Małe przyklejki.

Nazbierało się u nas małych przyklejek! Jakimś dziwnym trafem wszystkie są czarnogrzbiete i brązowołapiaste. Przypadek? Może i ktoś powie, że eeeee, takie nijakie… Pełno takich… Może i tak. Ale Ty też masz dwie nogi, dwie ręce, włosy ciemne albo blond. Wiesz, ile takich samych prawie osób chodzi po ulicach?

Właśnie.

A mimo wszystko czujesz się, czy też chcesz się czuć wyjątkowo, prawda?

Właśnie. One też. I są wyjątkowe. SĄ.

Ten miś niesięgający nawet do kolana, to Steryd.

Nisopodwoziowy, długi kawał futra! Co prawda na powitanie potrafił tymi nibynogami majtać na wszystkie strony leżąc na brzuchu, ale kiedy przychodzi do spaceru, to idzie dzielnie, dumnie potrząsając kudlonami…. Aż mnie zazdrość zaczęła zeżerać, jak to zobaczyłam! Musiał być czyjś jeszcze do niedawna, musiał ktoś go czesać, gładzić, wygłaskiwać te osierścione boczki… Tylko miesiąc już minął i nikt się po Steryda nie zgłosił. Dziwne!

O tej mikrej psiolasce już było, ale pasuje do tematu, więc przypomnę. Oto Pućka.

Pućka też potrafi się całkiem bezwstydnie wywalić na plecuszki i to nie tylko na powitanie… Ta pchła czeka u nas od maja na właściciela czy też kogoś nowego, kto zechce dać jej dom. Nawet jakieś operacje musiała przejść… Czy coś… Ale wiem, że już jest wszystko dobrze, bo dalej mieszka z Biedulem i Daresem, dwoma o wieeele większymi od niej panami (ktoś jej bronić musi…) w pomieszczonku ogrzewanym z własnym, niemałym wybiegiem. Merdoli na każdego ogonem i łypie tymi małymi ślipkami uśmiechając się przy tym najładniej jak umie… i nic…

Artek jest może i większy nieco od całej reszty tutaj zebranych, ale jak komu by tam to przeszkadzało??

To taki pies jest, że lubi zęby pokazać, aaaaleeee….. nic złego w tym nie ma, bo on po prostu chce robić tak jak dwunożni. Fajnie jest? To się uśmiechnę, zębiszcza pokażę! Artek właśnie tak pokazuje, tylko niektórzy to rozumieją nie tak, jak trzeba… To przylepa taka sama, jak inne tutaj. Byle z dwunożnym, byle dalej od schroniska, byle bliżej do tego współspacerowicza, który przecież mógłby go zabrać jeszcze dalej, do siebie, na zawsze… A wciąż tak się nie dzieje…

Tego śmiesznego uszatka przywieźli nasi całkiem niedawno.

Czers mieszkał razem z drugim psiurkiem w komórce niewielkiej, same siebie nie widziały prawie nawet, bo słońce nie miało jak tam zajrzeć… Wejście porośnięte pajęczynami, w misce zamiast jedzonka to było coś zupełnie odwrotnego… Nasi zabrali obydwa kudłatki i powieźli do nas, bo wiadomo było, że tam lepiej nie będzie. U nas nagle jasno, czysto, micha pełna! Jaaaacieee! I naszych widać, i oni nie przychodzą tylko po to, żeby sypnąć kulek przez dziurę i pójść, tylko posiedzą chwilkę, posmyrają za uszkiem… Czers to tak lubi! On by z kolan nie złaził! Młody jest jeszcze, jeszcze wszystko przed nim. …a może przed WAMI…?

Co powiecie o tym śmiesznouszastym małym przylepku?

Szczyt uroku, prawda?? Przyjechał do nas cały w strupkach i z raptem ułamkiem tych kudełków, które teraz ma na sobie… Jego pańcia już była staruszkowa bardzo i sama potrzebowała pomocy… Nie wiem, czy ją ktoś wspierał, ale Micha nikt nie chciał do psioweta chociażby zabrać… Nasi musieli rozdzielić tę dwójkę, bo wiadomo było, że nawet, jak się psiutka wyleczy, to za jakiś czas będzie to samo. Przykro, ale cóż… Tak było lepiej. Teraz Michu jest jednym z najmniejszych, a zarazem największych przylepków u nas! W dodatku te śmieszne uszy tylko dodają mu niezwykłości i sprawiają, że aż się cały trzęsiesz, żeby Micha chociaż poznać, prawda??

Rozejrzyj się na lewo najpierw, potem na prawo, za siebie możesz też… Znów na lewo… Nie brakuje Ci tam czegoś? Nie wyszedłbyś na spacer, ale samemu to tak nie bardzo? A może książkę poczytać byś chciał albo telewizor pooglądać, ale z rękami nie ma co zrobić…? Nasze przylepki się polecają! Łepek podsuną, pochrapią, jak trzeba, wzdechną nad życiem ciężkiem… zobaczysz, zaraz zrobi się lepsiej!

2 komentarze

  1. Wszystkie kochane ❤❤❤

  2. szkoda że mieszkam tak daleko,bo gdybym mieszkała bliżej to już jedna z przylepek miałaby własny dom

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)