Kalendarze sie szykujo!

– Aron! Poszedł mi stąd! 

– Dżokej powiedział, że moge!

– Możesz to się pisać nauczyć! Musiałeś mi tytuł zepsuć?

– Aaaareees….. oooojeeenyyy… Czytaciele inteligentni so, to sie domyślo!

– …gdzieś ty do szkoły chodził………..

– Nie chodziłem. Jak mnie zapieli w komurce na łańcuchu, tak siedziałem. Tyle co dwa kroki zrobić mogłem poza komurko. A tak to jeno beton, blaszana micha, czasami ochłap do jedzenia. I beton i łańcuch. To dzie ja sie miałem naumieć??

– No dobra… Ale może dyktuj mi, co? Może tak lepiej zrobimy, że będziesz mi dyktować….

– Że ja gorsiejszy??

……..

(….czemu ja tych drzwi nie zamknąłem, jak wchodziłem do biura…)

– Dobrze, to o czym chciałeś pisać? Coś o kalendarzach, tak?

– takTAKtakTAK! Bo bedo kalendarki! Nasi robio! Widziałem, ostatnio jedna nasza przywiezła takie wydruki i z fotopsiografko oglądały! 

– Aaa tak, też widziałem. Dużo tych kalendarzy szykujo… znaczy SZYKUJĄ! Już się nasłuchałem od ciebie i też zacznę tak mówić…

– Ale że źle? Słyszysz jakąś różnice?? 

– …tak trochę… 

Kalendarzy kilka będzie, bo każdy do czegoś innego. Już zapowiadamy, żebyście zdążyli zrobić sobie miejsca na ścianach i żebyście nie kupowali żadnych tam z supermarketów czy skądś, ale nasze weźcie! Bo nasze nam pomagają!

Będzie taki jeden duuuży kalendarz, na cały rok, z sierściuchem małym.

– Tera ja, tera ja wyjaśnie, do czego ten kalendarek! Jak nasi sprzedadzo, to to, co zbioro przeznaczo na sierściuchy te, co mieszkajo na ulicach. Tak konkretniej chodzi o to, że co jakiś czas do schroniska trafiajo całe stada takich maluchów, które są chore, albo dwunożni znoszo całe kartony tych miałczących kurduplów… Dlatego nasi by chcieli, żeby ich aż tyle się na świecie nie pojawiało, bo szkoda ich… Chorujo potem często, a te sierściuchowe choroby to groźne bardzo i potem się te miałczki ze światek żegnajo… I na to właśnie pójdo te monetki, które nasi dostaną za te kalendarki właśnie, co wyżej widać.

– Taaak…. Bardzo ładnie, Aron, nam to wyjaśniłeś…

Kalendarze mamy jeszcze tak samo duże, ale z Lozą, też na cały rok.

– Ooooo to też ja powiem! Ja!

– NIE!!! ….nnniiieeeeee….. Masz ważna misję, idź i zobacz, czy stróż wraca do biura, zagadaj go tam jakoś czy coś…

– O! Dobra, to ide! Masz racje, że to ważna misja, przecież gdyby nie ja to by sie nie dało pisać, jestem ważny, potrzebny i wszyscy mnie tu kochajo!

– ……ufff, poszedł…

No więc kalendarz z Lozą jest po to, żeby wesprzeć te psy, które jeżdżą machać łapami na rehabilitacji! Co miesiąc dużo monetek jest potrzebnych, żeby Bajer, Loza, Tajfun i Jankiel mogły walczyć o każdy niechwiejny (albo jakikolwiek) krok na spacerze… Na szczęście dużo osób pomaga w zebraniu tej kwoty, ale jak się dużo kalendarzy sprzeda, to będą monetki w zapasie! 

Napisałem…napisaliśmy o tych największych kalendarzach, a teraz o najmniejszych! 

To taki kawalątek tylko, bo w całości obejrzycie, jak już będą, ale to będą takie do schowania w portfel. Takich to będą cztery różne! Na tym wyżej jest Admin, będą jeszcze dwa sierściuchy i jedna psiolaska. Do wyboru, do koloru, każdy może mieć ze sobą zwierzaka! 

Kolejnym kalendarzem będzie taki…

– Biurownikowy!!

– O… Aron… Wróciłeś…

– TAK! Ze stróżem śmy se porozmawiali jenteligentnie, ale przecie nie mogę za długo, bo wyda mu się podejrzane… 

No więc, jak już Ares wspomniał, bedziemy mieć jeszcze kalendarki biurownikowe. Tak bedzie wyglądać góra:

Mniej więcej, bo to też takie wycięte na razie. Niżej bedo takie karteluszki z miesiącami i bedo przyklejone w trzech miejscach – na zeszły miesiąc, na ten i na przyszły. Dla tych, którzy lubią planować, to akuratny! Często dwunożni w biurach sobie wieszajo, więc od razu piszemy, że bedo i bedzie można kupić! 

– Na koniec mamy jeszcze…

– Dobra dobra, teraz ja. Ty już się napisałeś, na pierwszy raz to już dużo. Odpocznij sobie, następnym razem napiszesz więcej…

– A kiedy znów piszemy?!?!

– …….eeee…. jeszcze nie wiem, wiesz….

– Obiecaj, że dasz mi znać, cooo….?

– Obie..khe khe…cuje….

– Ale suuuuper! Będe blogownikiem!

– …….ta…..

Wracając do kalendarza. Będzie jeszcze taki kalendarz, co na każdy miesiąc będzie inny zwierz. Będzie na przykład taka młoda psiolaska, Eureka:

To jedno z jaświetniejszych zdjęć w całym kalendarzu!!! Inne też są superaśne, bo ta nasza fotopsiokociografka w życiu by nie dała złych zdjęć do tego. Prędzej przyjechałaby po raz dwudziesty ósmy i robiła kolejne zdjęcia!

Będzie jeszcze Radek…

On nie ma takiego wielgachnego nosa, jak koala, tak mu się łatka nakleiła… Radek jest pyzaty też i ma poliki takie do tarmoszenia! Znaczy do miziania, bo przecież nie tarmosi się sierściucha, jak nie wiadomo, czy lubi… Potem można się zapytać, ale mizianko chętnie przyjmie.

Będzie też Arana:

Super psiolaska! Młode to jeszcze i niezwykle pocieszne, i ciekawskie stworzenie! Będzie się wyróżniać kolorami w kalendarzu na pewno. 

Junia też się będzie wyróżniać, patrzajcie na te oczy…

       I to nie żadne tam poprawki w komputerach! Ona naprawdę ma takie zieloniaste! 

Widzicie? Będziecie mieć piękny i szczęśliwy rok z nami! Bo ja też będę ohohohoho! Arona akurat nie… ale JA będę. Będzie można kupić osobiście, ale też nasi wyślą, jak ktoś będzie mieszkał trochę dalej, a będzie mu zależeć. Superaśnie, prawda??

Będziemy głośno szczekać, jak już będziemy je mieć i mamy nadzieję, że wszystkie znajdą swoją ścianę albo inne miejsce, na którym będą dumnie wisieć!

….teraz muszę tylko wykombinować, jak tu pisać, żeby Aron następnym razem odkrył, że się post tworzy…..

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)