To już szóste uszy!

Tradycja jest po to, żeby się powtarzała, wiadomo, tym bardziej, jeśli jest tak wspaniała! Co dziś? USZY! Jak co roku, chociaż to taki dziwny dzień, że nigdy nie wypada w ten sam dzień i w ten sam miesiąc. Dziwne, ale i za trudne na mój mały, psi łepek, więc nawet nie będę póbowała rozgryzać.

Najważniejsze, że oto wyrosły… USZY! Komu?

Mamutowi:

Chłopak jest młody, raptem ze dwa lata mu nasi policzyli, a u nas mieszka pół roku, także jeszcze mniej wiekowy był, zanim trafił za kraty. Całkiem przystojny, całkiem niestary, dlaczego więc wciąż nie poszedł do domu? Ach, bo charakterek ma niełatwy! Uwielbia się bawić, najlepiej z kimś, ale z drugiej strony zabawek oddawać nie chce i jakimś cudem nie widzi w tym nic dziwnego… Wymęczyć go nie sposób, tylko by biegał i skakał, ale z kolei na spacerze jest grzeczny, a kiedy nagle mu ktoś wyrośnie przed oczami, to i przestraszyć się potrafi, więc widzicie – taki niby hej do przodu, ale świata nikt go nie nauczył. Nasi się starają, ale w schronisku to wiecie, nie da się tak całkiem-całkiem naprawić wszystkich błędów tych dwunożnych, którym wychowanie Mamuta na początku jego życia nie wyszło… Może dlatego go porzucili…?

Perdze też wyrosły uszy dziś:

Sierściucha idealna! Co prawda w średnim wieku już, ale wciąż nie zapomniała, czym jest zabawa i polowanko za piórkami. Jak się komu znudzi rzucanie zabawek, to Perga zadowoli się też głaskaniem, więc i na kanapie przed tym gadającym pudełkiem można z nią posiedzieć, i na balkonie (zabezpieczonym!), i na tarasie, i można się rozruszać trochę merdając wędką przed jej nosem i mieć ubaw, jak to urocze cielsko truchta za zabawką. Na początku zasmarkana, ale dziś już nawet nie pamięta o siorbaniu – tylko brać!

W schronisku na dole mapy też tradycja uszasta nastała! Oto Bruno:

Ten uroczy miś mieszka w schronisku już prawie osiem lat… Musicie jednak wiedzieć, że to niedźwiadek do podziwiania bardziej na odległość niż całkiem z bliska, nos w nos. Bruno lubi przestrzeń wokół siebie i lepiej, żeby dwunożni o tym pamiętali. Czy w takim razie nie ma co się nad nim zastanawiać? Skąd! Jeśli ktoś jest silny i od środka, i zewnątrz, jeśli potrafi uszanować, że zwierz ma swoje zdanie i że potrzebuje czasu, żeby zaufać i pozwolić na więcej, a jednocześnie taki ktoś chce dać szansę czterołapowi, który nie będzie mieć za dużo okazji do wymaszerowania do domu – bardzo proszę, Bruno czeka na zapoznanie! Czas mija…

A teraz znów czas na sierściucha – oto uszasta Hika:

Grzeczna, z tygryskowo-szarym sierściem, nie taka starsza nawet, bo trzyletnia; trafiła do nas całkiem niedawno temu, może z miesiąc, taka odkarmiona i błyszcząca, że myśleliśmy, że się jej dwunożni znajdą, ale jakoś nikt się po nią nie zgłasza. Jak nie oni, to czas na kogoś nowego, kto zdecyduje się ją zabrać do domu na zawsze i kto wypożyczy czasami jej swoje kolana do wyleżenia. Hika czeka na szczęście i oby za długo nie musiała patrzeć na ściany kociarni przez kraty, to nic interesującego…

Teraz czas na…  

Nerfkę! Kiedy Janka wruszyła ku nowej przygodzie – domowej, to właśnie Nerfka przejęła tytuł Najdłuższego Stażysty w naszym schronisku. Jaka jest? Cudowna! …jeśli ktoś zechce ją poznać. Jak ktoś nie jest pewny albo ot tak po prostu stanie przed jej kojcem – Nerfka zwykle obszczekuje, jakby od tego zależało jej życie… Kiedy jednak ktoś pomoże w tym zapoznaniu, to jest całkiem w porządku, a jak już psiolaska kogoś polubi i sprawdzi, czy aby na pewno ten ktoś potrafi daleko patyki rzucać, to już zupełnie potrafi pokazać się z jak najprzyjacielskiej strony! Przytulania, smaczki, zabawa, rzucanie patykami czy piłkami, taplanie się w wodzie w ciepłe dni – to wszystko kocha najbardziej, chociaż na początku listy zdecydowanie są gonitwy za czymś rzuconym. …i tak minęło jej już 7 lat w schronisku… A ona jest stworzona do biegania, do współpracy z dwunożnym, ona musi coś robić, bo inaczej ją roznosi! I w tym całym roznoszeniu nie umie trzymać szczekania w paszczy, tylko się wydziera i zniechęca… a naprawdę wystarczy chcieć ją po prostu poznać poza kojcem…

Tak to, widzicie, jest u nas co roku! Jutro już uszy znormalnieją, pokażą się znów za rok…. Oby! Jeśli jeszcze blog będzie istniał, a kto wie? Tymczasem jesteśmy i reklamujemy nas, bezdomniaków, ile wlezie!

Trzymajcie się, Drodzy Czytaciele, ciepło i radośnie, a przede wszystkim – zdrowo i bezpiecznie!

Jeden komentarz

  1. 💙❤💙❤

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)