POTŁUCZENI

Dobre dwa lata temu, jesienią zdaje się, do schroniska nasi przywieźli Tinę. Jej bezogoniasty, takie byle co, stoczył się zupełnie. A mieszkanie spłonęło. I on razem z suczką mieszkali w…

Czytaj dalej…

WELCOME TO ANIMAL SCHELTER

Jeszcze jak mieszkałam w schronisku i własną łapą pisałam posty do tego bloga, nieraz opowiadałam, jak wyglądają procedury adopcji, w wyniku których psy i koty trafiają do nowych domów. Ale…

Czytaj dalej…

PYSZNOŚCI CIASTECZKA!!!

W komentarzu do któregoś posta Anette zaproponowała mi, żebym wzięła do pomocy, do pisania znaczy, jakiegoś sierściucha. No bo jak Tyson taki niechętny do pracy umysłowej… Doskonały pomysł! Przeniknęłam zaraz…

Czytaj dalej…

SOPELEK – WRESZCIE!

Hyc – frrruuu – klap… I już jestem na wierzchołku! Czego? A tego wielkiego komina, co stoi zaraz przy wejściu do schroniska. Zawsze chciałam się tam dostać, ale jaki pies…

Czytaj dalej…