O wrzucaniu, przerzucaniu i porzucaniu… Czyli wakacje blisko…

…zaczęło się… Zaczęło się, psia stopa, na doga, niech to Tyson pożre! To jest jakiś koszmar! Człowieku, istoto (podobno) myśląca, czy wiesz, na co skazujesz czworonoga, kiedy go tak po prostu porzucasz w pełni świadomie na ulicy, w lesie, wyrzucając z samochodu, przerzucając przez płot schroniska!? Wiesz jak to jest, kiedy nagle z kanapy, ze swojego posłanka trafia między rozszczekane kojce!? Kiedy wychodzi ze swoim człowiekiem na spacer, jak codzień, tylko ten spacer nie kończy się tam, gdzie się zaczął… Niech to Tyson…

Nie dalej, jak kilka dni temu. Noc ciemna… Po schronisku coś biega! Stróż leci i faktycznie, małe, krępe, śmieszne… Zamknął w kojcu i rano obejrzeli… Suczka, kilkuletnia, chociaż pysk siwy. Dali jej na imię Rusałka.

Śmieszna taka… Ale przyleeepaaa, by się wstydziła! Dobrze, że dwunożni nie rozumieją, co ona wtedy mruczy pod nosem… Kompletnie psiolaska nie rozumie, co u nas robi… Próbuje wypiszczeć adres, numer telefonu, wygląd swojego opiekuna, ale nasi nie rozumieją, bo skąd… Rusałka myśli, że to tak przypadkiem ją przerzucili, że nieśli ją na rękach i na pewno ktoś się potknął! Przypadkiem… Taaa… Niech go Tyson!

A miesiąc temu co? To samo! Noc ciemna, coś się pałęta, stróż daje kwaterę i rano sprawdzają… Pies, kilkuletni, kudłacz śmieszny taki. Nie mogli inaczej dać na imię… Psiak został Wrzutkiem.

 Wrzutek już bardziej trzymał fason, nie rzucał się tak z miłościami, chociaż owszem, chętnie korzystał z przysmaków i pozwalał się głaskać ledwo ukrywając przyjemność… A może tam, gdzie mieszkał wcześniej nie miał aż tak super? Nie wiem, nie byłam tam u niego, po co rozdrapywać… Może on tutaj się trzyma mężnie i dzielnie a potem idzie do budy i wyje w kocyk..? Lepiej nie, każdy musi po swojemu to przejść…

W tym samym czasie, kiedy Wrzutek został przerzucony, do drzewa ktoś przywiązał Alfika…

I co w Alfiku jest złego?? To, że kolory ładne, że kudełki śmieszne, że malutki, że dużo nie zje!? Może miał być yorkiem, tylko tatuś był zbyt nieznany…? Fajny ten Alfik, tylko zastanawiam się, co przeszedł, bo nie lubi chwytania za szyję… Lepiej się nie zastanawiać może. Na pewno da się przekonać, że nie każdy dotyk musi boleć i każde miejsce jest dobre do głaskania! Tylko między nim a przyszłym alfikowym człowiekiem musi się pojawić coś takiego, jak ZAUFANIE. Bardzo fajna sprawa, to zaufanie!

Ech, akurat w takim miejscu jak schronisko, temat porzucania jest właściwie aktualny stale, tylko przed wakacjami to już przestaje być takie „ojej, przypadkiem się zgubił”, a „przecież wyjeżdżam jutro, z kundlem nie jadę!”… Zresztą nie tylko z kundlem, ale o tym napiszę kiedy indziej…

Szanowny Dwunożny, jeśli kiedykolwiek zobaczę, że porzucasz zwierzaka zamiast poszukać mu opieki na trochę albo na zawsze, to osobiście wypuszczę Tysona z klatki, a wiedz, że Tyson owszem, kocha ludzi, ale wybranych. Bardzo wybranych. Doskonale wiedz, że Ty nim nie będziesz.

Wrzutek, Rusałka, Alfik, Luis, Biedul, Hanka, Kora, Helcia, Nuśka… Wszystkie porzucone na pewno z pretme… perme… p r e m e d y t a c j ą. A jest i było ich więcej, tylko często nawet o tym nie wiemy… Większość z nich potem w budzie chlipie w kocyk… „Mogłem się nie oddalać… na chwilę się odwróciłem, moich dwunożnych już nie było! Na pewno szukają… na pewno…”

…też chcemy wierzyć, że po większość zgłoszą się właściciele…

…czasami tylko ta wiara nam pozostaje…

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)