Biegamy!

Z czworonogami jak z dwunogami. Są tacy, którzy między spacerkami kochają sobie wyciągnąć kończyny na posłanku i podrzemać oraz tacy, którzy między drzemkami lubią poprzebierać, ile sił w stawach i pobiegać, pokopytkować, potruchtać po lesie, łące, trawie, gdzie się da.

U nas też tacy są. Są takie psy, które tylko czekają, aż się je zapnie na długą linkę i będą szaleć, są też na szczęście wolontariusze, którzy razem z nimi tak przebierają nogami i biegają razem!

Bieeegaaać luubi Raden!

Raden to taki pies, co udaje niezwykle poważnego i takiego, do którego nie można ot tak wejść i wyjść z nim. Jak ktoś ma szczęście, to pokaże psu smycz i Radeniuś merda ogonkiem i cieszy się na wyjście. Jak mu się coś nie spodoba, to wyjście z nim nie jest takie proste… Wystarczy jednak wiedzieć, jak go podejść, w którym miejscu lubi drapanko i jaki komplement mu powiedzieć… Raden po prostu musi zobaczyć, że z tym dwunożnym żartów nie ma i nie nabierze się na jakieś warki! Za to jak już wymaszeruje do lasu, to jest całkiem fajnym psem! Tylko ten kojec go tak naburmusza…

Nastęęępna jest Freona!

Ona to już w ogóle jest szaloną psiolaską! Jedyną jej wadą jest jakaś dziwna niechęć do innych psów… Nie wiem, co jej się takiego nie podoba, nie mogłam się dowiedzieć, bo strasznie krzyczała na mnie i nie mogłam nic zrozumieć… Dobrze, że między nami były pręty kojca… W każdym razie, jak już wspomniałam, niechęć do innych czworonogów to jest jedyna wada Freony. Poza tym ona KOCHA ludzi i im bardziej szaleni, tym dla niej lepiej, chociaż nie wiem, czy jakiś dwunożny jej dorównuje. Może ten JEJ Wolontariusz, który do niej często przychodzi… I ona maśli oczy do niego i on, kiedy ją widzi, to uśmiecha się pod nosem i oko mu błyszczeć zaczyna. Siebie warci!

Ciężko też nadążyć za Świtkiem…

Świtka nie da się na krótkiej smyczy wyprowadzać, on musi mieć linkę, musi mieć przestrzeń, musi mieć dwunożnego, który umie szybko nogami przebierać! Wygląda groźnie i naprawdę nogi miękną, kiedy się widzi taką masę na wielkich łapach z zębiskami na wierzchu i wywalonym jęzorem! Świtek jednak groźny nie jest, tylko uśmiech ma taki… wyjątkowo szczerzasty… Umie też siadać na zawołanie, a jeszcze bardziej umie odbierać za to nagrody do pożarcia.

Ech, faaaajnie sobie tak pobiegać na spacerach!

– PFFFF, Buulbaaa, a co ty wiesz o bieganiu?!

– Właśnie, że wiem! Ostatnio też sobie dreptam!

– Buehuehue, słyszałeś Arni? Bulba biega!

– HĘ? Gdzie kawałek chleba??

– …ciągle zapominam, że Arni nie słyszy… No to opowiadaj, kiedy to takie dżogingi uprawiasz i gdzie, bom cię jeszcze nie widział.

– Właśnie, że truchtam! Codziennie! Prawie! I codziennie coraz dalej!

– Jestem pełen podziwu, a za który zakręt już biegasz w lesie?

– yyyy…. nooo… czekaj, policzę… będzie ze trzydzieści… nnnnie, trzydzieści dwa kroki już robię za bramę!

– HueHueHue, to będą moje ze cztery… Bulba wędrowniczka, rzekłbym… HueHueHue!

– Czekaj czekaj, jeszcze do pierwszego zakrętu dobiegnę! O, masz, tutaj mam pamiątkowe zdjęcie, tutaj ostatnio dobiegłam!


…a jak już jesteśmy w temacie biegania – Drodzy Czytaciele! W Zielonej Górze odbędzie się już II (drugi) Bieg Jeża! Tacy super ludzie to wymyślili w zeszłym roku i zbierali karmę, i takie różne fajne różności dla schroniska. W tym roku zaprosili też nas do organizacji, żeśmy się dwa razy nie zastanawiali!

Dwunożni biegną już w tę sobotę i jako wpisowe można przynieść coś dla nas, dla bezdomniaków! Dystans długi nie jest, żeby każdy sobie poradził. Na pogodę nie patrzyłam, ale jak ktoś chce pomagać, to mu żadna nie jest straszna, tyle Wam powiem, o!

Tak więc prasować dresy, dziergać opaski nauszne, żeby nie przewiało, pod pachę wziąć coś dla zwierzaka i przybywać tłumnie do Parku Tysiąclecia w Zielonej Górze! Start o 12, a ja będę główną kibicką! Jutro złożę podanie o jakieś pompony i gwizdek…

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)