Psiękno z nas wydobywali jesienne!

Nasi na pomysł wpadli, że skoro pogoda jest taka piękna i kolorowiasta, to że trzeba to wykorzystać i poprzypominać o tych naszych psiumplach, co to już trochę w schronisku mieszkają i o tych, co to może niedługo są, ale wiek im się słuszny zaczął… Niektórzy się niewidzialni zrobili, a skoro takie tła się naturalne robią czerwono-żółte, to jest okazja do odniewidzialnienia ich, a to ważne, bo wiecie – i jesień nie tylko za oknem jest, ale niektórym to i do życia się już wkradła i czasu coraz mniej…

Akcja jesiennożyciowa zaplanowana była na tydzień temu i psiolontariusze oczywiście nie zawiedli! Zaczęło się od dopasowywania gustownych szeleczek i przede wszystkim – czystych, bo przecież w takich utytłanych to trochę wstyd…

Tutaj dopasowywali Łabkowi i Damie. Zdjęcie dość niewyraźne, ale jakbyście wychodzili na spacer raz na kilka dni, to też byście specjalnie w miejscu ustać nie mogli…

Potem konieczny był krótki chociaż spacer, co by już na samej sesji być bardziej wyluzowanym i w ogóle, żeby się pozbyć… tego no… balastu…

Kolejnym etapem było przeteleportowanie się na miejsce, bo nasi znaleźli takie superanckie, które nie było tak blisko, żeby na własnych łapkach się przejść…

Graba też jechała! Tutaj w idealnie dopasowanych do figury szeleczkach właśnie pakowała się do jeździdła.

…jej wejście tak duże wrażenie wywarło na czterech kółkach…

….że aż oślepło w połowie! Trzeba było światełko wymieniać.

Na szczęście nasi mają zdolności tak przeróżne, że raz-dwa sobie poradzili i Graba pojechaaałaaaa na spotkanie z jesienią!

Aframa też wzięli… W jego przypadku to już za bardzo mu weszła ta pora roku, bo nic a nic nie chciał się rozruszać…

Guru, Agri i Misia też się szykowali! Agri nauczył się brzuch wciągać:

Jechał też Luis:

I Maksim:

Na miejscu czekała już duuuża porcja mięsiwa na zachętę:

Z niektórymi było całkiem łatwo, Luis jak rasowy model!

Maksim też się starał uśmiechać i stać prosto:

Trudniej było z psiurdupelkami, bo nasza fotopsiografka musiała się trochę potarzać, ale czego się dla nas nie robi… Tutaj Michu się wdzięczył:

…a tu Afram postanowił przedstawić jesień życia od smutniejszej strony…

Z niektórymi musiały być inne kombinacje, bo na przykład Misia nie bardzo chciała usiedzieć w miejscu.

Czemu ona ma siedzieć tu, skoro dwunożny może ją miziać TAM??

Potem jak Miśka z Agrim czekali na powrót do schroniska…

…sesję miał ich psiumpel z kojca i chociaż też tam może ociupinę trzeba było go zachęcić do uśmiechania się…

…to i tak siedział bardzo grzecznie i uratował owczarkowy honor…

Ufff, matko suczko, która to godzina?! Nie zdążę już wgrać rezurtatów… Zaraz świt… To następnym razem Wam pokażę, dobra? Wrócicie jeszcze? Wróćcie przynajmniej po to, żeby zobaczyć te nasze jesiennożyciowe czterołapy! Ja już coś nie coś widziałam i wiem, że warto!

Tymczasem Diego już ledwo na oczy patrzy…

(takie dwa ekstra posłanka leżały czekając na wyniesienie do magazynu, a ten już zad zasadził! Wygodnicki… Nie żebym przed nim nie testowała………)

Stańce też już się ślipia zamykają…

I mi się już też te guziczki na klawiaturze rozmywają…

Do zobaczyska następnym raz……hrrrrrr…………

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)