Galeria szczęścia czyli – SĄ NAJLEPSI.

Rozsiądźcie się wygodnie, załóżcie okulary, jeśli potrzebujecie, bo dziś będzie dużo oglądania. Mogłabym pokazać tylko część zdjęć, ale tego nie zrobię, bo nie. Bo jeszcze mogę wszystko. Bo dopóki mogę to pisać, to pokażę nawet na zapas. Bo tak i już.

Wczoraj znów było baaardzo ważne psięto – Dzień Wolontariusza. Dzień jednych z najważniejszych dwunożnych w naszym schronisku, bez których nasz świat nie miałby sensu najmniejszego. Udowodniłam nie raz i nie tysiąc razy, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych i że są bezcenni, ale dziś pokażę Wam to w ilości tak ogromnej, że jeśli ktokolwiek kiedykolwiek miał cień wątpliwości, czy aby na pewno tu nie ściemniam, bo nie jestem obiektywna, to zaraz się przekona, że komu jak komu, ale mnie akurat się wierzy i kropka.

Wolontariat to łączenie przyjemnego z jeszcze przyjemniejszym. Ja co prawda nie wiem, co w tym takiego łał, ale nasi się jakoś dziwnie cieszą, kiedy znajdą w lesie takie brązowe półkulki na miękkich patykach:

My szukamy wtedy zupełnie innych rzeczy i korzystamy z każdej chwili nieuwagi…

Żeby nie było, że jesteśmy tylko tak niewychowani – oczywiście, że umiemy grzecznie czekać:

To zawsze jest wynagradzane:

Takie dobre!

Jak już jesteśmy przy smaczkach, to muszę wspomnieć o tym, że jesteśmy niezwykle pojętni, szybko i sprawnie uczymy się różnych rzeczy, ale nie oszukujmy się, nagrody w postaci pysznej kulki są niezastąpione…

…ciągnąć temat smaczków, są też niezastąpioną pomocą przy zapoznawaniu się z tymi najbardziej upartymi w zapoznawaniu. Do Reksa trzeba przychodzić przed kraty i dawać dobre rzeczy, żeby zaczął patrzeć łaskawiej, a potem, kiedy już można, to pod czujnym okiem kogoś, kto psa już bardzo dobrze zna, następuje obłaskawianie bardziej osobiście:

Pierwsze głaski są nieśmiałe, ale to ogromny krok!

Tam u góry widzieliście zdjęcie w śniegu. W naszym schronisku przez okrągły rok są spacery i inne aktywności, bo Wolontariusze o nas nie zapominają czy deszcz, czy słońce! Jesienią można tarzać się w liściach.

Można też pozować pod liściem:

A nawet jak pada, to też można posiedzieć z nami. Czasami Wolontariusze to praktykują nawet bez deszczu, ot tak, jak chwilę mają, albo i po spacerze dla odpoczynku:

…i bawią się z nami w niepogodę!

Bywa i tak, że nawet jak pada, to trzeba wyjść z tymi, którzy mieszkają w budynkach, wtedy się uzbraja siebie i psa:

Jak trzeba przy nas posiedzieć, kiedy akurat zdrowiejemy, to też możemy na nich liczyć…

…i kiedy posłanie wybuchnie! Wtedy po tysiąckroć trzeba nas pocieszać!

Ekstra super spędzamy też czas z Wolontariuszami na wybiegu, gdzie możemy hasać, ile wiezie:

Bawimy się też tam:

Na wybiegu mamy też jeździdło, w którym uczymy się siedzieć. Czasami jest dość ciasno…

I dziury są na wybiegu! Zwłaszcza jedna najgłówniejsza.

Można tam znaleźć prawdziwe skarby:

A latem otwierają basen!

Ja tu tyle rzeczy pokazuję, jakbyśmy mało wychodzili na zewnątrz, a przecież wcale tak nie jest! Cała radość zaczyna się jednak w kojcach:

Spacery natomiast są pełne uśmiechów, przytulania, czochrania, szaleństwa, zwiedzania, dreptania, nauki, biegania… wszystkiego, co najspacerowsze!

Muszę też pospieszyć z wyjaśnieniem – nie tylko psy mogą liczyć na dwunożnych u nas, o sierściuchach też się pamięta! Na tyle, na ile mogą i chcą, są wybawiane, wygłaskiwane, wyleżane na kolanach:

…ale nawet, jak sierściuchy chore, jak trzeba je kąpać czy też wchodzić do nich w skafandrach, w których można się ugotować, to nasi i tak się poświęcą, żeby tylko miałki nie czuły się tak bardzo samotne:

Są też poznawane z każdej strony, też się z nimi rozmawia poznając ich upodobania i marzenia, żeby móc je dopasować jak najlepiej do domów.

