O czym dziś?

O jednorożcu!

…daaawno daaawno teeemuuu urodził się zwierz. Cztery łapy, sierści dużo, ogon, łepek mądry miał, z czasem nawet zaczął szczekać. Może ktoś podejrzewał go o rasowość, a może powód był zupełnie inny, ale z ogona został kikutek… Nie szkodzi, zwierz i tak nauczył się cieszyć!

Dnia pewnego na głowie zwierza zaczęło coś rosnąć… Na początku się pod sierściem zrobiła niewielka górka, potem większa, aż w końcu cały świat mógł podziwiać, że zwierz chyba w magię się bawi, bo mimo psiego gatunku, w jednorożca się zamienia!

Może się ktoś przestraszył, że zaraz czarować zacznie w domu, a może tego, że to groźne i zaraża, a może i inny powód był, bo i przypadek zwyczajny mógł się zdarzyć, ale jednorożec wylądował na ulicy. Ile czasu dreptał? Nie wiadomo, ale chyba nie tak długo, bo kiedy ktoś zadzwonił do naszych i oni pojechali pod las, to zastali może i brudnego, ale całkiem zadowolonego i odkarmionego nieźle psa. Na imię dali mu Brutus.

Na tym zdjęciu może nie widzicie tej szczególnej wyjątkowości, ale tutaj już zobaczycie:

…nigdy jednak nie dowiemy się, co mogłoby wyrosnąć i jak duże na głowie Brutusa, bo wetka od razu zanotowała sobie w kalendarzu termin zabiegu i już po jakimś czasie psisko zakończyło jednorożcową przygodę:

To jeszcze jednak nie koniec przygody schroniskowej, bo cóż, skoro poprzedni dwunożny się nie zgłosił, to Brutus czeka na kolejny dom… Od razu powiem – w wieku jest średnim, ale jeszcze niejeden kilometr ścieżki przed nim. Siłę ma, uwielbienia dla dwunożnych też mu nie brakuje, grzeczny jest, na spacerach to czysta gracja i wdzięk, czego chcieć więcej…?


O czym jeszcze?

O wulkanie złości / radości – niepotrzebne skreślić.

Świeża to sprawa bardzo, bo sprzed kilku dni raptem. Przyjechała do nas całkiem zgrabna, całkiem czysta, całkiem szalona psiolaska. Nasi nazwali ją Pizzerka.

Taka niepozorna! Ale jak wysiadła z samochodu, jak usłyszała ten cały szczek zewsząd, jak poczuła psiliard zapachów, jak ją nasi zaprowadzili do kojca, zamkli i jak zobaczyła, że ucieczki nie ma…. to się tak zdenerwowała, że kłapała zębiskami na oślep! Coś na zasadzie, że jak ktoś ma komuś zrobić krzywdę, to na pewno nie wy mi, będę pierwsza! Ciężko jest wytłumaczyć, że nic tu nikomu nie grozi, kiedy ktoś jest tak nastawiony na „niechybnie tu zginę!”…

Nasi się jednak nie poddają. Poszli do Pizzerki, postali, poczekali, pokazali smyczkę, pogadali, weszli do kojca, zapięli szeleczki, wyprowadzili, poszli na wybieg, żeby zdjęcia zrobić…

….a jak psiolaska poczuła, że jest dobrze, że głaszczą, że nikt jej toporkiem niczego nie zetnie… kiedy zrozumiała, że tutaj tylko dobro jest i miłości morze… To sami patrzcie:

Czy jakikolwiek dwunożny może zalać tak czystą formą radości? Żaden i nigdy! A psy potrafią!

Pizzerka okazała się całkiem sympatyczną psiolaską, którą roznosi z tej radości i energii, i która czeka na swojego dwunożnego, bo przecież przyjechała ledwo i może jej szukają…? Oby! A jeśli nie, jeśli to wszystko było celowe i jeśli ktoś nie mógł wytrzymać z taką kupką radości, to przecież zaraz musi znaleźć się dom, który tylko na taką czeka…

I kto to widział, żeby w poście były tylko dwa psy…? Nie ma to jak przyzwyczaić i siebie, i Was do długich postów. Ale to wszystko przez Stańkę! Nie obudziła mnie! Zdrzemłam się tylko na chwilkę malutką i nagle puffff i prawie rano… Jak się zabrałam za myślenie i pisanie, to już stróż ostatnie obchody robił…

Oho, a już nasi zajeżdżają do pracy… Nie ma co! Czas chować wszystko!

Zatem – do następnego….

2 komentarze

  1. ☘☘☘💚💙💚💚💙💙💙💙

  2. Poznalam Brutusa. To przefajowy psiak. W polowie duży szwajcarski pies pasterski a w polowie rotwailer. Charakter szwajcara. Sama łagodność. Z rotwailera ma pupcie i ogonek. Do domu z ogrodem🐕

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)