Targają mną uczucia sprzeczne!

Wiecie co, tego postu to miało nie być, bo się miałam obrazić, co też zresztą trochę nastąpiło. Dlaczego?

Otóż wyobraźcie sobie, że kilka dni temu raptem, nasi nie dali mi śniadania. Myślę sobie – zapomnieli bezczelnie jakoś, no ale tyle roboty mają, rozumiem (trochę), więc czekałam cierpliwie… A potem przynieśli miski… DWIE… Myślę sobie (znów) – czym sobie Stańka zasłużyła… może nie przywitała wystarczającej ilości dwunożnych, czy jak? Normy nie wyrobiła? JA to się staram, ale ona to ślepawa, mogła nie nadążyć…. ale nie! Przed nią miskę stawiają. Noooo, to wszystko jasne. Diego nie dostanie! Na pewno strącił coś ogonem, albo nasi stwierdzili, że skoro nie może się podnieść, to trzeba go odchudzić. Na pewno!

…..ale przed Diego postawili michę……

……..i poszli……….

…………….ALE JAK TO!?…………. Ja, taka mizerna, takie chucherko, taka grzeczna, ani pół winy mojej nie było ŻADNEJ! I nie dostałam ani pół kulki! Usiłowałam przypomnieć, ale tylko nasi rozkładali ręce, że nie ma….. To już TAK ŹLE jest, że NIE DAJĄ JEŚĆ najważniejszej psioosobie!?

A potem to mnie zaprowadzili do psiowetki, ona mnie pogłaskała, zrobiło się miło, sielanka taka, merdu-merdu, o, co to za igł……….. i ciemno, i nie pamiętam już nic! Taki zamach na moje życie był, wiecie!? Wyobrażacie sobie, ile mogliście stracić!?

…jak się obudziłam i już kontaktowałam jako tako, to prezentowałam się tak…

…takie gatki zielone ze sznureczkami mi założyli… Jedna nasza to chodzi na ćwiczenia ciągle jakieś przeróżne, i jedne są po to, żeby właśnie dobrze na plaży wyglądać, ale jak ona też takie bikini na to szykuje, to ja nie wróżę sukcesu w wyglądzie…

W każdym razie potem pozwalałam się obłaskawiać zupełnie nienachalnie.

Nasi z trudem odpierali moje wdzięki.

Tu możecie w całej okazałości jeszcze zobaczyć naszą grzeczność. Stańka to tak zawsze merda, nawet jak nic nie dają, to ona się cieszy. Dziwna jest, ale w tym wieku to może i dziwniejsi będziemy…

Jak już im się zrobiło przykro za to, co mnie zrobiono (że niby coś mnie wyrosło na podwoziu przy tych psiolaskowych pypciach… i mnie pokroili, i znów będę psiękna z każdej strony), to chciałam wyjść na plac i pokrzyczeć trochę, jakie to straszne rzeczy się działy, i jaki to skandal, bo się mnie nikt nie pytał o zdanie, i że śniadania nie dostałam, i w ogóle jak to mi jest ŹLE, to… szczek mi utknął w gardle, bo zobaczyłam to…

iii to…

…a potem to…

oraz to…

…i takie cuda…

…nasi nawet na ten jeden dzień wpisali do rejestru schroniska Stefana, który co prawda jest niedźwiedziem, ale się okazało, że jego adopcja była liczona o wiele wyżej, niż nasza!

…niektórzy przynosili takie zapisane maczkiem kartki spięte okładką, żeby je nasi też mogli sprzedać dla nas, a niektórzy pilnowali, żeby braków nie mieli na półce w domach, więc bywało, że i wynosili (uprzednio zasilając puszeczkę!) odpowiednią objętość…

…a to wszystko z okazji takiej:

Tam jest napisane, że sobota, ale ja WIEM, że i jutro, znaczy dziś, znaczy w niedzielę, też będą! W puszce zostało jeszcze trochę miejsca:      

I całkiem niemało rzeczy też czeka!

…ale jakby się kto czaił na niedźwiedzia Stefana, to nie spędził on nocy w schronisku. Został adoptowany!

Ciekawe, czy przyśle wieści z domu…

Także widzicie, zdążyłam zapomnieć o tym śniadaniu, o tym bikini, bo jak zobaczyłam, co też nasi znów dla nas robią, to mnie wzrusz ogarnął… Ja się odwodnię! Ostatnio ciągle mam poliki mokre! W każdym razie to psiolontariusze wszystko sami zorganizowali, i nawet własnoręcznie porobili część z tych rzeczy, tacy są zdolni! A to wszystko dla nas, bo za te wszystkie papierki i monetki, pokupują szelek dla większych nas. Mniejsi to mają pełno, ale średniaki i wielkopsy nie mają czasami w czym na spacery paradować…

Skoro już wiecie, co to się zadziało w życiu moim oraz schroniska (nie będę się licytować, co ważniejsze było…), to ja pójdę na zasłużone spanie, bo wciąż jeszcze mnie ciągnie tu i ówdzie…

2 komentarze

  1. 💙☉❤💙☉❤💙☉❤💙☉❤

  2. Mitka, ale jak Ty pięknie w tym wyglądasz☺ Dzisiaj miałam okazję Cię widzieć na żywo ❤ Buziaczki

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)