Pręgus czy nie, dom należy się!

– …niuch niuch….

– …….niuch…. niuch niuch….

– że co to tutaj jest? Tu takie, co leży mi tu w kulkach?

– niuch…. nie wiem, a myślisz, że co to? Ej ty! A ty wiesz?

– ….niuch….. widzi mi się… widzi mi się, że jakiś świstek…

– a to się je…?

– weź się od tego, bo obślinisz zaraz! Czekajcie, czekajcie…. JA WIEM, co to jest! WIEM!

– na litość doską, to mów zaraz!

– tooooo jeeeest…. HASŁO! Widzicie, co tu jest napisane?

– O…C…….to chyba jest Z…… dalej aAaa…. mmM… ooo, tego patyczka znam, to jest literka I!

– w twoim tempie to byśmy czytali do zimy… w skrócie powiem, że to jest hasło do bloga, do TEGO bloga, gdzie bezdomniaki mają głos! I tu jest napisane, żeby korzystać, że można, jak mamy coś do powiedzenia, a przecież jak byśmy mieli nie mieć, jak właśnie, że mamy?

– o kijku złoty! I że to tak sobie, o, w kulkach leżało?? Oj, się stłuściło tu trochę, czekaj, liznę letko…

– WEŹ SIĘ OD TEGO, powtarzać nie będę, bo zaraz jakąś literkę zmażesz i nigdy już nie będziemy mieć okazji!

– ale o kim napiszemy? Może o tobie, Adi co? Taki jesteś ładny, pręgowany…

– o mnie już nie trzeba, ja do domu chyba idę zaraz, ale przecież jest Alusia, też o tygrysim sierściu, patrz:

Znaleźli ją już prawie dwa miesiące temu, zaraz były zdjęcia dane w fejsa i nic, nikt się nie zgłosił, a przecież nawet jeśli nie jej dwunożny, to ktokolwiek, kto by ją znał, napisałby zaraz, że wiadomo, czyja ona… Tym bardziej, że jest tak pocieszna, że się jej nachwalić nie mogą nasi, więc wszyscy myśleliśmy, że ktoś musi, tak po prostu musi za nią tęsknić. Tymczasem nic, dalej przez kraty świat ogląda. A czy ona mogłaby zawadzać w domu?

Skąd! Jest mała, młoda, na kolana się wepcha na pewno, zacałuje na śmierć, byle jej pozwolić, taka pozytywność od nosa po ogon. Pies, znaczy psiolaska-ideał…eee… ideałka? Mieszkała w kojcu z inną taką, to trochę tam była zazdrosna o głaski, ale tutaj każdemu mało, to nie dziwne…

– o, jeszcze Klusia była pręgowana

– tak, ale jej się poszczęściło i już wyjechała do domu, patrz, jaka jest ważna:

Ale Luśka, jej współpsiolokatorka z kojca i poprzedniego życia została. Pręgowana nie jest, ale czy to ma ją skreślić i mamy o niej nie wspomnieć? A kto to wie, czy jeszcze będzie okazja do napisania? Coś ta kartka z hasłem chyba blednie!

W każdym razie Lusia razem z Klusią i trzema sierściuchami stały się z dnia na dzień bezdomne, bo ich dwunożna odeszła tam, skąd się nie wraca… I to strasznie smutne musiało być, bo to jeszcze środek zimy był, więc z ciepłego posłania za kraty, do budy… Zająć się nie miał kto, innego wyjścia nie było. Klusce się już poszczęściło, ale Luśka czeka dalej.

A bo ona gorsza? Bo czarna? Bo starsza niż Kluska? Na tym blogu to ja wiem, że nie raz i nie osiem rozprawiali się z mitem o czarnych psach, a że starsza niż my, to nie oznacza od razu, że stara, bo lat ma sześć, więc to nawet nie jest środek życia, a może nawet jedna trzecia!

Luśka jest super w dechę, ze dwa szczeknięcia może udało nam się zamienić, więc to z osopsistego doświadczenia też piszę; zresztą przecież mieszkała z innymi zwierzakami, a to też o czymś świadczy. Wie, że do dwunożnego można się przykleić, bo zaraz dobre słowo się dostanie i głaski; na spacerach się umie zachować i nie ważne, czy maszeruje z dużymi i małymi – wszyscy są tak samo mile widziani. Żeby jeszcze kto Luśkę chciałby w domu własnym widzieć…

Hym, hym, czy to nie będzie za dużo napisane? Ja to doświadczenia nie mam zupełnie, ale chyba przynajmniej nie będzie siar..yy… wstydu znaczy, bo się czytało to i owo w życiu. To może te dwie psiolaski niech będą tylko, żeby nie zanudzić, żeby stanąć na wysokości zadania (a mały jestem, to mi trudno), żeby nie zniechęcić nikogo do tego miejsca, jeszcze tyle bezdomniaków musi mieć szansę…

Za kilka dni chyba wyruszam do domu, ale czy Aluśka i Lusia też? Wiem tylko tyle, że nikt o nie nie pytał, a zasługują na dom tak samo, jak ja, Kluska, która mieszkała z Luśką czy Psotka – była towarzyszka Aluśki z kojca. Niech te klatki zupełnie staną się puste, niech wszystkie się staną wszędzie!

Ach, czekajcie, bo przecież musicie wiedzieć, gdzie pisać w sprawie tych psiolasek! Kliknijcie TUTAJ i dalej już będziecie wiedzieli.


…i taki apel do innych bezdomniaków, które mnie teraz czytają – jeśli znaleźliście kartkę z hasłem w kulkach, liściach, pod furtką, gdziekolwiek – korzystajcie, bo kto, jak nie my i nie Wy…? A jak nie znaleźliście, to może sami się odezwijcie, bo karteluszek jest nieduży, mógł wiatr zdmuchnąć czy ptak porwać, mogliście nie zauważyć…

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.