Duże posłanko też można kupić, położyć w domu, a na nim psa

– Ale miałam sen! Śnił mi się niedźwiedź!

– ale jak to niedźwiedź? Nie szczekałaś przez sen, łapki też ci się nie ruszały, to chyba nie było strasznie?

– nie było! Mieliśmy całkiem fajną pogawędkę!

– ale z niedźwiedziem???

– oj… taki nie całkiem niedźwiedź. Kiedyś był u nas w schronisku. Pisałam o nim. Przybył do nas mamrocząc o jakichś białych myszkach i różowych jednorożcach. Właściciel go tak załatwił, żeby nie wiedział, jak do domu wrócić.

– Maaszeek! Faktycznie niedźwiedź… Nie wszyscy chcieli z nim wychodzić, a przecież był łagodny. Tylko taki posturzasty był i jak wskakiwał na budę i patrzył z góry… noo, można było mieć gęsią skórkę!

– No właśnie! I śniło mi się….

– noo i wtedy opowiedziałam mu o Alexie. Trafił do nas po kilku latach pilnowania firmy. Firma się zamknęła, ale nikt nie pomyślał, żeby przygarnąć psa… Piękny, długowłosy owczarek…

Ten łysy placek na grzbiecie to długo nieleczone zapalenie skóry. Nie widać, ale takie placki ma też na brzuchu i łapach… U nas psisko dojdzie do siebie, ale czy znajdzie się ktoś, kto stróża na emeryturze przygarnie? Kto mu ciepłe posłanie zapewni w domu?

A Gogol?

Nie da się nikogo oszukać, że jest młody. Futerko ma, jakie ma… Mały nie jest, ale i serce ma ogromne i na ludzi patrzy się wielkimi, mądrymi, psiskowymi oczami! Nie wiem, czy wie, co to jest miękki kocyk we własnym domu, ale przecież co szkodzi, żeby poznał? Psy naprawdę mają funkcję przystosowywania się do nowych warunków!

Jeszcze jest Krati. Co mam napisać o największym w schronisku psie, żeby ktoś zechciał mu kupić największe dostępne na rynku posłanko? Nie do schroniska, ale żeby leżało gdzieś w domu, a na nim nasz szorstkowłosy, długołapy wielkopies…

Krati został znaleziony w studni. Przyjechał do nas jeszcze na lekach, musiał przecież najpierw odwiedzić weterynarza. Łapy mu się plątały i człapał śmiesznie, powoli, ospale… Kiedy doszedł do siebie okazało się, że jest takim poczciwym, spokojnym olbrzymopsem! Wędruje po lesie powoli, dostojnie, spokojnie, łapa za łapą. Po wypadku niestety jeszcze kuleje. I niektórzy nie muszą się schylać, żeby go pogłaskać!

– he he, za to po podrapaniu ciebie po grzbiecie, można się już nie wyprostować, po takim pełnym skłonie!

– Dobra dobra! Ty może jesteś wielki, ale i tak każdy się musi kłaniać, żeby ciebie dotknąć! Mało kto cię ogląda w innej formie niż leżącej!

Ale no właśnie… Hedar…

– co ja??

– Hedziu, o Tobie też trzeba napisać! Należy Ci się wielkie posłanie w ciepłym domu, bez schodów.

Tak wygląda Hedar, kiedy stoi, rzadki widok!

– Bardzo śmieszne… Kilka wypadków miałem, wiesz przecież… Mam uraz nadgarstka i niełatwo mi się chodzi. Nie byłbym problemem w domu… Nie jestem absorbujący… Właściwie nie muszę mieć nawet dużego kocyka, ja się kładę na każdym!

– Oczywiście, masz rację!

Poopowiadałam Maszkowi o psach, którym należy się ciepły kąt. Nie mówimy, że mieszkanie w kojcu jest całkiem złe, przecież jak mogą się porządnie wybiegać, wygłaskać i wymiziać przez cały dzień, to super… Duży pies nie oznacza jednak zawsze „dobry tylko do kojca, do stróżowania”.

    …i sen się skończył… Zwierzaki jednak dalej będą śnić. O ciepłym posłanku, o głaskających je rękach, o spacerach u boku tych jedynych ludzi, którzy nigdy ich nie opuszczą…

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)