać i czekać na domy, w których nie będzie choróbsk, ale za to będzie ciepełko takie wewnętrzne (bo zewnętrznego to i u nas pod dostatkiem, a na to drugie to nie ma aż tyle czasu…).

Iiii teeeeraaaaaz, jeśli możecie takie sierściuszątka przyjąć pod swój dach, zanim nie znajdą nowych domów, to się skontaktujcie z naszymi, oni sobie adres zapiszą, cooo….? Kiedyś już o tym wspominałam, ale takie rzeczy to trzeba powtarzać…

To jak już tak sobie rozmawiamy jednostronnie, to jeszcze jedno – widzieliście na zdjęciach tych burych tygrysów takie niebieskie obwolutki na palcach dwunożnych? Są bardzo ważne, bo jak nasi idą do jednych sierściuchów, to takie zakładają i potem, kiedy idą do drugich, to te jedne ściągają i zakładają drugie i już jest o wiele mniejsze ryzyko, że się coś przeniesie z jednych na drugie! I to nie tylko przy sierściuchach, ale nasi do innych też dużo tego noszą i zmieniają, a już nasza psio-i-kociowetka to już w ogóle. Idzie tego MNÓSTWO Jakbyście chcieli nam pomóc, żeby nadal się tak sprawnie udawało utrzymać te wszystkie bakterie z daleka, to wiecie, można zakupić takie gumowe, jednorazowe obwolutki na ręce w dowolnej ilości pudełek (u nas na jednych pudełkach jest literka S w kółeczku, na drugim M, a na innych L, to ja nie wiem, o co chodzi, ale to chyba wielkość, czy coś…), będziemy wdzięczni, jak nie wiem co! Dodam tylko, że nie istnieje coś takiego jak „za dużo obwolutek na ręce w magazynie”.

Nie ma też czegoś takiego jak „za dużo domów do czekania na domy”. Czasami ktoś nie może albo coś i super mieć jakiś w zapasie… Nasi wszystko dadzą i powiedzą!

Może w tym roku będzie spokojniej? Może wcale nie będzie tak, jak w zeszłym czy dwa lata temu? To ja chyba oddychać nie będę, żeby to jakoś zakląć czy coś, ale trzeba być przygotowanym, bo potem to klops.

……i oby nie było jak z Krówkiem…….. Wiecie, że mieszka u nas do dziś……? Tyle razy to już pisałam… Trafił jako taki malutki, puchaty sierściuszek, a teraz…

…i wciąż czeka…

Także wiecie, jak już minie ten pierwszy zachwyt puchatością i nieporadnością, zwróćcie uwagę też na te, które mają to już za sobą….

3 komentarze

  1. 💙💚💙☘

  2. ….trzeba mieć nadzieję że Krówek skradnie serce dwunożnego i będzie miał swój wypatrywany już długo DOM!!!!!
    …no tak te maluchy to słodziaki…..
    nie zawsze i nie wszystkie kotki da się uchronić przed ciążą…mimo że wielu z nas stara się dbac o bezdomniaki itp itd….ale często i te domowe kicie maja dzieci bo właściciele no cóż sami wiecie….

  3. Chętnie bym jednego małego zabrała jak by Tak daleko niebylo☺

Odpowiedz na „Atka TaAnuluj pisanie odpowiedzi