Zdjęciujemy!

Jak przychodzimy do schroniska, to się nam zdjęcia robi, wiadomo. Znaczy nie wszędzie to jest oczywiste, ale u nas to jest pewne jak dwa plus to dwa to osiem. Różnie się nas wtedy uchwyca, bo głównie chodzi o to, żeby jak najszybciej ogłosić, że przybyliśmy i że jakby nas ktoś szukał, to właśnie tu czekamy. Bywa, że to zdjęcie na smutno, przy ścianie, w deszczu, czasami jesteśmy brudni, skołtunieni… W niektórych schroniskach takie zdjęcie się ma potem po wsze czasy, czy aktualne, czy nie, czy może zwierz jest już wtedy weselszy albo wyczesany – nieważne, zdjęcie było i już. U nas tak nie jest!

Nasi wiedzą, jak ważne jest pokazanie nas z jak najlepszej strony, dlatego jak tylko mają czas, słoneczko przyświeci, pogoda piękna, biorą czarne, pstrykające pudełko, nas biorą też i ruszają wydobywać z nas psiękno!

Atropos, kiedy do nas trafił, pozował dość smutno…

Przestraszony taki był, nie wiedział, co co go czeka, tylu obcych dwunożnych przechodziło przed kratami… Niby patrzyli życzliwie, ale czy się nie kryło pod tym coś złego…? Minęło jednak trochę czasu i już Atropos zrozumiał, że u nas to dobre słowo jest, spacerki, pełna miseczka! Dziś już wygląda inaczej:

Prawda, że przystojniej? Dziś już też z większym spokojem patrzy na świat, chociaż wciąż przez kraty…

Krakus trafił do nas aż dwa lata temu! Długo miał zdjęcie zrobione zaraz po przyjęciu.

Jeszcze śnieg padał! Z okazji wiosennego pstrykania i jemu przydarzyła się sesyjka, dzięki której dziś na stronie prezentuje się zdecydowanie korzystniej:

I te wytworne, czerwone szeleczki! Ten uśmiech! Ten wzrok wpatrzony zapewne w smaczka! Fakt, że fafle siwe do kwadratu, ale wiekowo Krakus wcale stary nie jest, sił ma wciąż za pięciu…

Drejk przyjechał do nas z miną dość nieszczególną…

Nic dziwnego, jak już wybrał sobie dom, do którego się przybłąkał i nawet już chciano go zostawić, bo przystojność biła od owczarka, to użarł tamtejszych dwunożnych, jak tylko chcieli mu smyczkę zapiąć. I tyle było z tego… Drejk przyjechał do nas, a nasi zapamiętali sobie, że przy jego szyi się nie grzebie, widocznie ktoś mu tam kiedyś coś przykrego zrobił. W każdym razie Wolontariusze się nie poddają (nie napiszę, że tak łatwo, bo się nie poddają WCALE) i pierwsze co odkryli, że Drejk uwielbia się bawić, a kiedy zabrali go na zdjęcie wyszło, że… najrasowszy z niego model. Te miny! Te pozy!

Nie do poznania, prawda? Nasi to potrafią psiękno wyciągnąć!

Fout też trafił smutny do granic… Co prawda nasi go posadzili do pierwszego zdjęcia na krzesłku przykrytym kocykiem, ale wesołe to pstryknięcie nie było.

To było całkiem niedawno, a jeszcze niedawniej Fout już się uśmiechał do zdjęć:

Co prawda kiedy szedł na sesję to musiał to wszystkim obwrzeszczeć…

Ale lepiej tak, niż jakby dalej się smucił do granic smutku.

Pewnie, że to nie jedyne zdjęcia, jakie wyszły podczas tych licznych wyjść, ale nocy całej nie mam… Pokażę jeszcze jakże przystojnego i misiowatego Tanera:

Który na zdjęciach wygląda najbardziej niewinnie i tak uroczo, że tylko do domu brać, ale co zrobić, jak to staruszek najspecjalniejszej troski i w jednej chwili potrafi merdnąć ogonem, a w drugiej wgryźć się w buty, żeby w trzeciej znów merdnąć. Taki jest i trzeba po prostu to przyjąć, inaczej już nie będzie. Nasi mu wybaczają!

Muszę również wspomnieć o przednajważniejszym portrecie, oto mieszkająca ze mną Stańka:

Oooooraaaaazzzzz – pamparampammmm – Wasza najulubieńsza na świecie i najlepsza pod słońcem wrrredaktorka – JA – Mitka!

Ta mądrość w ślipiach, ta gracja, ten wdzięk, powab! Trudno oczy oderwać, wiem! Dlatego też to zdjęcie dałam na samym końcu, bo przecież mało kto by dalej przeszedł…

Także widzicie, nasi relugarnie nas wizerunkowo poprawiają, jak tylko mają czas i mogą, i pogoda jest, i w ogóle o ile my też jakoś pozujemy tego dnia, bo i z tym bywa różnie… W schroniskach, gdzie są nasi (i wiem, że są też inne, gdzie tak jest), to najważniejsi ze wszystkiego, co się z nimi wiąże i co się w nich znajduje, jesteśmy MY – zwierzaki! Się starają, żebyśmy wyglądali, żeby o nas było głośno, żeby wszyscy wiedzieli, że czekamy, żeby się zakochali w nas po samych zdjęciach i opowieściach, a potem osobiście i na zabój…

…i oby pewnego dnia tak było we wszystkich-wszystkich schroniskach…

Jeden komentarz

  1. 💙💙💙💙💙💙

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)