W ogonach się poprzewracało! Fryzury nawymyślali! Łyse!

Taka moda jakaś, czy co… Ja rozumiem, że lato idzie, że ciepło, ale chyba jeden z drugim przesadził. Na końcu będzie jeszcze o trzecim, ale ten to przynajmniej jakoś umiar znał! Ja nie wiem, że ci nasi na to pozwolili…

Patrzajcie, to jest Pinio…

Że potargany i w nieładzie? Taaak, to też, ale mnie nie o to chodzi. Piniowi się pomerdało trochę i najwidoczniej stwierdził, że irokez to jest środek łysy, a boki kudłate…… Jest psem, wybaczmy mu. Tak psiurek wyglądał jeszcze jakiś rok temu:

Już wtedy ledwo się na niego patrzyłem, bo przecież kto to widział, żeby takie coś się przechadzało jak gdyby nigdy nic po placu……… Ale to, co zobaczyłem wczoraj, to mnie powaliło ze stóp! To jest piniowa góra…

Jeszcze jak-cie-moge, chociaż dramat, muszę przyznać. Ale jak z boku zobaczyłem……….

NIE ŚMIAĆ SIĘ!!! ANI MI SIĘ NIE ŚMIAĆ! ……widzę jednego z drugą, jak się chicholicie tam pod nosem i obsmarkujecie ekran……… Pinio postanowił, że skoro już w większości się wygolił, to i… tego, no…. kulki też, żeby pasowały do całości… Pisałem, żeby się NIE śmiać! Ten półsłoń codziennie tak paraduje w te i nazad po placu, od bramy po kuchnię! Co prawda niezbyt jakoś energicznie, ale zdaje się, że nie może szybciej, o:

Próbowałem mu przemówić do łebka tego małego, kudłatego, że to tak nie wypada, że niech przestanie się tak wygalać, bo ileż można, że jak chce być oryginalny, to niech się farbnie, czy coś, a nie tak od razu w słonia się zamieniać… Ten ogon to też przecież taki jakiś… fu…

I wiecie co, nie dość, że to moje gadanie to po nic było, to jeszcze się rozniosło! O, patrzcie, to jest…. znaczy był… Krejzol.

Uroczy, puchaty miś! Można się było zakochać! Chociaż cholipcia jakoś nikomu serce szybciej nie zabiło, ale szansa była. Co prawda Krejzolut ma dolegliwości więcej niż ja guzów w środku i bierze więcej tabletek w miesiącu niż krzaków w lesie rośnie, ale przecież takie psiury też znajdują dobre domy… Czekał więc taki puchaty miś i czekał, trzymałem kciuki ze wszystkimi (a psom łatwo nie jest) i tak sobie żyłem w prześdaw… przedwaś… przeświadczeniu, że mieszka sobie usierściony zwierz naprzeciwko biura.

Aż tu nagle dnia pewnego przechadzam się, jak gdyby nigdy nic i minęła mnie zasuwająca przed siebie NAGOŚĆ! Po prostu czarna, łysa pełnia szczęścia! Miłość, wolność, naturyzm! Już się chciałem drzeć, że co za obcy mi się kręcą po terenie, kiedy to usłyszałem na uszy własne – Krejzol! Wracaj tu na ten tychmiast!

O MATKO SUCZKO! Krejzol!?!? Oczy me przetarłem i faktycznie, to był on… Zwiał między nogami (dwunożni mają dwie, to łatwiej ominąć) i postanowił się rozreklamować od tej wątpliwie najlepszej strony. Odgapił od Pinia czy jak – nie wiem, chyba wiedzieć nie chcę, ale oto jest Krejzol w nowej odsłonie:

…………….już? Pozbieraliście szczęki z podłogi? Już przestaliście szukać okularów? Tak, to Krejzol we własnej, wyłysianej psioosobie. Dramat! Kto go teraz przygarnie!? Jak on mógł tak się oszpecić! Jak to w ogóle mogło mu do łba przyjść! Jak…

– Ares, zatkaj dziób!

– O, Kiara, nie śpisz?

– Nie śpię, tak trzaskasz w te guziczki, że się nie da!

– Zdenerwowałem się, bo ten Krejzol z Piniem tak psują retupację…

– SAM PSUJESZ. Przestań takie gupoty pisać, bo mnie oczy więdną od czytania ci za plecami!

– No wiesz!? Sama prawda! Sam widzia……..

– Widzieć, to może i widziałeś, ale nic nie wiesz! Wiesz, czemu one takie? Piszesz, że to fanaberia, że się ogoliły, bo lato, że odgapiły jeden od drugiego, że jeden to słoń, a drugi to naturysta. A ty nic nie wiesz. Ja wiem, podsłyszałam Tabletkową i psiowetów. One są chore i to nie taka choroba, że torciki z wkładką pojesz codziennie i cudownie zdrów będziesz. Pinio jest chory od dawna, już przyjechał z takimi plecami. Krejzol miał kawalątek plecków łyse, ale jak go trochę tam choroba skóry dopadła, to go ostrzygli, żeby było łatwiej leczyć, a się okazało, że to już nie odrośnie, że może i na zawsze się musi pożegnać z takimi pięknymi kudełkami! Teraczycę mają chorą, czy coś… …a tobie tak ocenić łatwo. Ot tak napisać, że brzydkie, że nie pomyślały o przyszłości, bo teraz kto je weźmie…

…a one każdego wieczoru myślą właśnie o tym, co będzie…

…myślisz, że Krejzol nie wie, ile tam na liście leków u niego jest wypisanych? Myślisz, że on nie wie, że się dwunożni bali jego przepukliny i łysego ogonka…? Myślisz, że snu z powiek mu nie spędza to, że teraz to już całkiem będzie ciężko znaleźć mniej uroczego psa w całym mieście…?

– Oj, Kiara, ja tylko tak… nie wiedziałem…

– Nie wiedziałeś… ale nie zapytałeś się, co dolega i czy coś się da z tym zrobić. Od razu z obrazą musiałeś polecieć!

– Dooobra, przepraszam, już się nie pastw nade mną, bo mi wystarczająco niezręcznie i głupio………. Obiecuję więcej podsłuchiwać! Teraz idź spać, będę ciszej klupotać w guziki i zaraz też się kładę, bo ledwo już na oczy paczę…

Ach, widzicie, się wygłupiłem tak…. Już za późno, żeby napisać cokolwiek nowego, ale jutro chłopakom wyjaśnię, że ja niespecjalnie… To są równe psiumple, zrozumieją. Ech, teraz będę dziesięć razy bardziej marzyć o domach dla nich…


Miałem jeszcze jednego psa w temacie i co prawda chciałem napisać, że trzeba z niego brać przykład, bo on jakoś tak z gracją i z klasą, ale już wiecie, że mi się napisało zupełnie durnowato… O Puriku napiszę jednak tak czy siak, skoro już sobie wszystko przygotowałem.

Tak wyglądał Purik jeszcze do niedawna:

Taki mały lew z wielką, dumną grzywą! Lew w rozmiarze mikro, bo nawet grzbietem nie sięga do kolana, ale grzywę to miał imponywującą! Purik odwiedził fryzjera. Albo fryzjer jego, nie wiem, nie pytałem. Wiem jednak, że teraz jest chyba najbardziej uroczym, byłym lwem na świecie!

Prawda?? Urocza i wdzięczna Jego Uszasta Mość czeka na dom, w którym nikt mu nie wypomni, że ma problemy z łapkami i mu się trzęsą, tylko będzie kochać nad życie do końca świata!

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)