O błękicie nieba, który możesz podziwiać całą dobę!

– Soońkaa, aaale z Ciebie poetka, nie spodziewałem się!

– Zaraz poetka…Tak samo wychodzi. A co mam napisać? Że „w oczach ma błękitu dwa wiadra”*? Nie można tak, o ładnych rzeczach ładnie pisać trzeba. Ty to byś tak ociosał z kołka na prosto i koniec. A to wyrzeźbić trzeba czasem… Żeby się miło czytało, żeby poranna kawa przy czytaniu przechodziła gładko, żeby ciasteczko czy kanapeczka się przeżuwała spokojnie, żeby…

– Oooojj dooobra, załapałem już! Po co zaczynałem…

– Właśnie! Sam byś się zakochał, gdybyś czasami łepetynę podniósł na placu, a nie tylko to niuchanie w trawie…

…dzisiaj będzie o niebie, czasami o dwóch niebach w psich głowach.

Marwela na przykład ma niebo jedno:

Zaraz wszyscy mówią, że jak takie oko, to coś z huskiego musi mieć! A jaka tam Marwela huskowata, jak ona ledwo do kolana sięga?? Z Gosiką mieszka na balkonie, miejscówka fajna, dużo osób przechodzi chętnych do pogłaskania. Zwłaszcza, kiedy pochmurno, a na balkonie taki błękit na nich łypie! Cudo, piszę Wam! Poza tym psiolaska stęskniona jest za ludźmi koszmarnie… Jakby mogła, to by przez kraty przelazła, byle bliżej rąk, bliżej nóg, bliżej kolan, bliżej, bliżej, BLIŻEJ i do głaskania, tulenia i chowania się pod pachą… Szkoda Marweli, bo nieduża jest, pocieszna jest, to oko takie BŁĘKITNE, a nikt jej jeszcze nie zobaczył tak na dobre…

Karma też ma jeden błękit. Ta psiolaska siedzi u nas już trochę, a jeszcze nigdy nikt o niej nie wspomniał.

Karma miała kiepskie doświadczenia z dwunogami. Zwłaszcza nie przepada za panami… U nas jednak wiadomo, że cierpliwością, dobrym gestem i słowem można zdziałać cuda. Przy Karmie sprawdziło się to również. Ma nawet swojego ulubionego dwunoga u nas! Sami popatrzcie:

Prawdziwa miłość! Obustronna! Ten nasz pan, co to mowę psią zna, przyznaje, że Karma jest baaardzo inteligentna i pojętna, i chętna do nauki, i w ogóle jest naj. Karmie jest bardzo potrzebny drugi taki człowiek, jak ten nasz psio-ludzki tłumacz… Niekoniecznie taki, co psy na wylot zna, ale taki, który nie będzie z Karmą się nudził, który będzie szukał zajęć, może poszkoli się z nią, pobiega, sztuczek nauczy (ale wszystko pozytywnymi metodami!). Zyska rewelacyjną psiolaskową przyjaciółkę, która nie będzie się wstydzić okazywania czułości, o:

(ha, a widzicie Trampka z tyłu? Karma go uczy szaleństw, się chłopak ciut zazdrosny zrobił… Nie dziwne, psica z takimi oczyskami…)

Karma i Marwela mają tylko po jednym błękicie nieba. Marwel ma za to dwa!

 

Cuuudne, nieee?? Jakby nie był niższy ode mnie… ach… W każdym razie, psiur trafił do nas chudy i z masą pasażerów na gapę. Ich się nasi pozbyli, Marwel został… I czeka dalej… Miły jest całkiem, a już całkiem kocha, jak się mu jakieś ciacha pokaże. To w sumie jak ja… Siedzieć potrafię wtedy pięknie… Marwel pewnie też się u nas nauczy tego i owego, chociaż byłoby lepiej, gdyby uczył go już sam opiekun… Marwel nie pamięta rodziców, ojca to już zwłaszcza nie zna, więc nie wie, po kim takie oczyska ma piękne. Może za to zwiększą jego szanse na szczęście…

  Wiecie jak jest? Kiedy się chętni pytają o konkretne psy, o labradory, o niebieskookie, o małe psiaki, to zwykle wtedy w schronisku same do-niczego-niepodobne kundelki, z brązowymi ślipiami, wielkości konia. A jak akurat są takie szczególne, to wtedy nikt nie pyta…

Czekają więc te nasze pięknookie na kogoś, komu potrzebny błękit nieba o każdej porze dnia i nocy… Chętnie by rozdawały te swoje spojrzenia, chętnie by patrzyły swojemu człowiekowi w oczy, niezależnie od ich koloru… One nie szukają piękna… Czekają tylko na ciepło, miłość i szczęście…

————–
* – to z takiego kabaretu jednego, którego niestety już nie ma… Potem, czy Przedtem, jakoś tak…

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)