W czarnym może i ładnie, ale niektórym pechowo…

Tak się mówi ponoć, że w czarnym zwykle jest ładnie, czarny pasuje, z każdym kolorem się ładnie zgra, prawie na każdą okazję można ubrać czy dodatek zakupić.

– PFFFFF, akurat! A zobacz, ile u nas tego czarnego sierścia siedzi!

– Ciiichooo, no nie psuj mi! Nie wiesz, co chcę napisać, a już się wtrącasz…

– Nawet JA czarny jestem i co! I Arni jest czarny, i co?! Ładnie współgramy z różowym posłankiem i jakoś nikt się nie zachwyca…

– Taaak, wieeem, że ty z Arnim ładnie się prezentujecie na posłankach…

…i wiem, że Klajd również potrafi się odpowiednio wkomponować…

– HA! Widzisz! Pięknie wyglądamy!

– Pięknie… Wszyscy bez wyjątku… Ale gdybyś DAŁ mi dojść do klawiatury i mi nie przerywał, to wiedziałbyś, że ja właśnie chciałam pisać o tej PECHOWEJ czerni…

Nasza schroniskowa fotografka zrobiła jakiś czas temu pięęęękne zdjęcie, tak czarne, że mało nie kapie z monitora… Na zdjęciu jest Major.

Major jakiś czas żył na terenie wojskowym w niedalekim mieście. Po jakimś czasie niestety zaczął przeszkadzać i psiur musiał zamieszkać u nas. Naoglądał się tam ćwiczeń i musztry; naoglądał się, co muszą robić żołnierze, kiedy nie wykonują rozkazów tak jak trzeba… Zostało mu to chyba w pamięci, bo Major jest niezwykle pojętny, kocha ludzi, na spacerach zachowuje się wręcz wzorowo! Nie ciągnie, przednie łapy idą w jednej linii z człowiekiem.Taki przyjaciel idealny… Będzie się słuchał, ale i rozbawi, i pocieszy, kiedy będzie trzeba! Niestety taki piękny i czarny mieszka u nas już ponad dwa lata.

Kolejny czarnuśki to Robik.

Robik to nieduży pieseczek. Masywny może, niski, z krótkim ogonkiem, ale działa – merda, kiedy się Robik cieszy, a raduje się on na widok ludzi bardzo! Nie zabierałby dużo miejsca w domu, nie byłby kłopotliwy, a mimo to ponad rok siedzi u nas i czeka… To będzie jego druga zima w budzie, za kratami, a mógłby bez problemu na jakimś posłanku, w cichym kącie, u kogoś w domu grzać czarny kuperek między spacerami… Ech, szkoda Robika…

I kolejny czarnosierściasty schroniskowiec – Miłek.

Kiedyś można się go było trochę bać… Trzeba było wejść do kojca, poczekać, aż sam podejdzie i stwierdzi, że „dobra, z tobą mogę iść na spacer”. Jak nie podchodził, bo mu się ktoś nie podobał, to lepiej jednak samemu było nie podchodzić, Miłek nachalnych nie lubił. Ktoś, kto nadał mu imię, jakoś chyba przeczuwał, że się psiak zmieni? Teraz Miłek jest kochanym, merdającym na prawo i lewo pieseczkiem! Chętnie wyjdzie na spacer z każdym, chętnie się wymizia, wygłaszcze, nie w głowie mu jakieś dąsy. Co tu pisać dużo, Miłej jest FAJNY i wart poznania i zabrania do domu. I tyle!

Kiedyś mówiono, że każdy czarny pies jest agresywny. Jakaś B Z D U R A! A jedna nasza wolontariuszka na „fejsie” napisała (właściwie zauważyła, niestety, jak widać, słusznie), że „pies czarny – los marny”. Brzmi jak jakieś niedobre zaklęcie… Może udałoby się odklęcić…?

– Hedziu, dawaj! Powtarzaj!

Właścicielu przyszły, drogi,
po czarnego psiaka przyjdź,
niech was zaprowadzą nogi
pod mieszkania twego drzwi!

Właścicielu przyszły, drogi,
po czarnego psiaka przyjdź,
niech was zaprowadzą nogi
pod mieszkania twego drzwi!

Właścicielu przyszły, drogi,
po czarnego psiaka przyjdź,
niech was zaprowadzą nogi
pod mieszkania twego drzwi!   

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)