Frrruuuu!

U nas to są psy, w życiu byście nie uwierzyli! La-ta-ją-ce!

Ja też bym umiała tak, gdybym za ciężkiego zadu nie miała…. znaczy tego… gdybym tylko chciała, ale nie chcę. Nie chcę i już, bym tylko przyćmiewała pozostałych gracją i urokiem, więc co tam, niech mają. Właśnie.

Waran pierwsze zdjęcia u nas miał smutne, ale z okazji ostatniej sesji nauczył się całkiem ładnie uśmiechać:

W osobistym kontakcie, ten średni pies w średnim wieku też jest całkiem uśmiechający się, chociaż tylko do dwunożnych, i to tych wyrośniętych. Z czterołapami nijak mu po drodze nie jest, ale bywa i tak, nie jego wina. Musi być jedynakiem, jak wielu z nas, chociaż zdarza się, że jakoś nasi potrafią niektórych przekonać do psiumpelstwa, ale nic na siłę. Wydawałoby się, że Waran jest taki spokojniejszy, że woli przechadzki po lesie, niuchanie pod krzaczkami, a tu proszę…

Dla smaczka zrobi się wszystko! Co prawda jedną łapą twardo po ziemi stąpa, ale w trzech jednak jest szaleństwo!

Erlingowi, podobnie jak Waranowi, też niezbyt się chciało cieszyć na początku, ale psiundek już umie szczerzyć paszczę, i to jak!

Co wywołuje taki uśmiech? Oczywiście dwunożny iiii smaczki, za które dałby się pokroić i dla których potrafi oderwać się od ziemi:

Czyż nie jest to chłopak pełen gracji? Na głaskach i mizianiu mogłyby mu mijać całe dnie… Oczywiście z przerwami na spacerki, bo Erling ma lat raptem kilka, więc sił ma dużo na zwiedzanie świata, byle dalej, byle razem ze swoim dwunożnym!

O tym chłopaku pisałam całkiem niedawno, oto Precel:

Może i się powtórzę, ale to jest niezwykle ważne, jak bardzo udało się pomóc Preclowi, booo kiedyś wyglądał tak:

I ile razy będę o nim pisać, tyle razy będę krzyczeć o tym, ile nasi włożyli pracy w to, żeby zwierz merdał ogonem! Przecież żyć mu się już nie chciało, a dziś o:

Fruwać mu się chce! Precel ma już swoje lata, nasi mu policzyli aż naście, ale chłopak teraz nadrabia chyba całe życie – byle wyjść ze schroniska, byle spacer, byle obok dwunożnego, który tu za uchem smyrnie, tam po grzbietku pogłaszcze, to takie przyjemne!

Teraz przed Wami najmniej oczekiwany zwierz w całym zestawieniu. Krótkie łapki, kartoflowa sylwetka… Przed Wami Kajti!

Trafił do nas z Mymulem, który już do domu wyjechał, a Kajti został. Powiedzielibyście, że ma lat kilkanaście? Ha! Ja też nie, tym bardziej, że to pies jeden z najstarszych w całym schronisku, a sami popatrzcie:

Ktoś widział takiego skaczącego, piętnastoletniego serdla? Kajti jest bardzo prodwunożny i tu mu wszystko jedno, czy mały, czy duży, byle głaskać i się bawić! Z psiolaskami się dogaduje, z psami już nie zawsze, ale taka wada się zdarza, natomiast nie skreśla, prawda? Czemu Kajti jeszcze nie ma domu? Ach, kto to wie…

Widzicie? Gotowi jesteśmy wyFRUUUnąć do domów razem z Wami, choćby dziś! Tylko otwórzcie furtki, drzwi, serca, a my wejdziemy, jak do siebie, zwiniemy się w kłębuszki i wreszcie odpoczniemy w spokoju… żeby zaraz Was porwać na kolejny spacer i zwiedzanie świata! A potem powrót do domu, do siebie, zatopienie się w nowej, cudownej codzienności…

Jeden komentarz

  1. 💙💙💙💙💙💙💙💙💙

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)