Tak też się musimy pokazać…

Pokazujemy nasze psiękne zdjęcia, pokazujemy radość na spacerach, radość na wybiegu, szaleństwa z piłkami, głaski, mizianka, te takie różne, dużo merdania ogonem, to się niektórym sielankowo może wydawać, że nas ratować nie trzeba, żałować też nie, że mamy się już tak super, że niczego więcej nam nie trzeba.

Przecież nas głaszczą i zapewniają, że jesteśmy najlepsi na świecie.

Uczymy się i rośniemy w siłę.

Jesteśmy całym światem naszych i to wcale nie dlatego, że niczego zza nas nie widzą czasami.

Możemy namakać, ile tylko w sierść wsiąknie.

Możemy się panierować potem w trawie.

Możemy szaleć i się bawić.

Możemy ćwiczyć łapki, skakać przez przeszkody i polować z szaleństwem w ślipiach.

Uczymy się latać.

Możemy być tak bardzo szaleni, jak tylko jest to możliwe, możemy dzięki temu naszym dawać masę radości, możemy czuć się beztrosko i szczęśliwie.   

Możemy odkrywać, jak bardzo superowe jest czochranie przy ogonie, możemy zapominać o całym świecie…

Możemy wszystko, co najlepsze, ale… tylko chwilę… Możemy tyle, na ile mają czas nasi, a przecież oni mają nas o wiele, wiele więcej niż my ich, wybieg jest jeden, las co prawda duży, ale nie sposób wysłać wszystkich codziennie na spacer na pół dnia…

Nasza codzienność nie jest tak zielona, wolna, ciepła i szalona. Bywa, to prawda, ale przez większość schroniskowego życia jest szaro, zakratowanie, betonowo, chłodno…

Naoglądaliście się zdjęć powyżej, pewnie nawet się uśmiechnęliście nie raz, co mnie nie dziwi nawet, bo to są super chwile. Teraz jednak spójrzcie na to.

To wciąż my. Już nie na trawie, już nie tak beztroscy i uśmiechnięci, ale to wciąż my, ci sami, jak na zdjęciach wyżej, ale nie tacy sami. Częściej można nas oglądać właśnie takich, nasza codzienność wygląda właśnie tak. Ja wiem, że Wy o tym wiecie, ale wiem też, że wielu dwunożnych nie pamięta albo i może nie chce pamiętać, że właśnie tak wygląda większość naszego życia. Właśnie z tego trzeba nas „uratować”. mamy jedzonko, wodę, miejsce do spania, ale Was nie mamy albo mamy na tak bardzo przeraźliwie krótko, że tak porównując do zakratowanego czasu, to właściwie prawie wcale jednak nie jesteśmy razem…

Nie żeby jakaś pretensja do naszych, nic takiego! Przecież poświęcają nam tyle czasu, ile tylko mogą, zamiast wyjeżdżać czasami i się relaksować gdzieś, to oni do nas jadą i oddają nam całych siebie, dają się brudzić, osierściać, ośliniać, dają się na spacerach wymęczać, czasami wychodzą z siniakami, zadrapaniami, ale nikt nic złego nam nie powie, kochają nas przecież.

Po prostu schronisko nigdy nie będzie domem… I tylko Ty możesz zazielenić i rozmerdać nasz świat na zawsze…


Wprawne oko w 0:39 dostrzeże naprawdę-naprawdę NAS – Mitkę, którą właśnie tu czytacie i Stańkę, która kiedyś bezczelnie się wtrącała.

Jeden komentarz

  1. ☘💚💚☘💚💙💙

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)