Może Cię nie dowidzi, ale poczuje, czy jesteś dobry…

Dwunożnym jest szkoda tych czterołapów, co mają oczy niesprawne. Bo takie biedne, bo obijają się o kraty, o budę, o drzewa, o nogi… ale co ciekawe, boją się też adoptować… Boją się, że sobie nie poradzą z opieką nad takim zwierzakiem. A przecież szybciej nauczy się mapy domu niż przyzwyczai do hałasu i pozna drogę przez wiaty na spacer do lasu…

Mamy w schronisku kilka takich psów, które musiały się nauczyć patrzeć nosem. Na przykład Kasztan.

Oczy Kasztana nie są takie białe, ale wiadomo, że nie działają, jak trzeba. Widać to też po psiaku, po tym, jak się patrzy i jak łypie z ukosa… Bo gdzieś coś słychać, ale widać jakoś bardzo przez mgłę. Nie przeszkadza mu to wcale, po wybiegu sobie Kasztan drepta całkiem dziarsko, najważniejsze, żeby człowieka słyszał! …i smakołyki czuł, bo przecież nos mu działa geniaaalnieee…

Pocieszny ten Kasztan. Lubi ludzi, wie, że są fajni. Lubi się bawić, zwykle ma dobry humor i z psami też nie ma problemu, o ile mają pokojowe zamiary i dadzą się poznać…

Dalej mamy Romeo.

Oczy ma takie szukające… Był zabrany do schroniska na leczenie i został do dzisiaj. Warunki u właścicieli nie były takie super, właściwie to były żadne… więc nasi stwierdzili, że zostanie u nas, gdzie ma ciepłą budę, sianko, pełne miseczki i regularne spacerki. Przyzwyczaił się już do schroniskowego życia, ale niedowidzące oczy ciągle szukają i bywają smutne…

Romeo jest grzeczny na spacerach, wcale nie ciągnie i lubi czuć kontakt z człowiekiem, bardzo go potrzebuje… Trochę mu jeszcze dolegliwości zostało, ale te kilka tabletek dziennie to w paszteciku na pewno da się wcisnąć. Kto nie lubi paszteciku…?

– Że jak?? PASZTET??? Gdzie pasztet? Daj pasztet???

– Aro! Sio!

– Ale pasztet!

– Żaden pasztet, bierz mi to cielsko stąd! Pisałem tylko o tym, NIE MAM! Zachoruj, będziesz dostawać tabletki w torcikach.

– TORCIKI!? Gdzie torciki?? Daj!

– IDŹ MI STĄD!!! NIE MA PASZTETU, NIE MA TORTU, za to jest PÓŹNO. Nie mam czasu, IDŹ!!!

– Oooojeeenyyy…. focham i idę. Dreptu-dreptu-dreptu…

No przecież z tym nienażartym to jakaś masakra… Mors jeden… Waleń… A ja czasu nie mam… Wracając do tematu!

Romeo już zostawmy, teraz przypomnijmy Kucyka!

Niemały jest, ale już wiadomo, skąd ma imię. Tylko nie widziałem nigdy takiego puchatego kucyka, ale czy ja kiedykolwiek jakiegoś widziałem…? Kucyk dobrze się kryje z tym, że średnio widzi. oczy ma właściwie normalne… Tylko tak dziwnie nos wyciągał od samego początku… Nie patrzył się na dwunożnych, bardziej szukał ich zapachu… I potem wyszło, że faktycznie kiepścizna z tymi oczami.

     

Wiadomo jednak, że Kucyk dobrego człowieka wyniucha z daleka. Spacery uwielbia, bo z dwunożnymi się spaceruje. Mizianko też, bo to też dwunożni miziają! Potrafi się wyłooożyyyć łapami do góry i poddawać relaksowi… Nie jest mały, ale nawet pluszowe misie bywają niemałe… A Kucyk jest takim właśnie pluszowym misiowym kucykiem z tą różnicą, że żyje, szczeka, je i potem… wiecie co potem się dzieje…

Naprawdę nie ma co się bać takich niedowidzących piesełów. One sobie świetnie radzą i często są odważniejsze od ich opiekunów. One idą przed siebie, obiją się nosem od ściany, ale zmienią kierunek i idą dalej bez marudzenia. Jak szkoda Ci, że muszą obijać się od krat kojca… to weź je do domu, niech przez tydzień poobijają się od ścian i mebli, ale potem już nie będą. Nauczą się. W głowie narysują sobie mapę domu, a na niej czerwony, mrygający punkt – miseczki!

Chcesz adoptować psa i nawet poznałeś takiego ślepaczka albo prawie ślepaczka i już wiesz, że jest super, ale się boisz? Napiszę Ci coś. NIE BÓJ SIĘ. One się nie boją, więc Ty tym bardziej się nie obawiaj. One sobie poradzą. Czasami tylko bądź ich oczami, ale przekonaj się, jak Cię zadziwią.

Naprawdę lepiej zderzyć się z fotelem niż prętami kojca…

 

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)