Zagadka – kto może wisieć i leżeć jednocześnie?

Kto może wisieć i leżeć jednocześnie? Ha! MY! Znaczy ja nie, bo przez dziwne niedopatrzenie nie zaprosili mnie tam, ale może za rok… Moi psiumple i moje psiumpelki za to się załapały! Nie wszystkie, bo wiadomo, że rok ma tylko dwanaście miesięcy, ale jednak. Czyli już wiecie, o co chodzi? Taaaak! O kalendarze! Było już o tych przygotowanych i zrobionych przez wolontariuszy, a dziś te schroniskowe, jakie nasi wydają co roku. I żeby nie było – żadna konkurencja! Nasi co roku robią takie z nami, a w tym roku dodatkowo zostały też zrobione takie superbohaterowe i polecamy je tak samo, samiuśko każdemu. Bo wszystkie monetki, jakie za nie dostaniemy, wędrują do nas, znaczy na nasze utrzymanie. Podobno bardzo dużo monetek na to trzeba….

W każdym razie – dziś o kolejnych kalendarzach, a dlaczego nie wcześniej – bo nie było. Teraz są, to i pisać o nich mogę. Bo jakbym tak napisała, kolejki by się ustawiły i by każdy tylko mógł mnie głasknąć i wychodziłby bez niczego, to byłoby dość kiepskawo i jak by to o mnie świadczyło, hę? No właśnie…

Także zaraz przedstawię niektórych bohaterów niektórych miesięcy i zapewniam, że tak samo, jak mogą zawisnąć na ścianach, tak samo mogą wyłożyć się w Waszych domach, a co!

Najsampierw napiszę o tej wersji, co to jest każdy miesiąc inny i jak już wszystkie dni przelecą, to się karteluszek odwraca i kto inny patrzy z obrazka.

Z jednego miesiąca patrzy się Bucik.

Chłopak był adoptowany już raz, ale go zepsuli i uznali, że to psa wina… On się jednak nie poddaje i pokazuje, że każdy dzień wart jest uśmiechu.

O, a niedługo znów ten czas, co to większość będzie obdarowywać prezentami i wtedy właśnie Balu będzie przypominać, że jednak o coś innego wtedy chodzi, niż się wielu dwunożnym wydaje…

O tym jeszcze będziemy trąbić, ale te najbardziej znane i lubiane święta nie są jednak najlepszym czasem na przygarnianie zwierzaka, chyba że się nie wyjeżdża albo nie ciąga ze sobą czterołapa, bo zaraz po adopcji jest ważne, żeby się odnalazł u siebie w spokoju.

Balu będzie na koniec roku, a kto na początek? Wandal wypatrujący, czy już ktoś biegnie na spacer do nas:

I zanim ktoś powie, że co za biedne zwierzątka, wszystkie za kratami, to od razu odpowiem, że cóż, takie jest nasze życie, zakratowane właśnie. I chodzi o to, żebyście właśnie zechcieli nas stąd wyrwać, chociaż na chwilę; żebyście właśnie się ruszyli z domów, żebyście nad odwiedzili, zabrali na spacer, przechadzkę, przebieżkę, do domu… Nie ma co się bać krat. My każdego dnia się z nimi oswajamy. Przyjdź, a przekonamy Cię, że gorzej nas tu zostawić samym sobie niż chociaż przez godzinę dać nam radość i ciepełko.

A psiopos ciepełka, to w lipcu o spacerach przypominać będzie Bandżi zawsze mający smaka na wyjście w las.

Chociaż mam ogromną nadzieję, że zanim nastanie „jego” miesiąc, to chłopak wyfrunie już do swojego domu. Należy mu się po tylu latach!

Całkiem głośno będzie Was też wołać Aszi.

Sierściuchy często mają coś do powiedzenia i nasi zwykle mają głowy pełne wyrzutów, że im za mało czasu poświęcają, a oni tyle by mieli do wymiałczenia, bo tu ptaszek przeleciał, tam zaszeleściło coś, a oni nie widzieli, bo klatka za daleko okna stoi i takie tam. Pracownicy mają ręce pełne roboty i niestety nie mogą wygłaskać każdego i wysłuchać… Do tego sierściaści wolontariusze są potrzebni…

Movi będzie cały maj prosić o uwagę.

I ma nadzieję, że dacie się namówić na przyjście do schroniska czy też na inne pomaganie, jak nie możecie za dużo chodzić czy coś. Można zbiórki robić, można kocyki zbierać, ręczniczki czy inne takie podobne rzeczy nadające się na podzadkowe podkładki, albo monetki można zbierać, różne rzeczy można robić i różnie pomagać. Każdy coś dla siebie znajdzie.

A Strima i Karter dadzą bardziej do myślenia tym, którzy nie mają zwierzaka, a może jednak by mogli mieć…   Pewnie, że dzięki Wam mamy wygodnie i miętko, ale… to jednak nie kolana, wiecie…? To nie są własne posłanka w Waszych domach. A mogłyby być, gdybyście tylko bardzo chcieli i bardzo mogli…

Miesięcy jest oczywiście więcej i na każdy będzie jeszcze inny sierściuch czy pies, ale wszystkiego Wam nie zdradzę; mogę jednak zapewnić, że wszystkie kartki będą równie piękne i motywujące; takie że po spojrzeniu się nań od razu zechcecie zrobić coś dobrego, czy to głasknąć swojego zwierzaka, czy to zabrać go na spacer, czy to nawet przywędrować do schroniska i podzielić się dobrem, i ciepłem, i pozytywną energią! Jak nie macie pozytywnej akurat tego dnia, jak Wam smutno, to też coś na to poradzimy!

Jeśli zaś chodzi o kalendarz drugi, to tam są karteluszki z trzema miesiącami i można patrzeć, co było, co jest i co będzie, albo co jest, co będzie i co będzie-będzie potem.

Całego Wam nie pokażę, bo jest wielki i długi, to by się mi tu nie zmieścił, ale widać, co najważniejsze, czyli Daisy i Drucika. Będą towarzyszyć Wam cały rok w biurze albo i w domu, chociaż takie kalendarki to najczęściej są zabierane do pracy, pomagają w planowaniu i w ogóle.

Pierwszy kalendarz można wymienić na 35 monetek, a drugi na 30 i obydwa są w naszym schroniskowym biurze. Ja wiem, że do końca roku jesscze trochę  ale polecam się spieszyć bardziej, bo ilość jest ograniczona, a co roku kolejki się ustawiają!

Jak kto ma do nas daleko, to może sie z naszymi skontaktować, pewnie coś wykombinują, żeby pofrunęły w kopertkach, gdzie trzeba.

Jeden komentarz

  1. 💙🌹💚💚

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)