…kiedy monetki empatię zasłaniają…

Chcesz zarobić? Długopisy skręcaj, ubrania szyj, samochody myj, pomidory hoduj, gazetę kup i przejrzyj ogłoszenia w dziale „PRACA”. Jak chcesz zarabiać kosztem zwierząt, to niech Ci się każda monetka stopi i każdy banknotek spali, żeby Cię pokręciło i żebyś nigdy spokoju nie zaznał! ….za dużo tego oglądamy, żebym spokojnie o tym pisał… ….ostatnio trafiły do nas takie biedaki z fabryki…

Nie miały być psami do towarzystwa. Nie miały cieszyć miłośnika rasy. Nie miały być najlepszymi przyjaciółmi. Nie miały być kompanami na długich spacerach. Miały wytwarzać swoje klony, miały dostarczać jak najwięcej, żeby jeden dwunożny mógł zgarniać monetki… A żeby mu wszystkie wyparowały!

W sumie przyjechały cztery czworonogi. Cztery chowające się ogony, szesnaście zgrabnych gir i szesnaście smutnych oczu…

Pajson był przywódcą haremu…

…że tak to ujmę, ale był sam na tyle psiolasek. Żadnych przywilejów poza tym nie miał – mieszkał na łańcuchu przy budzie tak samo, jak one. Co jakiś czas miał tylko zadbać, żeby za kilka miesięcy pojawiły się nowe czterołapki i tyle było z jego rasowego życia. Kawał mięśnia z niego jest, młody do tego, to nic dziwnego, że siła w nim drzemie niamała i wcale nie szczędzi ruchu dwunożnym. Za innymi czworonogami tylko nie przepada… Pewnie nawet go nie zapoznawali za bardzo z innymi (się to nazywa socjazilacja), więc teraz się nie umie chłopak dogadać. Do dwunożnych jest za to super!

Maja wygląda jak pajsonowa siostra…

Też ma dwa lata i widać po niej, że już wydanie na świat klusek ma za sobą… Tak, ona też mieszkała przy budzie na łańcuchu, też nie była kochana. Chwalono ją pewnie, jak można było dużo monetek dostać za dużo psieciaków, które urodziła, poza tym nic… Maja potrafi się przymilić, na kolana włazi, policzki ślini zaraz każdemu. Uroku jej odmówić nie sposób! ….nie chce się przyznać do końca, jak tam było, ale widziałem, jak się kuli na sam widok podniesionej ręki…

Czarna jest najmłodsza i najzgrabniejsza. Ona „pracowała” najkrócej, chociaż właściwie to żadnego dochodu jeszcze nie przyniosła… Nie zdążyła, ma dopiero rok.

I właśnie przez to, że taka młoda, że smukła, że nic jej nie dynda pod brzuchem – już są o nią pytania. Tylko o nią… Zasługuje na najlepszy dom, to jest jasne, ale tak samo ona, jak i pozostali „pracownicy”, którzy dłużej pracowali dla kogoś, kto nie dzielił się z nimi tymi monetkami… Czarna też się kuli przy gwałtowniejszych ruchach… Może ma doświadczenia przykre, a może nie ma żadnych tych ciepłych i dobrych, tylko same nijakie…? Nie kłóci się z dwunożnymi, grzeczna taka jest, na spacer chętnie pójdzie, z tego czasu razem się ucieszy na pewno…

I teraz spójrzcie na Czarną. Jest smutna na zdjęciu, ale poza tym całkiem ładna, z gładką sierścią, szczeniakowym jeszcze trochę wyglądem, smukłym brzuchem… I teraz spójrzcie, jak wyglądałaby za kilka lat, a jak teraz wygląda jej koleżanka z fabryki… Oto Tequilla:

 

….prawda…? Przerażenie, pytanie w oczach, blizny, wiszące butelki, które zapełniają się regularnie mlekiem dla klusek, i które się już nawet nie nadążają ściągać… Ile zarobiła dla tego dwunożnego? Pewnie nikt jej nawet zestawień nie pokazywał, ona nie od tego była… Tequilla wpatruje się w dwunożnego tak, jakby chciała go zaczarować, jakby chciała wymusić na nim powiedzenie, że wszystko będzie dobrze, że już nigdy nie wróci tam, skąd przyszła, że stanie się takim samym kawałkiem rodziny, jak inni w domu… Co prawda musi być jedynym czworonogiem w mieszkanku, ale będzie się starać, żeby nie robić wstydu na spacerach. Już właściwie jest nieźle, bo nie ciągnie, grzecznie idzie, cieszy się tak nieśmiało i po cichu, żeby nie pękła ta bańka wypełniona taką przyjemną chwilą…

Cztery budy, cztery łańcuchy, cztery michy z wodą, cztery michy z czymś do jedzenia, garść słomy w budach. Taniocha… Cztery amstaffy nijak nie pasujące, a jednak dopełniały całości. Zresztą żadne zwierzaki nie pasują do takiego obrazka, nigdy i nigdzie… Koszt taki niski, zysk jednak całkiem pokaźny, kto nie chce małego amstaffiątka…? Kto nie chce się pokazywać na dzielni z takim szerokim, masywnym, umięśnionym, z paszczą jak szuflada, ze zgryzem buldożera i siłą traktora? Kto nie chce poudawać, że to takie groźne, że trzeba się bać, że agresor, że kolce na szyi nosić musi, bo taka bestia, że to tak dla bezpieczeństwa! Wielu z Was nie chce, ja wiem, ale jest wielu takich, którzy chcą i zrobią wszystko, żeby z takim psem się prowadzać tylko dla szpanu…

A one delikatne są… Nie wyglądają, ale są… Łatwo je skrzywdzić, łatwo źle wychować, łatwo zranić… i niektórym tak łatwo potem powiedzieć – „charakter ma zły, oddaję albo do psioweta zaprowadzę, niech coś z nim zrobi, żeby problemu nie było!”. A one mają te charaktery takie niełatwe właśnie po złym wychowaniu, bo przecież po czym innym… Się wychowuje na agresora, a potem się dziwią, że agresor… Gdzie logika!?

Chcesz mieć amstaffa dla szpanu, żeby dowyglądał, skoro Twój wygląd Ci się nie podoba sam w sobie? Głupiś i tyle. Ale jak szukasz takiego super przyjaciela i zawsze Cię ciągnęło do takich amstaffowatych i znasz ich charaktery, i wiesz, jak je wychować dobrze i jak nie zranić i sprawić, żebyście byli najlepszą i najszczęśliwszą amstaffo-dwunożną rodziną – przyjdź i poznaj Czarną, Tequillę, Pajsona i Maję… One wszystkie, bez wyjątku, czekają na dobre domy. DOBRE. Zły już miały. Już raz ktoś je traktował jak przedmiot, który się miał po prostu rozpączkowywać. Już wystarczy…

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)