Zadanie niełatwe. …ale możliwe!

O czym to dzisiaj będzie? HA! Niby poczytacie o jednym zadanku, a na końcu się okaże, że przekaz jest ukryty! Znaczy odkryty będzie na końcu. Temat za to będzie pasować do obu rzeczy, które się w sumie ze sobą łączą… Masło maślane trochę mi wychodzi własnie. ……lizłabym…..

Ja to zawsze muszę zaczynać tak pod górkę, że nie wiadomo o co chodzi i czy czytać dalej… przestanę się więc pogrążać i po prostu zacznę.

Z nami – zwierzakami – to nie jest łatwo czasami. Wszystko jest w porządalu, kiedy jesteśmy zdrowi i świat się nam podoba. Wtedy jest cudnie i każdy jest zadowolony, i my, i nasi! Kiedy jednak zaczynamy kuśtykać, stajemy się smutni, przestajemy mruczeć, w bebeszkach nam się przewraca, mdli nas, na kulki nie możemy patrzeć… Nasi zaczynają nam się baczniej przyglądać, zaraz psioweta do nas prowadzą albo nas wiozą i Wam napiszę, że to niemała sztuka, żeby się dowiedzieć, co nam jest. Bo my to tacy jesteśmy, że nie powiemy, nie poskarżymy się… Jak nas boli i akurat tam pomacają, to możemy powiedzieć AŁA, ale tak to nie ułatwiamy zadania i nie da się z nas wycisnąć, czy akurat nas boli głowa, kolano, krzyż, czy nam świat wiruje, czy po prostu zeżarliśmy coś mało świeżego… Psio-i-kocioweci to czasami mają niezłą zagwozdkę, ale dają radę!

Przykładów kilka, bo przecież nie byłoby postu bez zdjęć i kilku opisanek!

Michu trafił do nas łysy…

Może nie całkiem, ale jednak bardziej łysy niż nie. Tutaj na zdjęciu to widać, jak nasi zafoliowani od góry do dołu szorują psiutka i starają się pozbyć żyjątek, które miał na pleckach… Z czasem się zrobiło lepiej, ale plecki uparte są i nadal nie chcą zarosnąć:

Michu choćby nawet chciał powiedzieć, dlaczego są łyse, to i tak nie powie, bo nie wie. Wie, że jest fajniej i nieswędząco, ale dlaczego łyso? Nasi już zrobili jedno badanko, sprawdzili tarczycę, ale wyszła w porządku. Kolejne to będzie sprawdzenie samej skóry, czy nie ma tam żyjątek, ale żeby porządnie sprawdzić, to muszą plecki odpocząć od szamponów i maści. Ach, ten mały, pocieszny, uroczy miś jest do adopcji!

Gimer jest młody, a chociażby z racji wieku powinien być pełen energii, szaleństwa i radości!

Powinien… I taki był! Pewnego dnia posmutniał i nasi stwierdzili, że to aż dziwne, bo do tej pory ciężko było z Gimera energię spuścić. Powieźli go nasi na badania, poczekali na wyniki iii wyszło, że mu wątróbka nie domaga! No wiecie… jak to, w tym wieku!? Od razu Tabletkowe zaczęły mu nosić torciki z leczącymi kulkami, później miał kolejne sprawdzonko, czy już jest lepiej iii na szczęście jest. Jeszcze trochę i może będzie całkiem dobrze.

Wiecie lub nie, ale u nas sierściuchy mają test obowiązkowy. Można go zdać pomyślnie lub nie… W sumie nie wiem, jak jest lepiej, bo niby nasi mówią, że jak wyjdzie pozytywnie, to źle, a jak negatywnie, to dobrze. Echm… W każdym razie to taki test, na którym wychodzi, czy sierściuch nosi w sobie wirusy dwa – jeden to taki, przez którego ciągle się jest chorym, a drugi to taki, co to wychodzi, że krew zamiast być bardziej czerwona, to jest biała. .. Między innymi Cudna miała takie sprawdzonko.

I o ile póki co, wszystkie sierściuchy zdały negatywnie, czyli dobrze (NIE WNIKAM……….), to Cudna ma w sobie wirus tego braku odporności na choróbska, a to znaczy, że nie może mieszkać z innymi mruczkami, które są zdrowe, bo inaczej to by zaraz wszystkie mogły to mieć i byłaby tragedia!

Gdyby nie zaglądanie do środka, za nic by się nie zgadło, że Flizę mdli, bo ma problemy z rurką do łykania kulek…

…że w Benie jest śrut i to dlatego nie ufa każdemu i czasami się denerwuje, jak się go tknie nie tam, gdzie trzeba…

…że Busia ma problemy z pompką, ale na szczęście jeszcze jest w miarę dobrze…

I badanka nie są tylko po to, żeby odkrywać, ale też po to, żeby wiedzieć, czy leczące kulki są takie, jak trzeba!

Na przykład Melta ma ciągle sprawdzane nerki…

…Lovela wątróbkę…

…a Kiszka całą siebie!

Ktoś może powie… co za różnica, i tak jesteście bezdomni, i tak nikt was nie chce, po co badać, to kosztuje!

……..

