To się narobiło… Ich trzech, a miedzy nimi wielkie low!

– Szorti! Chodźże tu! Pora najwyzsza się przywitać! Tutaj siadaj, dawaj łapki na klawiaturę i się witaj!

– Tuuu?

– Tak, tu. Witaj się.

– No dopra… Dzień Dopry Czytacielom, jestem Szorti. Tak ładnie?

– Ładnie. A teraz cię pokażemy.

– I powiedz coś o sobie…


– Ale co… Ja nie umiem o sopie… Mam krótkie łapki, sierść mam za to dłuższą trochę, mówią, że ładną, taką szarą z czarnymi maziajkami. Cieszę się, że tu jestem, zawsze to lepiej niż chodzenie po mieście, tu mnie żaden samochód nie potrąci… Od jakiegoś czasu mieszkam z Dżokejem i Pidkiem w piurze…

– Z BIDKIEM w BIURZE…

– No piszę przecież. Z Pitkiem w piurze. Merdam do każdego, tęskno mi do ludzi… Wgapiam się w nich, wciskam czasem pod pachę, ale nienahalnie, nie umiem tak pezczelnie… Dżokej, a to juuuż? Mówiłeś, że wieczorem pędziemy ważny komunikat krzyczeć. To tutaj?

– Tutaj i teraz! Dawaj, wspólnie napiszemy dużymi literami, to będzie znaczyło, że krzyczymy:

BIDEK PO OPERACJI!!! OPERACJA SIĘUDAŁA!!! W NIEDZIELĘ DO NAS WRACA!!!

Operacja była w piątek. Już w piątek wiedzieliśmy, że poszło dobrze, ale jeszcze ostrożnie ten psiowet tam mówił. W sobotę jednak nasz Kiero zadzwonił iiii widać było, jak zęby pokazuje od ucha do ucha! Znaczy wszystko dobrze! Jutro (my to piszemy w nocy, a Czytaciel czyta w niedzielę, więc dla Czytaciela już dzisiaj) po niego jedzie i znów będziemy wszyscy razem. Szortiego nauczę migowego, więc jak ja nie przełożę, to on to zrobi i Bidek będzie wszystko wiedział, co u nas się dzieje.

Przejdźmy jednak do dzisiejszego tematu. Blisko bramy stoi budynek ogrzewany, w którym miejsce do spania ma 9 psów. Są połączone w dwójki i trójki, do budynku są przyklejone cztery kojce, więc każda ekipa ma swoją miejscówkę ciepłą z wybiegiem. Fajna miejscówka! Głównie dla tych czterołapów, co im już stawy wysiadają… Dla nich ciepełko jest bardzo ważne.

Najbliżej bramy mieszka Łatek.

Zwierz to niemały, ale za to agresji zero! W maskę czarną matka natura go ubrała i przez to się niektórym wydaje, że groźny jest, a to bzdura przecież! Łatek może nie jest wylewny i nie merda ogonem na każdego, tylko tak nieśmiało merdnie i poczeka na zapięcie smyczy… Za to wystarczy poświęcić mu trochę czasu, postać chwilę i zaraz się okazuje, że to tylko poza taka obojętna i nieśmiałość! Łatek sam podchodzi i niby po nic… ale jak tylko zacznie się go drapać po grzbiecie, głaskać, to wiiidaaać, że sprawia mu to przyjemność i chce jeszcze! Kręgosłup mu się posypał i jeździ na rehabilitację razem z Bajerem. Wolontariusze nie mogą się go nachwalić!

Łatek zasypia jak tylko się położy i niech robią z nim co chcą, byle mógł być blisko i byle ten czas się nie kończył… Przylepa wielkości cielęcia, tak można Łatka opisać… Nawet się zgadzają kolory!

Z Łatkiem od dłuższego czasu mieszka Magus.

Ten to jest urodziwy! Czarrrny, ale pysk biały, łapeczki brązowe i te brwi śmieszne! Magus jest łagodny jak baranek i kiedyś był też całkiem zdrowy! Mimo to nikt nie zechciał go wziąć na zawsze do domu… Może gdyby od początku mieszkał w domowym ciepełku, to stawy by mu aż tak nie dokuczały, albo nawet wcale…? Niestety teraz jest jak jest, kręgosłup w rozsypce, Magus wciąż tak kochany jak dawniej. Nasi jego też wożą na rehabilitację.

Dzielny jest bardzo! Już mu się znacznie poprawiło i teraz tylko patrzy, gdzie jakaś psiolaska idzie! Zaraz za nią chce dreptać… jakby mu tylko pozwolili hyhyhy!

A teraz ich współpsiolokator z kojca! I to właściwie dzięki niemu miałem pomysł na temat!

Nordi.

Nordi zamieszkał z Magusem i Łatkiem kilka miesięcy temu. Psiak nie jest wcale stary ani nic też o problemach ze zdrowiem nie wiem, ale miejsce dla niego się tam znalazło, nikomu nie zawadza, a za to rozbawia towarzystwo! Jest strasznie wesoły iiiii pilnuje swoich większych, starszych kolegów pięknie!

Jak tylko Magus albo Łatek są szykowani na rehabilitację, Nordi musi dopilnować, czy aby na pewno wszystko jest jak trzeba, czy kubraczek dobrze zapięty, czy szeleczki nie cisną, dodaje otuchy i dopinguje… Aż go nasi muszą zamykać czasami w tym domku ich, żeby nie plątał się pod nogami!

Co rano też jak wchodzą nasi na obchód, to nie mogą się nie uśmiechnąć na widok Nordiego wtulonego w któregoś z Dziadków…

Ostatnio też było zabawnie, kiedy przyszli państwo i wzięli całą trójkę na spacer. Magus z Łatkiem mogą wychodzić na krótkie spacery, żeby nie nadwyrężać stawów. Dwunożni poprowadzili wielkopsy i małego przez las, malutkie kółeczko zrobili, wrócili, odprowadzili owczara i łaciatego i stwierdzili, że Nordi mógłby jeszcze pospacerować, bo co to taki krótki spacerek dla takiego młodziaka pełnego werwy!? Zabrali więc go z powrotem za bramkę, przeszli pierwszą prostą, już, już prawie zakręcają… aaaleee Nordi się obraca i yyyy… nie ma kolegów! GDZIE SĄ JEGO KOLEDZY?! Nie ma… Nooo to on nigdzie nie idzie! Dwunożni musieli wrócić, Nordi wleciał do kojca, sprawdził, czy staruszki na miejscu… uffff, wszystko w porządku…

Widzicie, taka miłość też wśród psów! Pewnie, że po adopcji Nordi będzie tęsknił, pewnie, że na spacerach się rozejrzy, ale nie sugerujcie się tym. Nordi potrzebuje dobrego domu, w którym będzie miał swoje posłanie, będzie miał swoją rodzinę, codzienne spacery, spokój do spania i trochę szaleństwa przy zabawie… Pokocha swoich dwunożnych na zabój!

Magus z Łatkiem też potrzebują domu… Bardzo potrzebują… Takiego z odpowiedzialnymi dwunożnymi, którzy będą pamiętać o tym, że staruszki muszą grzać stawy, a od czasu do czasu muszą podjechać na ćwiczenia…

Wszyscy czekają na miłość i ciepło, serca im się wyrywają… Dobrze, że mogą chociaż do siebie nawzajem się przywiązać…

Pozdrowionka! Następny post na pewno już napisze Bidziu!
Dżokej.
I Szorti!

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)