W ogóle w schronisku można liczyć na pełne pasji i ważnych tematów rozmowy, większość z nas jest na to bardzo otwarta!

Wolontariat to też ogromna siła i to nie tylko ta odśrodkowa, której nasi mają TYYYYYYLEEE i jeszcze trochę. Wolontariat jest lepszy niż jakieśtam podnoszenie ciężkich, zimnych patyków z kółkami na końcach. Cóż to za przyjemność przecież, prawda? A u nas, o:

…tak się u nas czasami do schroniska i do kojców wraca, a nasi ani myślą na siłę kogoś ciągnąć. Albo sposobem, albo na ręce i wio!

Jak trzeba kogoś z nas powieźć daleko, daleko na jakieś badanka czy operacje, to też Wolontariusze zaprzęgają jeździdła i w drogę, byle być z nami i dodawać nam otuchy:

…widzicie ubranko…? I nikt u nas się nie złości, że będzie do odkłaczania!

Jeśli już jesteśmy w temacie jeździdeł, to pamiętacie na pewno, że mamy swoje prywatne, własne jeździdło, którym ci najbiedniejsi i najsłabsi mogą zadki przewozić, a napędzane jest… oczywiście, że naszymi! Oni ciągają po lasach dla radości, bo skoro samemu się nie da, to chociaż tak można wiatr w kudełkach poczuć…

Wolontariusze mają telefony pełne zdjęć z nami…

…chociaż czasami niektórzy uwielbiają psuć ujęcia…

….żeby samemu się wepchnąć i pokazać, jak bardzo są… fotogeniczni…

…niektórzy chcą być najważniejsi udowadniając, że przysłaniają Wolontariuszom cały świat:

…niektórzy nie usiedzą ani sekundy spokojnie:

…a niektórzy nie rozumieją powagi sytuacji podczas poważnych sesji!

Fotografia z nami nie jest prostym zajęciem, ale takie ujęcia pełne wzruszu i tak wynagradzają wszystko. Tutaj możecie zobaczyć wymianę dobrej energii i ładowanie wolontariackich baterii:

Wolontariat to MASA najlepszych chwil.

…ale też masa wzruszu, kiedy trzeba pożegnać kogoś, z kim wychodziło się na spacery i komu oddało się kawał siebie… Na to zdjęcia nie mam. Wtedy to jest najmniej ważne…

I nawet, kiedy wchodzimy prawie (i całkiem dosłownie) na głowy…

                            

To i tak nas kochają, my ich i w ogóle pasujemy do siebie idealnie!                                                                                          

UFFFF…. Możecie odetchnąć, nie mam więcej zdjęć, ale chyba rozumiecie, że nie mogłam części skasować, bo nasz świat jest właśnie tak ogromny dzięki Wolontariuszom. Bez nich pokazałabym nas za kratami, smutnych albo złych, niewybieganych, niewybawionych, tęskniących, nierozumiejących sytuacji…

Życzę im bardzo, żeby mogli przychodzić do nas, aż im sił wystarczy, i żeby nie chorowali (bo wtedy też nam ich będzie brakować), żeby czas mieli na wszystko, żeby na około mieli wyrozumiałych dwunożnych, którzy nie będą mieć pretensji żadnych, że poświęcają się pasji, żeby byli zawsze z nami i rozświetlali nasz świat….

Bardzo nieoficjalnie wiem, że nawet, jak schroniskiem będą zarządzać nowi, to wszyscy ci Wolontariusze, którzy byli – będą i to jest informacja OGROMNIE cudowna, bo tych naszych światów rozerwać się nie da. I już.

Dziękuję psierdecznie za to całe poświęcanie się nam, nawet jak wychodzicie podrapani, z brudnymi ubrankami, siniakami, nawet jak ledwo nogi Was niosą, to i tak żegnacie nas z uśmiechem i zapewnieniem, że znów do nas przyjdziecie, kiedy tylko będziecie mogli…

Kocham tę pewność!

DZIĘKUJĘ.


…nie wiem, czy kiedykolwiek jakikolwiek post był tak długi, ale kończyć trzeba z przytupem. Kto dotarł do końca, temu merdam ogonem, a żeby było weselej, to na dowód tego, że nie zasnęliście w trakcie, napisze w komentarzu… KOPEREK. A co, czemu nie.

17 komentarzy

  1. ❤????????????????????????????????????????

  2. Anna własność Todziks.

    Koperek

  3. Koperek❤️❤️❤️

  4. Koperek♥️❣

  5. Koperek ??‍???‍⬛

  6. Koperek

  7. Katarzyna Rogus

    Koperek

  8. Koperek ?

  9. Małgosia Rogowicz

    Koperek

  10. Koperek 🙂

  11. Koperek skarbie ❤️

  12. Oczywiście że kooerek ❤️

Leave a Reply to Anna własność Todziks. Cancel reply