NASI NAS CHCĄ… I stają na głowie, żebyśmy czuli się potrzebni, kochani, żeby nam było nieswędząco, nieboląco i w ogóle żeby nam było jak najzdrowiej, i wierzą, że gdzieś tam czeka ktoś na nas, i bardzo chcą, żebyśmy doczekali… Doceniamy, bo przecież jesteśmy jedną wielką zagadką… Ani nasi nie wiedzą, gdzie mieszkaliśmy, ani czy dawali nam na cokolwiek leczące kulki, ani ile mamy lat… Nic od nas nie wiedzą, a mimo wszystko chcą poznać, żeby móc nam pomóc. Niełatwe mają zadanie, ale każdego dnia starają się z nim zmierzyć.

…jak ich nie kochać…?

I właśnie zakończyłam pisanie o jednym zadaniu – niełatwym, ale niezwykle bardzo ważnym.

Teraz będzie o drugim…

Bo wiecie co… Nas jest w schronisku tyle, że by mi łap nie starczyło do policzenia. Nie wystarczyłoby mi paluchów nawet do tego, żeby policzyć, ilu z nas dostaje leczące kulki, ilu potrzebuje czasami badanek; nie sposób przewidzieć, kto z nas jutro czy pojutrze nie będzie potrzebować pilnego sprawdzenia od środka… Tego nigdy nie wiadomo.

Za każdym razem, jak coś z nami nie tak, albo jak trzeba się dowiedzieć, czy leczące kulki pomagają, nasi nas wiozą do psiowetów. Muszą rzucać wszystko, nas pakować w jeździdło, jechać, czekać na przyjęcie, potem wracać, parkować, nas wyładować, odprowadzić i dopiero wracać do swoich zajęć. Nie mają pretensji, ale wiecie… trochę się czujemy winni…. Bo nas łokieć boli czy jeść się nie chce, a tam tylu innych czeka na wiacie na pomoc! Nie wezmą też nas po kilku, tylko tak pojedynczo wożą, a czasami coś nagle trzeba i znów od nowa załadować czterołapa, pędzić, znów czekać…

Nasi mają marzenie, żeby można było się dowiadywać, co tam w nas piszczy bez tego ładowania, jechania, czekania… Marzy im się, żeby na miejscu sprawdzać wątróbki, nereczki, żyjątka na skórze… Nie wszystkie marzenia można spełnić, ale to akurat tak! A największe możliwości i, nie ukrywamy, najbardziej liczymy na dwunożnych, którzy mają w papierkach napisane miejsce zamieszkania – Zielona Góra. Żadne Czerwone Niziny, żadne Niebieskie Jeziora, tylko właśnie Zielona Góra.

Jak masz wpisane Zielona Góra, to taka ogromna prośbka i wiedz, że patrzy na Ciebie z tysiąc oczu zza krat….

Bo teraz głosowanie jest takie bardzo ważne i możesz swój głos tylko jeden dać na takie duże zadanie, jak nasze i my właśnie z tego miejsca bardzo prosimy – daj głos na nas, cooo……..? My nie możemy, nas nikt o zdanie nie pyta, ale Ty….

Jak klikniecie TUTAJ, to będziecie mogli przeczytać instrukcje wszelkie….

Można w komputerze głosować, można do naszych jechać, różnie można… Za darmo, a bezcennie! Dużo tych głosów potrzebujemy bardzo, ale szansa jedna na milyjon…

Każdemu z osobna i wszystkim, którzy zdecydowali się nam pomóc – DZIĘKUJEMY PSIERDECZNIE!

A jak nie jesteś akurat z naszego miasta, a chcesz pomóc, bo i czemu by nie, to mam inne zadanko! Już trzecie opisuję, a właściwie tego nawet nie planowałam… Ach, sama siebie zadziwiam! W każdym razie, to zadanko już trochę kosztuje, ale nasi mówią, że niedużo. Że albo się kupi sobie coś małego i pysznego do schrupania, albo się dorzuci na nasz cel. Hmm… to może być ciężko, bo przecież każdy chce coś pysznego… I jak tu sobie odmówić i nagle dać nam…? Tak czy siak spróbuję.

Dzięki temu, że podarujecie nam jedną monetkę, to nasi będą bliżej do kupienia jeździdła, które nie tylko nas teraz wozi na badanka i odwozi, ale też jeździ po te wszystkie zgubione, przestrachane zwierzaki, bo w środku autek ma klateczki porobione (nasi tacy zdolni!) i się dwa, albo i trzy psy zmieszczą zupełnie bezpiecznie! Pewnie, że teraz mamy jeździdło, ale już tyle przejechało i tyle czterołapów przewiozło, że już strajkuje coraz częściej, a co my zrobimy bez niego……

W każdym razie, bo nie wiem, czy dobrze wyjaśnię, o co chodzi, to ja wrzucę takie zdjątko, co nasi zrobili, gdzie jest napisane, gdzie i jak dorzucać tę monetkę niewielką chociaż:

……….a w ogóle to tego…. jak się cofłam wyżej, to się okazało, że ja tak piszę i piszę, i piszę…….. i wstyd, bo już pewnie wszyscy posnęli….. wybaczcie, cholipcia jasna, ostatni raz……..

Już nie marudzę, dziękuje za pomoc wszelką i będziemy się czytać za kilka dni! Obiecuję, że krócej!

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)