Kawalerowie do wzięcia

Namnożyło się nam kawalerów! Tak się złożyło, że ostatnio dwie ekstra psiolaski wyjechały do domów. Wyjechało więcej i nie tylko suczki, ale te dwie adopcje były ohohoho! Ekstra super!

Pieerwszaa…

Bati! Była u nas właściwie równo rok. Śliczna owczarka, mogłaby być całkiem rasowa! Nie miała jednak żadnego numerka w uchu ani nigdzie, nie miała też ogona… Długo była przez to niewidoczna, ale w końcu jej się poszczęściło!

Poooteem…

Epika! Noo troooche oowczaarka w niej było, ale zdecydowanie mniej niż u Bati. Za to nadrabiała kudłatością. Była prawdziwie sierściasta i mięciutka! Przesiedziała u nas ponad 2 lata… Kolejne już przesiedzi w najprawdziwszym domu!

Psiolaski poszły do domu, zostali ich kumple z boksów i trzeba było im dobrać lokatorów. Akurat jeden i drugi siedział w kojcu z ogrzewanym miejscem do spania, a że zima idzie, trzeba było się postarać, żeby się polubili z innymi psami potrzebującymi ciepłego noclegu.

Bati mieszkała z Łatkiem.

Łatek szczęścia nie miał. Właściciel trzymał go w szopie bez przedniej ściany, za to z tonami śmieci w środku… Do ściany szopy przywiązany pies, który mógł spać… gdzieś… między starymi drzwiami a zardzewiałą ścianą… W schronisku Łatek okazał się miłośnikiem piłeczek, patyczków i wszystkiego, za czym można pobiec i przynieść, i znów pobiec! Z jego stawami nie jest już tak super, jak kiedyś; bywało, że i wcale wstawać nie mógł. Teraz się już doleczył troszkę, może i za piłeczką już nie może biegać za bardzo, ale na spacer pójdzie chętnie!

Bati się wyprowadziła, więc trzeba było szukać Łatkowi psiolokatora. Ktoś wpadł na pomysł, że może Tajfun…? Tajfun innych psów nie lubi! Ale potrzebuje ciepłego łóżka na zimę, może akurat…

Tajfun faktycznie za innymi psami nie przepada. Jak na wiacie mieszkał, to się zawsze musiał z którymś pokłócić. Za to ludzi kocha nad życie! Wie, jak się uśmiechnąć, jak merdnąć, jak spojrzeć, no tylko brać do domu i całymi dniami patrzeć sobie w oczka! Niestety jakoś nikt Tajfuna nie zauważa. Teraz będzie jeszcze trudniej, bo jemu też stawy już odmawiają współpracy, dlatego musi mieszkać w ciepełku.

Żyją sobie teraz Łatek i Tajfun w jednym kojcu, dzieląc ciepły pokój. Czasami coś zgrzytnie, ale bez przesady! Ja też czasem warknę, ale przecież nic takiego od razu się nie dzieje!

Epika mieszkała z Albertem.

Albert też jest piłeczkofanem! Niestety albercie stawy już też nie są tak sprężyste, jak kiedyś. Ciągle jednak ma nadzieję, że będzie mógł chociaż pochodzić za piłeczkami, może ktoś mu będzie chociaż trochę je kulał, a on trochę będzie do nich dreptał… A może jakby został zabrany do prawdziwego domu, odgrzałby się, odgłaskał, ocieplił, może i stawy by się zasprężyniły znów i by jeszcze popiłeczkował… Marzy mu się…

Alberta spróbowano skumplować ze Śnikiakiem.

Śliniak groźnie może wygląda… ale tylko wygląda! W środku zupełnie łagodny! Jego przeszłość nie jest ciekawa, był psem łańcuchowym, stan zdrowia też nie zachwycał. Liczne guzy, nieleczone, niesprawdzane, po prostu jest pies, ma szczekać, a że coś mu wyrasta – no to będzie groźniej wyglądał! Śliniak został odebrany, zamieszkał u nas i przeszedł już kilka operacji, bo ciągle tam coś w środku mu wyrasta niepotrzebnie albo działa nie tak, jak trzeba… Wygląda teraz jak eksperyment jakiś! Za to podejście śliniaka do ludzi wcale nie jest takie eksperymentalne! Wiadomo, że lubi te wszystkie spacerki, głaskania i drapanka po pociachanym grzbiecie.

Się Śliniak z Albertem też dogadał i żyją zgodnie nawet na jednym terenie. Wyjdzie im to na dobre, każdy lubi mieć ciepło pod zadem w zimie!

Przystojni, oddani kawalerowie do wzięcia. Wspomniałam o czterech, chociaż mieszka ich u nas dużo więcej! Komplement wyszczekają, obronią, jak będzie trzeba, potowarzyszą na wieczornej przechadzce. Tylko szansę trzeba dać, do domu wziąć, a oni już pokażą, jak bardzo byli tego warci…

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)