Cztery psy, pancernego brak!

Ooo Matko Suczko! Ależ miałem stracha! Wychodzę ja sobie, proszę Was, na spacer za bramę, dotlenić się… Znaczy, razem z naszymi… Oni się dotleniają podczas przerwy, wdychając takie czerwone światełka i wydychając takie siwe powietrze, a ja towarzyszę. Wiadomo, najświeższe informacje wtedy są! Nooo i tak oni siedzą, a ja stoję i udaję, że nie słucham I NAGLE taki obrazek:

…oooomaamuuuniuu, mało się nie zakopałem tam, gdzie stałem! Nie chcę nawet pisać, czego jeszcze omal nie zrobiłem w tym miejscu… Szybciuchno tylko MYK-MYK-MYK na łapeczkach za drzewo i łypałem ślipiem na to dziwne szesnastołape i czworonożne stado…

Myślałem, że ci nasi na murku zaczną zaraz tłumaczyć, że nie wolno tak, tyle na raz, z różnych kojców, to absolutnie wykluczone i natychmiast mają się rozejść! A oni tylko mówili „aaaaleee suuuper ekipa, no-no-no, cmoku-cmoku, taka świetna banda!

Yyyyy… Czyżbym o czymś nie wiedział?? Psia kostka… Poczekałem, aż znikną za schroniskową furtką i na pewno zamknie się za nimi bramka kojca. Potem jeszcze trochę postałem w bezpiecznym miejscu… I na wszelki wypadek jeszcze ze dwie minutki… I podreptałem zobaczyć, co tam za przeprowadzki miały miejsce.

Podchooodzęęę ja do kooojca… To taki największy kojec, z wybiegiem, z jednej strony ma budynek biura, a z drugiej ogrodzenie, za którym jest las. Naprawdę w dechę miejscówka! O czym to ja jednak… Podchodzę do kojca, zadzieram łeb i faktycznie! Wiszą cztery kartki, a po terenie maszerują cztery dorodne owczary! I ani jeden na drugiego nie warknie, ani drugi trzeciemu zęba nie pokaże gniewnie, sielanka!

Na czele czteropsiowego stada jest Loza.

Jak na psiolaskę przystało, umie się pięknie uśmiechać! Prawda?? Ogólnie jest psiekstra psiolaską i reszta bandy ją uwielbia! Bardzo spokojna, tak na pierwsze poznanie… Przy kolejnych zaczyna szaleć i pokazywać, że lubi się czasami powygłupiać i zrzucić trochę powagi, bo wiadomo, że jej nadmiar szkodzi! Loza za to przyznaje, że wcaaaale nie szkodzi nadmiar… smaczków! To nic, że łapki się skracają, a brzuch coraz bliżej ziemi, kto by śmiał sądzić, że to Lozie uroku odbiera? Tylko się wolontariusze śmieją, że jakiemuś Rubensowi by się spodobała… Chyba go nie poznałem, nie wiem, na której wiacie siedzi, będę musiał to sprawdzić. Loza idealna dla każdego jest! Jak kto chce mieć owczarkę, która jest łagodna, zrównoważona, ale z elementami małego szaleństwa, to więcej nie musi szukać!

Od dłuższego czasu z Lozą mieszka Dokis.

Dokis miał kiedyś nico inną reputację, niż teraz, aaaale co było, a nie jest nie pisze się w rejestr, HA! Najważniejsze, że Dokis przy Lozie złagodniał całkiem i już jest w dechę pies! Najfajniej to mu się z Lozą pomyka po lesie, potrafią chodzić łapa w łapę, boczek w boczek, zgodnie skręcając prawo-lewo. Za to jak któryś rzuci nagle pomysłem, mrugnie porozumiewawczo czy chrząknie, to zaraz zaczyna się zabawa! I łapami się obkładają i zębiska pokazują, ganiają się (chociaż z tymi dwunożnymi po drugiej stronie smyczy to cięęęężkoooo), ale to wszystko w zabawie oczywiście! Żadne tam takie poważne warkolenie się nie odbywa! Pełna kultura! Idealnie by było, jakby Loza z Dokisem pojechali do jednego domu, może do domu z ogródkiem, albo jak nie, to i tak przecież wychodziliby na spacerki, gdzie mogłyby sobie hasać, a potem wracać do domu i drzemać nos w nos…

Jako trzeci, do Bandy Owczarkowej dołączył Gogol.

Taki śmieszny owczar w sepii! Powinien być czarno brązowy, a jemu czerń zrudziała, więc nazywają go czasami jesiennym owczarkiem, bo idealnie w liściasto-jesienny krajobraz się wkomponowywuje. Jakby Loza z Dokisem akurat byli zajęci zabawami, a człek chciał ręce położyć na miękkiej sierści, to Gogol służy pleckami! On do miziania pierwszy, a jakby ktoś chciał szczotką jeszcze pomachać, to też bardzo proszę, wszelkie przyjemności mile widziane! Gogol jest prawdziwie staruszkowy, bo go nasi wpisali do akcji „Wyślij Szukającego Miłości Staruszka do domu”! A to znaczy, że Gogol może wybrać sobie w sklepie nowe posłanko, szeleczki, smyczkę i miseczkę na koszt schroniska! I że jak trzeba będzie powspomagać jego stawy, wątróbkę czy nereczki, to też przyszły opiekun może liczyć na pomoc iiii to też nie koniec, hohoho, bo jeszcze kąpiel mu się należy w psim SPA i jak będzie jakiś problem w zachowaniu (chociaż przy Gogolu to chyba nie jest możliwe), to też ta porada będzie na koszt starego mieszkanka, czyli schroniska. Widzicie? Tylko niechże się ten fajny dom i ekstra super człowiek dla Gogola znajdzie…

Żyli tak sobie we trójkę. Loza, Dokis i Gogol. Aż tu dnia pewnego ktoś stwierdził, że skoro owczarki są trzy, to dlaczego nie… cztery! I tak do stadka dołączył Bajer.

Bajer trafił do nas jako przywódca swojego własnego stada. Stado było niemałe, wręcz jeszcze kilka tygodni, a przysłoniłoby Bajera… Dosłownie. Owczar przyprowadził ze sobą watahę… pcheł. Były ich setki, tysiące, MILIARDY! Zanim zdążyły wydać przyjęcie z okazji przeprowadzki przywódcy, zostały potraktowane takim specjalnym psikadłem. Bajer nie rozpaczał z powodu straty „przyjaciół”, wręcz przeciwnie… Zyskał za to nowych, fajniejszych, którzy go drapią przyjemnie za uchem czy po grzbietku, a nie swędzą! Owczar ten jest prawdziwie owczarowaty, niskozadziasty. I może tam się już coś porobiło na końcu kręgosłupka, bo tylne łapki są bardziej leniwe niż przednie, a pobiegałby jeszcze chłopak! Może się uda go jeszcze wygrzać, nasuplementować i podleczyć, i jeszcze będzie mógł się w pełni cieszyć spacerkami…? Najlepiej by podziałał na niego dom, wiadomo… Spokojne miejsce, posłanko, ciepełko… Marzy się każdemu… Bajer to kolejny idealny owczarek w stadzie „Cztery psy bez pancernego”. Spokojny, grzeczny, zero agresji…

Komu marzy się owczarek…? Komu, komu jedną czwartą stadka? Nie śmiem pytać, komu połowę stadka… A już do głowy mi nie przyjdzie pytać, kto zostanie tym PANCERNYM z czterema psami!?

    …czy może jednak…?

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)