Taka ładna, że niech ma szczeniaki!

Mało jest psów na świecie? Może mało ładnych? Zapytałbym właściciela bohaterów dzisiejszej opowieści, ale nie mam jak. Może to i dobrze…

Będzie dzisiaj o jednej takiej psiolasce, co to trafiła do nas ostatnio. Kejsi ma na imię.

Całkiem, całkiem ładna, prawda? Ktoś ją wypatrzył, jak była przypięta krótkim łańcuchem do budy, a obok wałęsał się szczeniak. Zgłosili to naszym i nasi pojechali zobaczyć, o co chodzi i dlaczego nie jest dobrze. Się okazało na miejscu, że faktycznie – budy żadnej (bo to, co było to nawet nigdy budy porządnej nie widziało)…

Łańcuch się cały splątał, wody brak…

Szczeniak miał budę chyba dla kotów. Wielkość może i była dobra, ale wejście tak małe, że musiał się wczołgiwać!

Ech, no takie rzeczy!? Właściciel wolał mieć na kolejne butelki z zepsutym sokiem (kto zdrowy takie siarkowe pija?!), niż zadbać o zwierzaki… Obydwa były chude, z pasażerami na gapę, a że było ciepło, to i pewnie języki im się do podniebienia przyklejały…

Wiadomo było, że nic się nie zmieni… Nasi działali, żeby tę dwójkę odebrać i zaglądali często do nich też, żeby mieć ich na oku. Wody nie było ani razu… A słońce prażyło solidnie. Najważniejsze, że właściciel miał co pić, ale to, co do kieliszków nalewał, dla psów się nie nadawało.

Już nie napiszę, jak to wyglądało od strony papierkowej (za dużo na moją biedną głowę…), ale najważniejsze, że Kejsi i Szeryf przyjechały do nas i wreszcie mają pełne brzuchy i mogą pić, kiedy chcą! …nikt ich też tutaj nie bije…. Nie mogły uwierzyć, kiedy powiedziałem, że u nas naprawdę nikt na nikogo tutaj ręki nie podnosi… Szeryf był zdziwiony, że tak też można żyć…

A jeśli chodzi o tytuł posta… Właściciel powiedział, że Kejsi jest tak ładna, że on by jej znalazł równie czarnego i równie kudłatego kawalera i byłyby z tego piękne szczeniaki! Tyle psów w schroniskach, a ten będzie nowe produkował! Już pominę, że rodzinka by sobie żyła bez budy, bez wody i na łańcuchu… Przecież Szeryf też jest od Kejsi. Przecież dziury w płocie tam takie były, że słoń by się przecisnął, a co dopiero pies, któremu się założenie rodziny marzy… Dlatego też w „budzie” psiolatki co jakiś czas zjawiały się nowe kluski z łapkami, uszkami i ogonkami… Co się z nimi potem działo…? Lepiej się nie zastanawiać.

Kejsi ma raptem 3 lata, uwielbia się bawić, chodzić na spacery, a człowiek to jest dla niej najlepszy kumpel!

Zje, co podadzą, wybredna nie jest. Z innymi psami też się zakumpluje, a co tam. A jaka piękna będzie jej sierść, kiedy zostanie wykąpana, wyczesana porządnie i kiedy zacznie dostawać wreszcie wartościową karmę!

Szeryf był wycofany, ale kiedy zapomina, że „trzeba” się bać, to się zamienia w całkiem normalnego szczeniora!

Ma dopiero kilka miesięcy, jeszcze zapomni na dobre, że ktoś go krzywdził kiedyś… Oby szybko znalazł się ktoś, kto będzie chciał go przygarnąć i pokaże mu, jakie mogło być jego życie od początku…

Potrzebne są dla nich domy. Może być nawet jeden! Ale pewnie Szeryf ma większe szanse. Chociaż Kejsi z tymi czarnymi kudełkami to też zachwyci niejednego! Muszą zapomnieć te wcześniejsze miesiące czy lata. Muszą nowe wspomnienia załadować, stare wymazać, muszą zrozumieć, że są warte najlepszych domów, że nie wszędzie ręce są takie ciężkie i że czworo-dwunożne stada są psiekstra!

…i żeby ten ich poprzedni „opiekun” nie próbował nawet kolejnego psa przygarniać! Bo będzie miał ze mną do czynienia, a ja też umiem postraszyć! Albo zaprowadzę do Mimasa, o:

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)