Bulbka z Indiosami życzą największego szczęścia!

HA! Widzicie?? Widzicie??? JA i Indios Bravos! Indios Bravos i JA!! Jedna z „naszych” wynajduje wieści w gazetach i internetach o tym, kiedy i gdzie będzie jakiś zespół fajny, i mi się udało załapać do sesji z chłopakami! Fajoooskooo, c-nieeee??

– Buulbaa… Nie wpadnij w samozachwyt… 

– Nie masz zdjęcia z chłopakami, to mi zazdrościsz tylko! A ja z tego miejsca chciałam BARDZO pozdrowić Indios Bravos, bardzo pozdrawiam! Ja pozdrawiam i ta „nasza”, co tak ich wyszukała i zaprosiła! Ona to chciała szczególnie jednego z Indiosów pozdrowić… ale pozdrawiamy wszystkich bez wyjątku!

Pewnie inni też mi zazdrościli… Niedaleko miejsca, gdzie była sesja, mieszka Misiak.

Misiak śmieszny jest. Ma jedno ucho rozkładane! Drugie się może zepsuło, bo cały czas na dole, ale to jedno może być albo w górze, albo z tyłu, zależy, czy Misiak jest zaciekawiony czy też czuje się niepewnie. Fajny z niego pies. Może na początku przesadnie się ludźmi nie cieszy, ale jak się go weźmie na spacer i kucnie za jakiś czas, to ten mały podchodzi spokojnie po porcję głasków. Tylko do mieszkania brać!

Niedaleko też mieszka Szorstek.

Malutki piesek, nie za długi, nie za szeroki, nie za wysoki. Sierść może trochę szorstka, ale też nieprzesadnie. Spacerki lubi, suczki mu w większości nie przeszkadzają, mieszka z Tiki, o której już kilka razy pisałam, i z Florą, o której też pisałam. Co się w nim może nie podobać – nie wiem… Pewnie jak zwykle – „wiek: ok. 10 lat”. Jak ludzie widzą dwie cyferki przy wieku, to dalej nie czytają nawet, psa nie chcą poznać…

Blisko nie mieszka, ale akurat przechodził Łatek Dwa. Łatek ma dopisek „dwa”, bo już jednego Łatka mamy i jakoś trzeba odróżnić, kiedy się o nich rozmawia.

   Wiek łatka też już dwucyfrowy, w dodatku jeszcze większy niż Szorstka… To bardzo smutny psiaczek… Weseleje, kiedy wyjdzie na spacerek, kiedy maszeruje z człowiekiem jak kiedyś, jak dawniej, kiedy jeszcze miał dom, właścicieli, kiedy był kochany, głaskany… Można się z nim zatrzymać na chwilę, ogonek pójdzie w ruch, łapki poniosą do człowieka, będzie to najszczęśliwsza dla Łatka chwila tego dnia! Kiedy Łatek wraca na wiatę, to smutnieje tak bardzo, że łapy odmawiają niesienia jego grzbietu do kojca. Psiak staje i więcej iść nie chce… Kamienieje, patrzy się tylko tymi wielkimi oczyskami, uszka kładzie po sobie… Czasami nie da rady – jeśli cztery łapki nie chcą nieść, to dwie ręce chwycą psiaka, a dwie nogi poniosą do kojca. Potem Łatek stanie na deskach, spojrzy nieśmiało na człowieka i spyta „naprawdę musiałem tutaj wrócić…”. Ech, naprawdę musi tutaj wracać… Ma 14 lat, jest niewidzialny…

Nie każdy ma takie szczęście jak JA i załapie się na zdjęcie z zespołem, ale ja tam nie jestem jakaś wredna i każdemu życzę takiego szczęścia! Powiem więcej, życzę każdemu bezdomniakowi największego szczęścia – pójścia do najprawdziwszego, szczęśliwego DOMU. Może przyjdzie ktoś, kogo rozbawi jedno-stojący Misiak, rozczuli nie-do-końca-szorstki Szorstek i wzruszy zrezygnowany Łatek-Dwa… Przyjdzie kilka takich Ktosiów i zechcą przygarnąć te nasze niewidzialne, cudowne, WARTE tego szczęścia zwierzaki… Zapraszamy!

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)